Czego szukasz?

Załóż konto w Betfan!

Formuła 1

Binotto priorytetowo traktuje sprawę kosztów napraw bolidów

Mattia Binotto ponownie poruszył temat kosztów napraw bolidów w okresie obowiązywania limitu budżetowego. Według szefa Scuderii Ferrari potrzebna jest zmiana przepisów, tak aby winowajcy kolizji i ich zespoły odczuły to, z czym mierzą się poszkodowani. Włoch uznał wyjaśnienie tej kwestii za ważną dla przyszłości F1, zważywszy na zmniejszanie pułapów budżetowych oraz liczby podzespołów układu napędowego.

Mattia Binotto 2019 Ferrari
Fot. Scuderia Ferrari / Mattia Binotto

Koszty napraw z nie swojej winy – czy FIA wprowadzi nowe regulacje?

Niedawno 51-latek poparł przedstawicieli Red Bull Racing w tej samej kwestii. Warto przypomnieć, że Horner i Marko już po GP Wielkiej Brytanii przytoczyli problemy z silnikiem Verstappena oraz koszt napraw na poziomie 1,8 mln USD. Podczas GP Węgier, Czerwone Byki ponownie ucierpiały. Tym razem jednak w wyniku błędu Valtteriego Bottasa ucierpiały samochody m.in. ich obu kierowców oraz Lando Norrisa. Za to Scuderia Ferrari straciła Charlesa Leclerca przez wpadkę Lance’a Strolla, przez co Monakijczyk może stracić jeden z silników z puli. Obecnie „Czerwoni” mają rzekomo mieć rachunek przeszło 2,5 mln euro za naprawy. Dlatego nic dziwnego, że Binotto poparłby pomysł, aby to zespół winowajcy odczuł szkody na swoim ograniczonym budżecie.

Odbyło się wiele dyskusji, że jeśli zdarzy się wypadek i jest winny kierowca, a ty nie jesteś winny, a jeśli zostałeś uszkodzony, to czy powinno to być zwolnione z limitu budżetowego? Myślę, że jest to z pewnością ważny punkt, ponieważ powodem, dla którego wspomniałem o 2,5 miliona euro, jest pokazanie, że ogólnie szkody mogą być znaczne. Czy w takich przypadkach powinniśmy więc rozważyć inny rodzaj regulacji? – ocenił sytuację szef Scuderii Ferrari.

ZOBACZ TAKŻE
Binotto i Horner zgodni. Zespół winowajcy kolizji powinien opłacić naprawy

Mattia Binotto dostrzega niesprawiedliwość w F1

Szef Scuderii Ferrari nie ukrywał, że potencjalne zmiany w regulaminie warto rozważyć. Według niego dodatkowe koszty napraw bolidów po kolizjach mogłyby zostać wyłączone z rocznego limitu na poziomie 145 mln USD. Choć pomysł z ukaraniem zespołu winowajcy też byłby ciekawy i w dodatku utrzymałby wydatki na tym samym poziomie. Mogłyby jednak wystąpić kwestie sporne, gdzie to nie jeden zawodnik był winien uszkodzenia bolidu rywala. To wszystko mogłoby skomplikować formowanie nowych przepisów. Na pewno też niektóre ekipy nie zgodzą się, ponieważ mają mniejsze budżety niż przewiduje to limit i od lat dają sobie radę. W przypadku wielkich ekip jak Ferrari, Red Bull czy Mercedes widać, że przyzwyczajają się do nowej rzeczywistości i trudniej im planować swoje wydatki.

Myślę, że zdecydowanie jest coś do powiedzenia na ten temat. Myślę, że z pewnością nie ma oczywistych rozwiązań. Jednak jest to coś, o czym bez wątpienia będziemy dyskutować z FIA, F1 i zespołami w nadchodzących tygodniach. To wszystko po to, aby sprawdzić, czy istnieje rozwiązanie na przyszłość. […]. Mówi się o dalszej redukcji w 2025 roku, z trzech silników do dwóch na sezon. Oczywiste jest, że im mniej silników, tym ważniejsza staje się kwestia. Omówimy to z innymi zespołami i FIA. Jest to aktualny problem, o którym mówi kilka kilka stron i dlatego zasługuje na zbadanie. Ale nie sądzę, żeby to było łatwe rozwiązanie – podsumował Binotto.

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama