Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Leo Kinnunen – pierwszy Fin i ostatni kierowca z odsłoniętym kaskiem w F1

Finlandia może pochwalić się już 9 kierowcami w F1. Każdy fan zwrócił uwagę, że momentami w tym samym okresie startowało nawet 2 przedstawicieli Kraju Tysięcy Jezior. Zanim jednak pojawili się mistrzowie, czyli Keke Rosberg, Mika Hakkinen czy Kimi Raikkonen ktoś przecierał im szlaki. Pierwszym Finem, który dotarł do F1, był właśnie Leo Kinnunen. Najbardziej zasłynął on z nietypowego kasku. W tym artykule przybliżymy wam jego postać.

Opublikowano

w dniu

Leo Kunninen pierwszy Fin w F1 ostatni z odsłoniętą twarzą
Fot. F1 Paddock Pass / Twitter

Leo Kinnunen: Krótka sylwetka

Fiński kierowca nazywał się oficjalnie Leo Juhani „Leksa” Kinnunen. Urodził się on 5 sierpnia 1943 roku, a rywalizacji podjął się już jako nastolatek. Wówczas, na przełomie lat 50. i 60. XX wieku startował za sterami motocykli. Dopiero po zdaniu prawa jazdy, jego zainteresowania całkowicie przesunęły się na pojazdy czterokołowe. Kinnunen błyszczał na krajowym podwórku i odnosił sukcesy w rajdach, autocrossie czy wyścigach na lodzie. W Rajdowych Mistrzostwach Finlandii udało mu się zająć drugie miejsce i zrównać się z liderem Simo Lampinenem. O tytule decydował bilans poszczególnych miejsc. W 1967 roku startował w Fińskiej Formule 3 przestarzałym Brabhamem, ale bez większych sukcesów. Wyniki poprawiły się po przesiadce na Titana, ponieważ rok później udało się wygrać nim kilka wyścigów. Wart odnotowania jest fakt, że podczas wyścigu na torze Ahvenisto, Leo Kinnunen pokonał przyszłego czołowego kierowcę F1, Ronniego Petersona.

Na kolejny błysk geniuszu nie trzeba było długo czekać

Już w 1969 roku fiński kierowca wygrał Nordic Challenge Cup. Wtedy też poznał Jochena Rindta, którego pokonał na torze. Austriak zainteresował się młodym Finem i chciał pomóc mu awansować do F1. Wspomniana batalia dała Kinnunenowi szanse pokazania się na Österreichring (dawnym Red Bull Ringu) za sterami Porsche 917. Dobre osiągi dały mu szansę stania się zespołowym kolegą Pedro Rodrigueza w Mistrzostwach Świata Samochodów Sportowych (Interseries). Zawodnicy świetnie współpracowali ze sobą i wygrali pierwszy wspólny wyścig, którym była 24h Daytona. Później szło im naprawdę nieźle w sezonie 1970 i pomogli Porsche i J.W. Automotive Engineering wygrać mistrzostwa. W latach 1971-1973 także Finowi szło nieźle w wyścigach Endurance, ponieważ dopisywał kolejne tytuły. Spory wpływ na niego miał wypadek byłego zespołowego kolegi, Pedro Rodrigueza w 1971 roku na Norisringu. Wówczas Kinnunen wycofał się z rywalizacji, jadąc po dobry wynik.

W 1973 roku fiński kierowca wrócił na chwilę do rajdów. Wystartował wtedy w 23. Rajdzie 1000 Jezior, rundzie zaliczanej do Rajdowych MŚ. Wówczas za sterami Porsche Carrery zajął świetne 3. miejsce, ustępując Timo Mäkinenowi i Markku Alénemowi. Potem w latach 1974-1982 startował okazjonalnie m.in. w Rajdzie Finlandii, ale nie odnosił spektakularnych sukcesów. Warto jednak pokreślić, że jego wszechstronność doprowadziła go do F1.

ZOBACZ TAKŻE
Siergiej Złobin: To od niego Rosjanie zaczęli podbój F1 | Rosjanie w F1

Nierówny pojedynek. Leo Kinnunen vs kariera w F1

Leo Kinnunen doczekał się swojej szansy na starty w F1 w 1974 roku. Zanim to się stało, mało kto wie, że mógł startować już w sezonie 1971. Otóż wpływ na to miała jego postawa w sportscarach, konkretniej Interseries. Uwadze ludzi z padoku F1 umknąć nie mogła też wygrana przez niego potyczka z Jochenem Rindtem. Sam Austriak zabiegał u Colina Chapmana, aby ten powierzył Kinnunenowi bolid Lotusa. Niestety Rindt nie mógł pomóc swojemu koledze z toru, ponieważ sam zginął podczas GP Włoch 1970. To sprawiło, że negocjacje na linii Lotus-Kinnunen zostały wstrzymane. Ponoć wówczas do samego zainteresowanego zwrócił się Bernie Ecclestone. Brytyjczyk jednak chciał, aby Fin jeździł za darmo. Ten nie mógł jednak sobie na to pozwolić i zażądał pensji za swoje usługi. Przyszły włodarz F1 był nieugięty i finalnie do debiutu Leo nie doszło.

ZOBACZ TAKŻE
Radzieckie i rosyjskie projekty F1. Mogło być nieźle, wyszło jak zawsze

Fiński kierowca szukał sobie zajęcia w 1974 roku. Ten fakt wykorzystał John Surtess, czyli mistrz F1 z 1964 roku. Brytyjczyk miał swój własny zespół wyścigowy, więc mógł zaoferować utalentowanemu Kinnunenowi bolid. Fin był zachęcony formą bolidu Surtess TS14 w poprzednim roku i liczył na dobre wyniki. Na sezon 1974 miał otrzymać Surtessa TS16 z silnikiem Ford-Cosworth DFV V8 o pojemności 3 l.

Finowie otrzymali bolid będący „bublem”

Za wystawieniem bolidu miał stać zespół AWW Racing, który Kinnunen dobrze znał z Interseries. Jego właściciel Antti Aarnio-Wihuri pozwolił na używanie rozpoznawalnej nazwy, która cieszyła się duża popularnością w motorsporcie. Niestety później raczej nie był z tego zadowolony. bo Kinnunen przybył na GP Belgii 1974 na torze Nivelles, ale spotkała go katastrofa. Fin wcześniej nie miał okazji przejechać się Surtessem TS16, ponieważ nie był on gotowy na testy i przybył dopiero na weekend wyścigowy.

Okazało się też, że samochód ma sporo mankamentów. Począwszy od 80 kg nadwagi, brakach w mocy silnika i uszkodzeń zawieszenia oraz nadwozia. W dodatku ekipa nie dostała zgody na używanie najlepszej jakości ogumienia. Jakby tego mało po 3 okr. padła skrzynia biegów, a 3 mechaników nie poradziło sobie z naprawą przez brak części zamiennych. Kolejna usterka nie pozwoliła pokonać kółka kwalifikacyjnego, co oznaczało brak kwalifikacji do wyścigu. Debiut pierwszego Fina w F1 nie wyglądał więc najlepiej, a nie lepiej było później.

ZOBACZ TAKŻE
Kask w F1: Co musi się stać, aby dotarł do kierowcy?

Próba ratowania projektu

Fińska ekipa próbowała ratować sytuację i po Nivelles udali się na testy. Podczas nich naprawiali też Surtessa TS16. Musieli oni odpuścić GP Monako, ale wrócili na GP Szwecji. Finalnie Leo Kinnunen nie zakwalifikował się, ponieważ uzyskał 25. czas, a do startu dopuszczano 24 kierowców. Szwedzi jednak darzyli go dużą sympatią i pamiętali jego wyczyn, dzięki czemu załatwili mu start w wyścigu. Zespół wiedział, że ich bolid nie pokona więcej jak 10 okrążeń, dlatego zredukowano wagę TS16 i pozwolono Leo poszaleć. Fin zyskał aż 5 pozycji w trakcie 8 kółek. Potem padła świeca zapłonowa. Mechanicy Ferrari chcieli pomóc ekipie AAW Racing, ale mimo oddania komponentów, Finowie nie wiedzieli jak je prawidłowo zastosować. Jak się potem okazało, zespół borykał się z dużymi kłopotami finansowymi. Ostatecznie nie dopuszczono ich do GP Holandii. Następnie we Francji, Wielkiej Brytanii, Austrii i we Włoszech polegli w pre-kwalifikacjach.

ZOBACZ TAKŻE
Radziecka Formuła 1, czyli "tania podróbka" królowej sportów motorowych

Leo Kinnunen: Z czego zasłynął?

Co prawda trudno zapisać Leo Kinnunena za doświadczonego kierowcę F1. Fiński zawodnik 6-krotnie próbował wystartować w Grand Prix, z czego tylko raz udała mu się ta sztuka. Głównie była to też zasługa organizatorów GP Szwecji i ich sympatii. Sześć prób w kwalifikacjach i jeden start w Formule 1 wystarczyły jednak, aby wówczas 31-letni kierowca dał się zapamiętać kibicom. W jaki sposób tego dokonał? Otóż zdziwicie się, ale Leo Kinnunen startował z niepełnym kaskiem, czyli w tzw. hełmie, goglach i kominiarce. To sprawiało, że jego twarz nie mogła być dobrze chroniona. Dla wszystkich był to już niecodzienny widok, ponieważ od połowy lat 60-tych XX wieku kierowcy przerzucali się na pełne kaski z wizjerem i zakrywające twarz. To wszystko w połączeniu z przygotowaniem zespołu AAW Racing do startów w F1 wyglądało dość nietypowo. Nawet jak na obecne standardy bezpieczeństwa i zaawansowania w F1.

 

Oczywiście będąc przy postaci Leo Kinnunena nie można pomijać jego umiejętności. Fiński kierowca dobrze radził sobie w rajdach, a jeszcze lepiej odnalazł się w sportscarach. Potrafił on zaskoczyć nie jednego, a sam nie miał zbyt dużego wsparcia. Niestety bez odpowiednich kontaktów w środowisku F1 projekt jego startów był skazany na porażkę. Determinacji odmówić mu jednak nie można. Warto dodać, że mimo sukcesów w Endurance ani razu nie święcił choćby podium w 24h Le Mans. Jego kariera trwała aż do 1985 roku. Ostatni większy sukces przypadł na 1976 rok i DRM Nürburgring Supersprint, w którym za sterami Porsche 934 zajął 2. miejsce. Po zakończeniu kariery pozostawał blisko motorsportu jako szef zespołu czy działacz. Zmarł 26 lipca 2017 roku, w wieku 73 lat.

ZOBACZ TAKŻE
Akihiko Nakaya, czyli jak FIA potrafi okraść z marzeń

Jak – w skrócie – wyglądały losy Finów w F1?

Niedługo po debiucie Leo Kinnunena, w 1977 r. pojawił się Mikko Kozarowitzky. Świata on jednak nie zawojował. Wszystko zmieniło się wraz z pojawieniem się Keke Rosberga, który dobrą jazdą wywalczył sobie kokpity w Williamsie i McLarenie. Ojciec Nico Rosberga wywalczył tytuł MŚ w 1982 roku dzięki regularności. Później Keke pomagał swoim rodakom. Pomógł on wprowadzić Mikę Hakkinena do F1 w 1991 roku. W międzyczasie pojawił się też obiecujący Mika Salo. Ostatecznie „pierwszy Mika” zgarnął dwie korony w latach 1998-1999, aby w 2001 r. zwolnić miejsce rodakowi Kimiemu Raikkonenowi w McLarenie.

ZOBACZ TAKŻE
Zimbabwe w F1: Egzotyczne państwo z 6 kierowcami i... jednym podium

Popularny Iceman nie miał jednak szczęścia w ekipie z Woking, więc przeprowadził się do Ferrari. Tam zdobył upragniony tytuł MŚ w 2007 roku. Tak na razie zakończyła się mistrzowska passa Finów. W latach 2007-2012 ścigał się jeszcze Heikki Kovalainen, który kilka razy stanął na podium i raz wygrał, ale nic poza tym. Znacznie więcej osiągnął już Valtteri Bottas, który znalazł się w mistrzowskim zespole Mercedesa, ale nie wykorzystał swojej szansy.

5/5 (liczba głosów: 2)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama