Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Red Bull nie będzie miał łatwo w GP Meksyku? Oskarżono Mercedesa

Christian Horner uspokajał kibiców Red Bulla po zakończeniu GP Stanów Zjednoczonych. Według Brytyjczyka, jego zespół nie może być uznawany za murowanego faworyta nadchodzącego GP Meksyku. Zwłaszcza, że ich główny rywal – Mercedes – cały czas jest mocny. Czerwone Byki postanowiły nawet podobnie posądzić rywala o nielegalne sztuczki, tym razem z zawieszeniem.

Opublikowano

w dniu

Red Bull szanse walka Mercedes GP Meksyku 2021 F1 opinia
Fot. Red Bull Content Pool

Nie można brać niczego za pewnik – zasada Hornera

Przed GP USA Mercedes uchodził za faworyta, ponieważ w latach 2014-2017 i 2019 nie miał tam sobie równych. Biorąc pod uwagę, że bolid W12 z nową specyfikacją silnika znacząco przyspieszył oczekiwano, że mogą nawet zdominować rundę w Teksasie. Po pierwszym treningu sprawy się u nich skomplikowały, a do głosu doszedł Red Bull. Wówczas Helmut Marko zapewniał, że jego ekipa odkryła już, co robili ich rywale, aby być tak szybkimi na prostych. Max Verstappen zgarnął pole position, ale na starcie wyścigu uległ Lewisowi Hamiltonowi. Później Holender podcinał 7-krotnego MŚ i mimo starszych opon w końcówce obronił się. Tym samym sprawił pewną niespodziankę i skomplikował życie głównym konkurentom.

W tym roku oba zespoły są bardzo blisko siebie. Nie ma powodu, by zakładać, że w nadchodzących wyścigach nie będzie to znowu ekscytujące. […] Mam nadzieję, że jesteśmy tam mocni. Meksyk i Brazylia były dla nas dobrymi torami w przeszłości, ale w tym roku jesteśmy tak blisko, że w prawie każdym wyścigu jest tylko kilka dziesiątych różnicy. Nie rozumiem, dlaczego miałoby być inaczej w Meksyku. […] W obu mistrzostwach nie można zatem jeszcze powiedzieć, w którą stronę to pójdzie – powiedział Christian Horner. Według szefa Red Bull Racing na ten moment nie można w ciemno zakładać, że dany tor będzie sprzyjał jednym bądź drugim. Poniekąd przykład mieliśmy w Turcji, kiedy spodziewano się, że to Czerwone Byki rozdadzą karty.

Obecnie w klasyfikacji kierowców na 5 wyścigów przed końcem prowadzi Max Verstappen. Holender ma jednak tylko 12 punktów przewagi nad Lewisem Hamiltonem. Natomiast w klasyfikacji konstruktorów prowadzi Mercedes, który ma przewagę 23 punktów nad Red Bullem.

ZOBACZ TAKŻE
Red Bull odgryza się Mercedesowi poza torem. FIA wprowadzi nowe testy?

Red Bull dalej szuka haków na Mercedesa

Austriacka ekipa wciąż próbuje dopatrzyć się nielegalnych rozwiązań w Mercedesie. Gdy po GP Hiszpanii protest stajni z Brackley o zbyt elastyczne tylne skrzydło wymógł wprowadzenie rygorystycznych przepisów, w Milton Keynes nie było wesoło. Poza Red Bullem kilka innych ekip musiało stworzyć nowe tylne spojlery, które były poddane nowym testom na elastyczność. Wówczas Czerwone Byki próbowały wymóc dodatkowe sprawdzenie przednich skrzydeł, ponieważ według nich Mercedes miał coś na sumieniu. Finalnie FIA umorzyła śledztwo i nic z tym nie zrobiła. Następnie po GP Wielkiej Brytanii, Red Bull zdecydował się szukać dowodów na nielegalne praktyki z nowym silnikiem u rywali. Ich zdaniem zyskanie tak dużej przewagi na prostych było niemożliwe. Ostatecznie takie dochodzenie nic im nie dało. Dlatego tym razem próbują z… tylnym zawieszeniem.

O co chodzi? Według Auto Motor und Sport inżynierowie Red Bulla wypatrzyli dziwny mechanizm pomagający regulować wysokość tyłu W12. Rzekomo specjalne urządzenie miało obniżać tył tak, aby pomóc w uzyskaniu dużych prędkości na prostych. Następnie wysokość miała wracać do swojego punktu w zakrętach. Co ciekawe, od 2020 roku Mercedes nie zmieniał projektu tylnego zawieszenia. Pomiędzy sezonami inaczej wykorzystał swoje tokeny. Czerwone Byki wyliczyły, że na samych prostych na szybkich torach tracili ok. 0,7 s.

ZOBACZ TAKŻE
Jak Mercedes nieustannie goni Red Bulla? | Technologia F1

Przewaga różni się w zależności od toru. Tutaj [w Austin – przyp. red.] była mniejsza, ponieważ jest wystarczająco dużo szybkich zakrętów, w których nie można zbytnio obniżyć tyłu bez utraty docisku. Więc nie mogą też tak wiele zyskać na prostych. W Soczi i Stambule było to możliwe. Mercedes odstawił nas o siedem dziesiątych tylko na prostych – ocenił Horner.

5/5 (liczba głosów: 1)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama