Czego szukasz?

Załóż konto w Betfan!

Formuła 1

Bracia Rodriguez: Poznaj tragiczną historię patronów toru w Meksyku

Wraz z GP Sakhiru 2020, Meksyk po 50 latach czekania doczekał się zwycięzcy wyścigu F1. Został nim Sergio Perez. Poprzednim Meksykaninem, który zdołał wygrać wyścig królowej sportów motorowych był Pedro Rodriguez, który zwyciężył w GP Belgii 1970. Zarówno on jak i jego młodszy brat Ricardo są patronami toru w mieście Meksyk. Pora przedstawić wam tragiczną historię braci Ricardo i Pedro, którym zawdzięczamy nazwę Hermanos Rodriguez.

Pedro i Riciardo Rodriguez
Fot. Pedro y Ricardo Rodriguez / Facebook

Bracia Rodriguez uważani byli za wielkie talenty, co niejednokrotnie udowodnili. Niestety ich kariery zostały przerwane przez tragiczne wypadki. Ricardo zginął w 1962 roku podczas kwalifikacji do niezaliczanego do mistrzostw świata F1 GP Meksyku. Pedro z kolei stracił swoje życie w wyniku potężnego wypadku na torze Norisring. Z racji, iż obaj odnosili wielkie sukcesy w motorsporcie, uznawani są za meksykańskich, sportowych bohaterów narodowych. Pora przybliżyć ich historię. 

Bracia Rodriguez. Wiecznie „młody” Ricardo Rodriguez

Ricardo Rodriguez Twitter

Fot. CY Motorsprot / Twitter

Właściwie to Ricardo Rodriguez de la Vega. Meksykański kierowca wyścigowy urodził się 14 lutego 1942 r. w mieście Meksyk. Zmarł w swojej rodzimej miejscowości nieco ponad 20 lat później – 1 listopada 1962 r. W ten tragiczny dzień rozgrywano treningi do GP Meksyku, które był rundą F1 niezaliczaną do klasyfikacji generalnej. Ricardo Rodriguez nie mógł wystartować w bolidzie Ferrari, ponieważ jego pracodawca nie wysłał bolidów do Ameryki Północnej. Meksykanin nie zamierzał odpuścić sobie startu w ojczyźnie, więc wynajął bolid Lotusa należący do Roba Walkera. W trakcie treningów tempo narzucał John Surtess, późniejszy mistrz świata F1. Młody Rodriguez nie chciał oddawać mu pola, więc chciał przebić czas Brytyjczyka. Niestety jego próba zakończyła się tragicznie. Na zakręcie Peraltada 20-latek wypadł z toru i odniósł rozległe obrażenia wewnętrzne, w wyniku których zmarł. Cały Meksyk, a nawet i świat przeżyli utratę wielkiego talentu. Pora więc przybliżyć wam jego dokonania.

Zawsze był tym najmłodszym

Ricardo Rodriguez był o 7 lat młodszym bratem innej meksykańskiej nadziei, czyli Pedro. W 1960 roku podczas 24h Le Mans zajął drugie miejsce, jadąc razem z André Pilette w samochodzie Ferrari. Wówczas młody Meksykanin miał zaledwie 18 lat i do dziś nie było na podium klasyka młodszego zawodnika. Warto wspomnieć, że w 1961 roku wspólnie z bratem Pedro zajął 3. miejsce w Sebring i 2. miejsce na Nurburgringu. Na ten sam rok przypadł też jego debiut w F1 podczas GP Włoch. Szansę dał mu wówczas sam Enzo Ferrari i nie pożałował tego. Ricardo Rodriguez odwdzięczył mu się zdobyciem pierwszego rzędu na starcie w debiucie. Miał wtedy 19 lat i 208 dni. Jego wyczyn w GP Belgii 2016 przebił dopiero Max Verstappen. Niestety samego wyścigu Rodriguezowi nie było dane ukończyć z powodu awarii pompy paliwowej.

Warto wspomnieć, że do GP Kanady 1980 i startu Mike’a Thackwella był najmłodszym kierowcą w historii F1.

ZOBACZ TAKŻE
Najlepsze debiuty w F1: Kto stanął na podium w swoim pierwszym starcie?

Ricardo Rodriguez: Sukcesy w F1 i Endurance

Pierwsze punkty Rodriguez zdobył w 1962 r. podczas GP Belgii, zajmując 4. miejsce. Wówczas stał się najmłodszym zawodnikiem, któremu udała się ta sztuka. Jego wyczyn przebił dopiero Jenson Button podczas GP Brazylii 2000. W sumie Ricardo Rodriguez miał na koncie tylko pięć startów w sezonach 1961-1962. Najlepszym występem było wspomniane 4. miejsce w GP Belgii 1962. Drugi i ostatni raz zdobył punkty podczas GP Niemiec w tym samym sezonie, zajmując 6. lokatę. Reszta nie należała do zbytnio udanych. Poza oczywiście GP Pau we Francji,  gdzie był drugi, ale nie był to wyścig F1 zaliczany do „generalki”.

Zupełnie inaczej było w Endurance, gdzie w Daytona Continental 3 Hour Grand Touring and Sports Car Race w klasach 2.5 i 3.0 zajmował drugie miejsca. Jego jedyne zwycięstwo przypadło na Targa Florio 1962, kiedy z Olivierem Gendebienem and Willy’m Mairesse’m jeździli Ferrari 246 SP. Niestety kariera, która się rozkręcała została zatrzymana, o czym wspomnieliśmy w pierwszym akapicie o Ricardo.

Bracia Rodriguez. Pora poznać Pedro Rodrigueza

Pedro Rodriguez

Fot. Classic F1

Starszy z braci urodził się 18 stycznia 1940 roku w mieście Meksyk. Podobnie jak jego brat zginął na torze wyścigowym, z tymże on na Norisringu w Niemczech w 1971 roku podczas jednego z wyścigów Endurance. Doszło wtedy do kolizji pomiędzy nim a jednym z dublowanych kierowców. Samochód Meksykanina następnie uderzył w bandę i zapalił się. Zawodnik zmarł kilka minut po całym zdarzeniu. Do czasu pojawienia się Sergio Pereza, Pedro Rodriguez był najbardziej utytułowanym kierowcą z Meksyku w królowej sportów motorowych.

Jego kariera mogła skończyć się szybciej niż w zasadzie się rozpoczęła

Meksykanin swoją karierę rozpoczął w 1957 roku. Już 3 lata odniósł swój pierwszy poważny sukces, jakim było wywalczenie podium w GP Kuby. W 1962 roku jego dalsza kariera stanęła jednak pod znakiem zapytania. Po śmierci swojego brata, Rodriguez na poważnie myślał o porzucenie wyścigów samochodowych. Przyjaciele zdołali go jednak przekonać, by tego nie robił i ich posłuchał. Już na początku sezonu 1963 w pojedynkę wygrał wyścig Continental 3 Hours of Daytona, a kilka dni później wraz z Grahamem Hillem zajął trzecie miejsce w 12-godzinnych zawodach na torze Sebring. 

ZOBACZ TAKŻE
Daytona International Speedway: Poznaj bliżej historię toru

Pod koniec roku po raz pierwszy wziął udział w wyścigu w Formuły 1, w czasie GP USA 1963. Nie zdołał jednak ukończyć tego wyścigu jak i swojej domowej rundy rozgrywanej 3 tygodnie później.

Starszy z braci Rodriguez miał liczne sukcesy w Endurance

Na początku swojej kariery w F1 Meksykanin nie odnosił spektakularnych sukcesów. Zupełnie inaczej wyglądało to w sportscarach. W 1965 roku wraz z Nino Vacarellą wygrał wyścig Le Mans w swojej klasie. Kilka tygodni później wraz z Janem Guichitem triumfował w rywalizacji 12 Hours of Reims. Za jego największy sukces w wyścigach wytrzymałościowych, uznaje się wygraną w całej rywalizacji w Le Mans w 1968 roku wraz z Lucienem Bianchim. 

Triumfy w tego typu zawodach odnosił nie tylko w Europie. W 1970 roku wraz z Leo Kinnunem i Brianem Redmanem wygrał legendarny 24-godzinny wyścig w Daytonie. W tym samym sezonie Meksykanin pokazał kto jest królem deszczu. Wyścig 1000 km of Brands Hatch rozgrywany był w deszczowych warunkach. Rodriguez tuż po starcie zignorował żółte flagi i musiał przymusowo pojawić się w alei serwisowej, aby odbyć karę. To go jednak nie zdekoncentrowało, gdyż jechał szalonym tempem i w ciągu kilku okrążeń odrobił straty i objął prowadzenie. Gdy wypracował olbrzymią przewagę nad rywalami oddał samochód w ręce Kinnunena. Fin jednak miał problemy z utrzymaniem dobrego tempa i po godzinie za kółkiem ponownie zasiadł Rodriguez. Efekt? Zwycięstwo z ponad 5 okrążeniami przewagi nad drugą załogą. 

Pierwszy Meksykanin, który wygrał wyścig F1

Pedro Rodriguez jest jednak najbardziej znany z wygrania dwóch wyścigów Formuły 1 zaliczanych do cyklu mistrzostw świata. Pierwszą z nich odniósł w czasie GP RPA 1967. Po starcie z 4. pola Meksykanin cały czas trzymał się w czołówce wyścigu. Na 50. okrążeniu awansował na drugą pozycję, po tym jak Denny Hulme zjechał do alei serwisowej. W tamtym momencie przed nim jechał tylko reprezentant Rodezji John Love. Afrykanin w samej końcówce wyścigu musiał jednak zjechać do swoich mechaników, gdyż w jego bolidzie doszło do problemu z pompą paliwa. Rodriguez tym samym wyszedł na prowadzenie, którego nie oddał już do mety i stał się pierwszym Meksykaninem w historii, który wygrał wyścig F1.

Drugie i ostatnie zwycięstwo w karierze wywalczył w czasie GP Belgii 1970. Do wyścigu rozgrywanym w belgijskim piekle ruszał z 6. pozycji. W zawodach wykorzystał jednak moc swojego silnika V12 i dzięki temu zwyciężył w zawodach.  Co ciekawe, kierowca BRM ścigał się tu zaledwie trzy tygodnie wcześniej. Używał wtedy swojego Porsche 917, osiągając średnią prędkość przejazdu 160 mil/h. Do tego Rodriguez wykręcił czas dziesięć sekund szybszy od  czasu dający pole position Chrisowi Amonowi. Warto dodać, iż Meksykanin był ostatnim kierowcą, który wygrał wyścig F1 na starej wersji toru Spa.

ZOBACZ TAKŻE
Spa 1970, czyli ostatnie tango F1 w belgijskim piekle

Licznik wygranych jak wspomniałem zatrzymał się na dwóch. Do tego w czasie swojej kariery w F1 oprócz tych dwóch zwycięstw, 5-krotnie stawał na podium w wyścigach. Liczby te z pewnością byłyby lepsze, gdyby nie śmiertelny wypadek na Norisringu w połowie 1971 roku. Wynik wygranych Rodrigueza w 2021 r. wyrównał Sergio Perez, dodatkowo „Checo” ma więcej miejsc na podium. Tym samym obecny kierowca zespołu Red Bull Racing jest najbardziej utytułowanym kierowcą F1 w historii swojego kraju. Najprawdopodobniej bracia Rodriguez z ponad 200-tnym stażem liczby GP w F1 mogliby zdziałać jeszcze więcej.

Bracia Rodriguez mają izbę pamięci

Na cześć dwóch zmarłych, szybkich meksykańskich kierowców nazwano obiekt w Meksyku, czyli Hermanos Rodriguez. To jednak nie koniec dbania o pamięć braci Pedro i Ricardo Rodriguezów. Otóż w Meksyku działa organizacja Scuderia Rodriguez A.C., która podtrzymuje pamięć o nich, rejestruje wszystkie pamiątki i ich samochody. Sekretarzem jest Carlos Jalife – autor biografii pt. The Brothers Rodriguez: Rodriguez Pedro and Ricardo. Publikacja ukazała się w dwóch częściach, pierwsza w 2006, a druga w 2015 roku. To sprawia, że bracia Rodriguez nigdy nie zostaną zapomniani przez swoją ojczyznę.

5/5 (liczba głosów: 6)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama