Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Połowa punktów w F1. Historia zna tylko 6 takich przypadków

GP Belgii 2021 na zawsze pozostanie w pamięci jako najkrótszy „wyścig” F1 w historii. Jednakże mimo kontrowersji, runda ta zostanie w pamięci też jako przykład sytuacji, kiedy to przyznano połowę punktów. W ponad 70-letniej historii Formuły 1 będzie to szósty raz, z czego dwukrotnie taka sytuacja przydarzyła w 1975 roku oraz na przestrzeni XXI wieku. Pora przybliżyć wam wszystkie sytuacje.

połowa punktów w f1 gp malezji 2009 przykład
Fot. F1 in the 2000s / Twitter

71. sezon w historii królowej sportów motorowych dostarczył nam szósty przypadek, kiedy to przyznana została połowa punktów w F1. Postanowiliśmy przypomnieć wam, kiedy – poza GP Belgii 2021 i GP Malezji 2009 – kierowcy i zespoły nie miały zaliczone 75% dystansu wyścigu.

Połowa punktów w F1: 6 przykładów

GP Hiszpanii 1975

Po raz pierwszy w historii Formuły 1 połowę punktów przyznano w czasie tragicznego GP Hiszpanii 1975. Zawody te już od początku wzbudzały wiele emocji wśród kierowców. Organizatorzy wyścigu bowiem źle zamontowali bariery energochłonne wokół toru Montjuich i to w wielu miejscach. W efekcie kierowcy i właściciele na własną rękę dokręcali je. Wielu zawodników wciąż miało jednak zastrzeżenia co do bezpieczeństwa. W wyniku zaniedbań, urzędujący mistrz świata Brazylijczyk Emerson Fittpaldi odpuścił start. 

Po starcie naznaczonym kolizją Nikiego Laudy, Claya Regazzoniego i Mario Andrettiego część kierowców postanowiła pójść śladami czempiona z Kraju Kawy. Byli to Arturo Merzario, brat Fittipaldiego  Wilson, a także Patrick Depailler. Z okrążenia na okrążenie robiło się coraz nerwowo. Po tym jak z bolidu Jody’ego Schecktera na tor wylał się olej, doszło do serii wypadków wypadków w ostatnim zakręcie. Jednak wszystkie te zdarzenia przyćmiła tragedia, która rozegrała się na 26. okrążeniu. Wówczas na prostej startowej z bolidu Niemca Rolfa Stommelena odpadło tylne skrzydło. W efekcie kierowca z Siegen przeleciał z jednej strony toru na drugą. Następnie bolid zespołu Lola przeleciał nad bandą i wpadł w trybuny. W wyniku zdarzenia zginęło 4 widzów, a sam zawodnik został poważnie ranny.

Organizatorzy przerwali zawody dopiero 4 okrążenia po całym zdarzeniu i go nie wznowiono. Wyścig wygrał Jochen Mass. Za nim sklasyfikowano Jacky’ego Ickxa i Carlosa Reutemanna.  Warto wspomnieć o Lelli Lombardii, która zajęła 6. miejsce. O GP Hiszpanii 1975 szerzej pisaliśmy w innym materiale – link poniżej.

ZOBACZ TAKŻE
GP Hiszpanii 1975 - tragedia, której można było uniknąć

Połowa punktów w F1. GP Austrii 1975

W czasie rozgrzewki przed wyścigiem na torze Österreichring doszło do wypadku Marka Donohue’a. W wyniku kraksy zginął 1 z porządkowych, a sam kierowca zmarł wskutek ran odniesionych 2 dni po rozegraniu wyścigu. Kiedy kierowcy ustawili się na polach startowych nad torem zaczęły krążyć czarne chmury. Bernie Ecclestone postanowił walczyć o bezpieczeństwo kierowców. Przyszły władca F1 wynegocjował przesunięcie startu, aby zawodnicy mogli zmienić opony na deszczowe. Brytyjczyk miał nos, bowiem dosłownie kilka chwil po podjęciu decyzji o opóźnieniu rozpoczęcia wyścigu zaczęło padać.

Mimo to kierowcy wystartowali. Nad torem zaczęła szaleć ulewa. Spora część zawodników nie radziła sobie z panującymi warunkami. Raz po raz bowiem ktoś wypadał z toru. W efekcie na 29. okrążeniu zdecydowano o zakończeniu zawodów. Sensacyjny lider wyścigu Włoch Vittorio Brambilla nie spodziewał się takiego obrotu spraw i po tym jak przekroczył linię mety rozbił swojego Marcha. Na jego szczęście był w stanie odbyć rundę honorową. Obok kierowcy z Italii na podium stanęli James Hunt oraz Tom Pryce. Kierowcom z czołowej 6. przyznano połowę punktów. Warto dodać, iż część zespołów po tym jak deszcz ustał chciała wznowić rywalizację. Takiej możliwości jednak nie było. Więcej o kulisach tamtego wyścigu dowiecie się z materiału o tamtym weekendzie – link poniżej.

ZOBACZ TAKŻE
GP Austrii 1975: Sensacyjny triumf Brambilli w cieniu wypadków i tragedii

Połowa punktów w F1. GP Monako 1984

31. edycja GP Monako w F1 była dość specyficzna. Zawodom od początku towarzyszył deszcz, a warunki pogarszały się, ale do dziś wielu uważa, że nie na tyle, aby przerywać zawody po trzydziestu paru okrążeniach. Wokół 6. rundy sezonu 1984 było zamieszanie już na samym początku. Wszystko przez to, że start opóźniono o 45 minut ze względu na trudne warunki. W trakcie przerwy Niki Lauda w porozumieniu z Bernim Ecclestone’em doszli do wniosku, że warto „podlać” tunel. Jedyne suche miejsce na torze miało sporo płynów tj. olej, które nagromadziły się przez rywalizację innych samochodów w Monte Carlo, a wspomniany zabieg miał pomóc oczyścić to miejsce.

Dopiero po tych wszystkich zabiegach rozpoczęto ściganie. Alain Prost po stracie z PP utrzymał prowadzenie, ale Nigel Mansell mu nie dawał fory. Niewiele brakowało, aby sporo zyskali kierowcy Renault, Derek Warwick i Patrick Tambay. Niestety pierwszy z nich po awansie na P3 nie wyrobił się i uderzył w ścianę, potem na niego wpadł kolega z zespołu.

 

Prost musiał uważać na poczynania Mansella z Lotusa i kierowców Ferrari – Arnouxa i Alboreto. Gdy w bolidzie Francuza wystąpiły problemy z silnikiem TAG-Porsche stracił on prowadzenie na 9. kółku. Kilka okrążeń później Mansell miał swoje problemy z opanowaniem bolidu i odpadł. Za to kierowcy Ferrari tracili nieco tempo.

Młody Senna omal nie wygrał wyścigu w słabym bolidzie

Wszyscy wokół zachwycali się świetną jazdą Ayrtona Senny, który wtedy był debiutantem. Brazylijczyk w słabym Tolemanie ruszał z 13. pola, ale szybko przebijał się do przodu. Gdy wyprzedził on Arnouxa z Ferrari czy Laudę w McLarenie wielu widziało w nim zagrożenie dla Prosta. Przewaga Francuza malała, a inni kierowcy odpadali, ówczesny lider „generalki” wykorzystał sytuację i na 29. kółku zgłosił sędziom swoimi gestami, aby przerwali wyścig. Jacky Ickx, jako dyrektor zawodów, nie skonsultował decyzji z sędziami i przerwał wyścig. Belg był ówcześnie fabrycznym kierowcą Porsche w sportscarach, a jako, że McLaren korzystał z silników tej firmy, decyzję uważano za kontrowersyjną.

Alain Prost wygrał wyścig i umocnił się wtedy na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej. Francuz potem przegrał tytuł z Nikim Laudą o… pół punktu. Wielu potraktowało jego postawę w GP Monako 1984 jako akt strachu przed przegraną z szalejącym Ayrtonem Senną, który ustanowił wtedy też swoje pierwsze najszybsze okr. w wyścigu F1. Ostatecznie uznano wyniki z 31. okrążenia, kiedy to Brazylijczyk tracił 7 sekund do rywala. Jego podium było sensacją, ponieważ jeździł dla przeciętnego Tolemana. Jego jazda przyćmiła nieco inny wyczyn, ponieważ Stefan Bellof w Tyrrellu był kierowcą rywalizującym z silnikiem bez turbo. Niemiec był trzeci po starcie z 20. pola, ale potem zdyskwalifikowano go za zbyt niską wagę bolidu. Tak też podium uzupełnił Rene Arnoux z Ferrari.

GP Australii 1991

Przed ostatnim wyścigiem sezonu 1991 w klasyfikacji kierowców wszystko było już rozstrzygnięte. Ayrton Senna bowiem podczas rundy w Japonii zapewnił sobie swój trzeci tytuł mistrza świata. Sporym trzęsieniem ziemi okazało się zwolnienie Alaina Prosta z zespołu Ferrari. Włoska Scuderia zastąpiła go Giani Morbidellim. W dniu GP Australii 1991 zaczął padać rzęsisty deszcz. Mimo to zawody wystartowały zgodnie z planem. Start odbył się bez problemów, jednak wkrótce miało się to zmienić.

Począwszy od czwartego okrążenia co chwila ktoś wypadał z toru. Błędów nie ustrzegli się doświadczeni kierowcy tacy jak Satoru Nakajima czy Nelson Piquet. Brazylijczyk jednak w przeciwieństwie do Japończyka mógł kontynuować jazdę. Prowadzącego Sennę gonił szalejący za nim Mansell. Na szóstym okrążeniu obydwaj kierowcy na moment zrównali się, lecz Brytyjczyk musiał odpuścić. A to dlatego, iż Nicola Larini i Jean Alesi rozbili się. To był jednak dopiero początek ekstremalnych sytuacji.

Na 14. okrążeniu po wypadku Mauricio Gugelmina rannych zostało dwóch porządkowych. 2 kółka później chcący dopaść Sennę Mansell poważnie rozbił się. Brytyjczyk po tym zdarzeniu musiał pojechać do szpitala na badania. Gerhard Berger z kolei po piruecie utknął w pułapce żwirowej, która zamieniła się dosłownie w bagno. Warunki zaczęły się pogarszać co nie umknęło uwadze komentatorom. Pod koniec 16. okrążenia Senna zaczął machać w kierunku sędziów, aby przerwali wyścig. Ci zrobili to chwilę później po zaledwie 24. minutach rywalizacji. Organizatorzy postanowili zaliczyć tylko 14 okrążeń. Tym samym wyścig wygrał Ayrton Senna przed rannym Nigelem Mansellem i Gerhardem Bergerem.

Senna był wściekły

Co ciekawe część ekip chciała wznowienia rywalizacji, lecz po proteście Ricciardo Patrese jak i samego zwycięzcy rywalizację zakończono. Senna tak wypowiedział się o zaistniałej sytuacji: To nie był wyścig, to była tylko kwestia pozostania na torze i nie było sensu próbować jechać szybko. To było niemożliwe! Mieliśmy wyścig bardzo zły, tutaj kilka lat temu, a potem był niemożliwy [mowa tu o GP Australii 1989 – przyp. red.], a dziś było jeszcze gorzej! Na przeciwległej prostej było jeszcze więcej wody!

 

Nigel Mansell także nie gryzł się w język. – Wszystko było ok poza tym, że był to kompletny żart, mam na myśli to, że wszędzie były wraki Boli mnie głowa jakby nie było jutra, więc prawdopodobnie mam wstrząśnienie mózgu – ocenił na gorąco.

Połowa punktów w F1. GP Malezji 2009

Runda o GP Malezji w 2009 roku była drugim wyścigiem tamtej kampanii. Początkowo nie zanosiło się na to, że pogoda aż tak namiesza. Start do wyścigu odbył się bowiem na suchym torze. Wtedy dało się zauważyć lekkie zachmurzenie, ale słońce przebijało się dość wyraźnie. Do pewnych przetasowań doszło jeszcze przed samym startem. Otóż Sebastian Vettel i Rubens Barrichello zostali cofnięci o 5 pól na starcie. Niemiec wywalczył 3. pole startowe, ale musiał przyjąć karę za słynną kolizję z Robertem Kubicą podczas GP Australii. Za to Brazylijczyk musiał przedwcześnie wymienić skrzynię biegów i za to otrzymał podobny wymiar kary. To spowodowało, że zyskali m.in. Glock, Rosberg, Webber, Kubica czy Raikkonen. Szczęścia nie miał nasz rodak, ponieważ w bolidzie BMW Sauber doszło do awarii silnika, która wykluczyła go z rywalizacji po 1. okrążeniu.

 

Sytuację na samym starcie wykorzystali Rosberg startujący z P4 i Alonso z P9. Niemiec, który ścigał się wtedy dla Williamsa, przebił się na prowadzenie. Za to Hiszpan w swoim Renault wykorzystał KERS i był 3. po pierwszych zakrętach. Ku zaskoczeniu wtedy Nico Rosberg miał tempo i długo prowadził, ale okazało się, że miał o wiele mniej paliwa w zbiorniku, więc musiał szybciej zjechać. To w połączeniu z wpadkami strategicznymi wykluczyło go z walki o czołowe lokaty. Jeśli chodzi o dwukrotnego mistrza świata tam akurat tempa za bardzo nie było. „Nando” szybko tracił pozycje, najpierw ustąpił Jensonowi Buttonowi (PP), którego w 3 pierwszych zakrętach ograło 3 rywali.

Brytyjczyk w konkurencyjnym BrawnGP szybko wziął się do roboty i gonił liderów. Rosberg i Trulli w tym czasie mieli dobre tempo i wyprzedzenie ich na torze było niemożliwe. Okazało się jednak, że obaj zjechali o kilka kółek szybciej, a wtedy Button mógł podkręcić tempo i ich przeskoczyć po pit stopach.

Kimi Raikkonen odpuścił sobie oczekiwanie, będąc świadomym zmarnowanego wyścigu

O dziwo Ferrari wtedy uważało, że ma najlepsza prognozę i Kimi Riakkonen po kilkunastu okrążeniach otrzymał deszczówki, które szybko starł na suchym torze. Okazało się jednak, że deszcz, a właściwie ulew nadeszła, ale w okolicy 21 okrążenia. Jeszcze na 19. kółku pojawiły się pierwsze krople, a od 22 okrążenia kierowcy zjeżdżali najpierw po przejściówki, a potem znowu po deszczówki. Wielu miało odbębnione po 3-4 pit stopy w krótkim czasie.

Wielu zawodników, którzy walczyli o podium jak Rosberg, Trulli, Barrichello czy Hamilton straciło tempo, a kolejne komplikacje strategiczne oznaczały dla nich utratę pozycji. Tak też do gry włączyli się Glock, Heidfeld czy Webber. Monsun utrudnił jednak zadanie i jak na 31. kółku wyjechał samochód bezpieczeństwa, tak już po jednym wywieszono czerwoną flagę. Nad torem Sepang była burza i ulewa, ale niektórzy wierzyli w poprawę. Kimi Raikkonen był tym, który uznał, że nie ma o co walczyć i na co czekać. Iceman udał się do garażu po… lody. Scena ta zapadła w pamięci wielu kibiców.

Monsun storpedował wyścig, ale wtedy decyzja była zrozumiała

Kilkadziesiąt (ok. 50) minut później podjęto decyzję o nie wznawianiu GP Malezji. Kierowcom uznano 31 pokonanych okrążeń. Jako, że nie było to 75% dystansu – do tego zabrakło 11 kółek – tak przyznano połowę punktów. Wtedy punktowała tylko pierwsza ósemka oraz obowiązywał inny system punktacji (10-8-6-5-4-3-2-1). Wyścig wygrał Jenson Button (5 pkt.). Za nim sklasyfikowano Nicka Heidfelda (4 pkt.). Warto dodać, że Niemiec jako jedyny został na zużytych przejściówkach i to się opłaciło, początkowo był trzeci, ale uwzględniono układ sprzed 2 okr. za SC. Podium uzupełnił Timo Glock z Toyoty (3 pkt.). Kibice zdawali sobie sprawę, że jazda bolidami F1 w tak koszmarnych warunkach była niemożliwa, a z podjęciem decyzji nie czekano przeszło 3 godzin.

Połowa punktów w F1. GP Belgii 2021

Formuła 1 po raz szósty w historii przyznała połowę punktów kierowcom oraz zespołom. Po raz ostatni taka sytuacja miała miejsce podczas wspomnianego wyżej GP Malezji 2009, które odbyło się ponad 12 lat temu. Wówczas jednak punktowało 8 kierowców, ponieważ był inny system punktacji. Obecnie, dokładniej od 2010 roku, nagradza się 10 zawodników w systemie: 25-18-15-12-10-8-6-4-2-1. Zatem, gdy uwzględniać historię przyznawania punktów do klasyfikacji generalnej F1, tak mówilibyśmy o pierwszym takim zdarzeniu przy nowym systemie. Cóż, w XXI wieku dzięki GP Belgii 2021 mamy drugi przypadek, kiedy rozdaje się połowę punktów. Jednakże kontrowersje wokół zawodów na Spa-Francorschamps są większe niż we wszystkich takich historiach z poprzednich latach.

O co tyle szumu? Zdania wokół decyzji dyrekcji wyścigów z Michaelem Masim na czele są podzielone. Według wielu kierowców, szefów zespołów, ekspertów czy kibiców, tegoroczne GP Belgii nie było wyścigiem. W końcu do klasyfikacji końcowej liczyło się zaledwie jedno okrążenie spośród kilku pokonanych jedynie za samochodem bezpieczeństwa. Łącznie zliczono 4 okrążenia, z czego jedno kończyło się już w alei serwisowej. FIA odjęła więc 2 kółka i wyszło im wymagane minimum do zaliczenia Grand Prix. Wyniki jednak były uwzględnione na podstawie 1 kółka, ponieważ klasyfikacja w przypadku przerwania liczy się z kółka poprzedzającego koniec rywalizacji – czyli w tym przypadku okr. nr 2. Po zakończeniu wyścigu było pewne zamieszanie i dywagacje na temat nie przyznawania punktów. Ostatecznie wątpliwości zostały rozwiane. Chociaż potem okazało się, że FIA nagięła swoje przepisy.

Trzeba wyciągnąć naukę z najważniejszego błędu w historii F1

ZOBACZ TAKŻE
GP Belgii: Verstappen z 6. triumfem w sezonie. Podium Russella | Analiza

Oczywiście w przypadku GP Belgii 2021 kibice nie zobaczyli ani jednego okrążenia w wykonaniu kierowców, podczas którego byłaby możliwa walka o pozycje. Jednocześnie po zawodach regulamin sportowy otrzyma pewne modyfikacje, aby zapobiec wpadkom w przyszłości. Niesmak jednak pozostał. 29 sierpnia 2021 roku byliśmy świadkami najkrótszego wyścigu w historii F1. Prawdopodobnie rekord nie zostanie pobity. Wielu zastanawiało się, dlaczego od razu o 15:00, zgodnie z planowanym rozpoczęciem nie zaliczono obowiązkowych przejazdów, aby zaliczyć GP. To pozwoliłoby nie doprowadzić do farsy, w której to ponad 3 godziny wszyscy czekali na jakąkolwiek rywalizację, gdy warunki na torze pogarszały się. Pełny opis tego, co się wydarzyło znajdziecie pod linkiem powyżej.

4.9/5 (liczba głosów: 11)
Reklama