Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Wolff o podejściu Hamiltona. „Używa każdej broni ze swojego arsenału”

Szef Mercedesa wypowiedział się o ostatnich wizytach Lewisa Hamiltona w symulatorze. Toto Wolff nie ukrywał, że 7-krotny MŚ nigdy nie był fanem symulacji, ale w bezpośredniej walce z Maxem Verstappenem musiał poszukać czegoś dodatkowego, co mu pomoże.

Opublikowano

w dniu

Hamilton i Wolff GP Turcji 2020 Mercedes
Fot. Mercedes AMG Petronas Motorsport

O tym, że aktualny czempion F1 nie potrzebował nigdy wielu godzin w symulatorze wyścigowym, mówiło się od dawna. Często eksperci zwracali uwagę na to, ile czasu i uwagi przy wykorzystaniu tego narzędzia poświęcają inni zawodnicy. Na pewno jednak warto zauważyć, że w latach 2019-2020 Mercedes miał dość komfortową przewagę i Lewis Hamilton nie musiał zmuszać się do czegoś, za czym nie przepada. Obecnie jego perspektywa się zmieniła, a ulepszenia symulatora w Brackley wręcz zaintrygowały 36-latka. Niektórzy nawet dotarli do informacji, jakoby w piątek rano, przed treningiem i kwalifikacjami do sprintu podczas GP Wielkiej Brytanii, Brytyjczyk pracował w Brackley. Zmianę podejścia podopiecznego pochwalił Toto Wolff.

Wolff cieszy się ze zmiany podejścia Verstappena

Na pewno w miniony weekend nastąpił pewien przełom, ponieważ Mercedes znów był na podobnym poziomie co Red Bull. Dość spory pakiet ulepszeń – przedniego i tylnego skrzydła oraz podłogi – zdał egzamin, a praca Hamiltona w symulatorze także się przydała. W sprincie co prawda Brytyjczyk dał się ograć Verstappenowi, ale w niedzielę już mu nie ustępował, co „zaowocowało” kolizją. Zwycięstwo Lewisa Hamiltona i Mercedesa w okolicznościach, gdy główny rywal odpadł, nieco położyły cień na ich sukcesie. Sam szef Mercedesa nie ukrywał jednak zadowolenia z pracy zespołu oraz ich lidera.

W przeszłości symulator nie był jego ulubionym narzędziem. Ulepszyliśmy go do całkiem dobrego poziomu, być może najlepszego w swojej klasie. Dlatego zaczął dostrzegać jego zalety. Ta walka jest tak trudna, że ​​trzeba wykorzystać każdy marginalny zysk i dlatego wspólnie poczyniliśmy postępy, aby lepiej zrozumieć samochód również za pomocą narzędzia symulatora. Mamy deficyt pod względem osiągów [w stosunku do Red Bulla – przyp. red.] i dlatego wystarczy zmobilizować wszystko w swoim arsenale broni i to właśnie robi jako kierowca, a my jako zespół – powiedział Toto Wolff.

ZOBACZ TAKŻE
Król jazdy na mokrym. Majstersztyk Hamiltona na Silverstone w 2008 roku

Symulator to ważne narzędzie

Młodzi kierowcy spędzają sporo czasu w symulatorze wyścigowym, a potem odbierają korzyści ze swojej pracy. Starsi zawodnicy, tj. Hamilton, Raikkonen czy Alonso zaczynali się ścigać w innej rzeczywistości i bardziej chcą polegać na intuicyjności. Ostatnimi czasy jednak także i oni dostrzegają pewne plusy, zauważając coraz lepsze odwzorowanie realizmu w symulatorze. Nie jest też tak, że symulacja pomaga kierowcy przed danym weekendem GP. Podczas jazd wirtualnych można sporo sprawdzić, między innymi usprawnienia czy ustawienia bolidu, co daje sporo danych inżynierom.

Damon Hill dostrzegł jeszcze jedną zmianę…

Lewis Hamilton zmienił swoje podejście nie tylko do pracy w symulatorze, ale także do… walki koło w koło z Maxem Verstappenem. Brytyjczyk dał swojemu rywalowi sygnał, że nie zamierza odpuszczać. To według mistrza swiata F1 z 1996 r. wpłynie teraz na lidera Red Bulla.

 

To była deklaracja intencji, czyż nie? Lewis powiedział: „Jestem ulicznym wojownikiem i jeśli masz zamiar mnie powstrzymać, będę musiał ci pokazać, co mam”. Psychologicznie, to wpłynie na Maxa, musi. Uświadomiło mu to, że Lewis w walce między kołami nie zamierza się wycofać – powiedział Damon Hill.

5/5 (liczba głosów: 1)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama