Czego szukasz?

MotoGP

Valentino Rossi – było pięknie i coś się niewątpliwie zamknęło | Grazie Vale

Włoski zawodnik kończy swoją przygodę z MotoGP. Z tej okazji wybraliśmy dla was dziewięć wyjątkowych aspektów z jego kariery.

grazie vale
Fot. Valentino Rossi / Twitter

To już koniec wielkiej kariery…

Kariera dziewięciokrotnego mistrza świata w MotoGP dobiega końca. Po GP Walencji Włoch zawiesi kask motocyklowy i prawdopodobnie skieruje swoje kroki ku wyścigom endurance. Zanim jednak to nastąpi to przyjrzymy się dziesięciu wybranym momentom i aspektom z jego kariery.

1. Jak Włoch celebrował zwycięstwa?

To właśnie Rossi spopularyzował to co widzimy obecnie, gdy któryś z zawodników zdobędzie tytuł, lub wygra wyścig. Zaczęło się od przejechania okrążenia z włoską flagą i… dmuchaną lalką, gdy został mistrzem świata 125cc w 1997 roku. W późniejszych latach zdarzały się bardziej zaawansowane celebracje. Tu chociażby warto wspomnieć „kręgle” po wygranej na torze Jerez w 2007 roku czy mandacie za przekroczenie prędkości od przebranych policjantów po jednej z wygranych na Mugello. Z drugiej strony wielu fanów pamięta prostsze celebracje jak ta z Jerez, ale z roku 1999. Wtedy też Włoch zsiadł ze swojej Aprilii na poboczu i udał się do… przenośnej toalety zwanej też Toi Toiem. Takie sytuacje były w pewnym sensie prekursorami Jorge Lorenzo wskakującego w kombinezonie do stawu przy torze czy też Marka Marqueza wbijającego kulę bilardową z numerem ósmym.

ZOBACZ TAKŻE
Casey Stoner: Wiele nauczyłem się od Valentino Rossiego

2. To coś, za co pokochali go fani na całym świecie, a sport na tym zyskał

W motorsporcie jeśli osiągnąłeś coś wielkiego jako zawodnik to wiele osób cię kocha, lub nienawidzi. Oczywiście Rossiego też nienawidzi pewna grupa osób. Jednakże jest zdecydowanie większe prawdopodobieństwo, że spotkasz fana VR46 niż fana innego zawodnika i to raczej nie jest zależne od kraju. Praktycznie na każdym Grand Prix na trybunach dominuje kolor żółty. I tu nie ma znaczenia czy to jest Philip Island, COTA, Barcelona czy Misano. Czy inni zawodnicy MotoGP mogą się pochwalić podobną armią? Wątpię. Czy fani Hamiltona i Verstappena mogą im dorównać pod względem ilości? Tutaj również miałbym wątpliwości przy uznaniu do pomarańczowej armii oraz „TeamLH”.

Dzięki temu też MotoGP jest dziś drugą najpopularniejszą serią motorsportową zaraz za F1. Mówiąc MotoGP myślisz „Rossi” podobnie jak mówiąc pływactwo myślisz „Michael Phelps”. Oczywiście to absolutnie nie oznacza, że jeden zawodnik jest większy niż sport, w którym rywalizuje. Tu chodzi o zwykłą popularność.

3. Nie bał się wyzwań

Trzeba mieć ogromne „cojojes”, aby opuścić Hondę po trzech mistrzowskich sezonach i udać się do Yamahy, w której sprawy nie wyglądały wówczas najlepiej. Żeby to uzmysłowić to Rossi w sezonie 2003 wygrał dziewięć wyścigów. Natomiast Yamaha zdobyła wtedy jedno podium. Uciekając z Hondy Włoch musiał po prostu wiedzieć co dzieje się w tej ekipie w kontekście reorganizacji zespołu i rozwoju motocykla, ponieważ wygrana w pierwszym starcie w sezonie 2004 nie jest żadnym dziełem przypadku.

Zdarzały się także porażki – jedną z nich zdecydowanie jest epizod z Ducati. Jednakże Rossi nie bał się spróbować czegoś nowego. Późniejszy powrót do Yamahy, która w tym czasie podporządkowała się Jorge Lorenzo też może nie być pełnoprawnym sukcesem. W prawdzie w trakcie ich współpracy w latach 2013-2016 to Hiszpan wywalczył tytuł mistrza świata. Dodatkowo to Lorenzo prawie wywalczył mistrzostwo w sezonie 2013. Jednakże były też takie sezony jak 2014 i 2016, w których Włoch pokonał Lorenzo czystą jazdą i czymś jeszcze…

ZOBACZ TAKŻE
Nie tylko VR46 żegna się z Grand Prix. Słów kilka o Tomasie Luthim

4. Gierki psychologiczne i konflikty z zawodnikami

Kąśliwe uwagi, wyprowadzanie zarzutów o celowe spowalnianie stawki w wyścigu – wielu zawodników mówiło takie rzeczy. Jednakże w wyścigach motocyklowych tylko Valentino Rossi miał ich tak wiele. Począwszy od Maxa Biaggiego, którego w drodze na podium ugryzła mucha – a Rossiego o dziwo nie – po wypchnięciu The Doctora na torze Suzuka. Późnej była relacja z Sete Gibernau, która zepsuła się w sezonie 2006, a powtórka tej sytuacji nastąpiła w sezonie 2015 z Marciem Marquezem. Skończywszy na ściance w garażu Yamahy pomiędzy nim a Jorge Lorenzo. Choć na jej obecność wpływ miała także różnica w dostawcach ogumienia – jeden jeździł wówczas na Michelinach, a drugi na Bridgestone’ach. Mało który zawodnik miał tyle sytuacji co Valentino Rossi. Nawet gdybyśmy szukali pośród obecnych zawodników Grand Prix to niewielu z nich może „pochwalić” się jakąś większą utarczką czy to na torze czy na konferencji.

5. Kariera, która zaczęła się, gdy wielu z nas nawet nie było na świecie

Spora część fanów Rossiego nie pamięta początków jego kariery co jest zrozumiałe, że w samych mistrzostwach świata, ponieważ trwa ona już 25 lat. Dla wielu z nich The Doctor był w tej serii praktycznie od zawsze i trudno będzie sobie wyobrazić przyszły sezon, w którym Włocha zabraknie na starcie. Tak długa kariera zdarza się raz na kilkadziesiąt lat. Dłuższą karierą w motorsporcie może pochwalić się niewielu zawodników. Ze znanych przykładów pozwolę sobie wymienić takich zawodników jak Gabriele Tarquini czy Richard Petty. Obaj panowie zakończyli (lub zakończą) kariery już po 50-tce

6. Rossi jest niezwykle wszechstronny

Włoch zdobył tytuły nie tylko w trzech różnych klasach dla trzech różnych producentów. Tu pragnę zwrócić uwagę na to, że w tym czasie MotoGP przeszło przez kilka rewolucji technicznych. Rossi triumfował na motocyklach dwusuwowych Aprilii w 125cc i 250cc. Następnie w 500cc też zdobył tytuł i to na maszynie prywatnej. Następnie mistrzostwa świata przeszły na czterosuwowe silniki o pojemności 990 cm³ i wtedy The Doctor też wygrywał. Później klasa królewska przeszła na silniki 800cc, które nie najlepiej wpłynęły na sport, aż w końcu w 2012 roku pojemność wzrosła 1000 cm³. Każda z tych epok charakteryzowała się inną charakterystyką motocykla, co od każdego zawodnika wymagało modyfikacji stylu jazdy oraz schematu pracy z ustaleniami. Pomijając już aspekt techniczny, to jeśli kierowca chce utrzymać się w czołówce przez wiele lat, musi co jakiś czas modyfikować te dwa wspomniane aspekty wyścigowego rzemiosła.

ZOBACZ TAKŻE
Sepang Clash – jak doszło do kolizji i konfliktu na linii Rossi - Marquez?

I jakby tego było mało to Valentino Rossi jeszcze kompletnie przebudował swój styl jazdy przed sezonem 2014. Wtedy też Włoch miał odejść od pokonywania zakrętów z wykorzystaniem dobrej prędkości Yamahy w zakrętach. Zamiast tego zawodnik z Tavulii miał zacząć hamować później i bardziej na wprost, następnie przejeżdżać zakręt z niższą prędkością i szybko się prostować. Oczywiście to nie stało się z dnia na dzień, bo taki proces wymaga czasu. Jednakże zimowe testy na Sepang uznaje się za umowną datę, gdy Rossi zaadaptował nowy styl jazdy.

7. „Jak czarna skrzynka”

Rossi przez wiele lat pracował z Jeremym Burgessem, a następnie z Silvano Gqlbuserą. Oboje potwierdzają, że dziewięciokrotny mistrz świata bardzo precyzyjnie przekazywał swoje odczucia po prawie każdym przejeździe w treningach czy wyścigach. Często to był klucz do sukcesu w wyścigu, do którego ustawienia motocykla czasem odnajdywał dopiero w niedzielnej rozgrzewce.

8. Mr. Motorsport

Jeśli jakiś zawodnik jest jednym z najlepszych w swojej gałęzi motorsportu i przyciąga do niej rzesze fanów to jest to bardzo dobra sytuacja dla tego sportu. Ale jeśli ten zawodnik próbuje swoich sił w innej kategorii to wszyscy na tym zyskują. Valentino Rossi w trakcie swojej kariery poszerzył swoje portfolio o testy bolidów F1 czy też starty w wyścigach GT oraz Monza Rally Show. W każdej z nich był w stanie sprawnie się zaadaptować i rywalizować na konkurencyjnym poziomie. Trudno jest to zmierzyć ile, ale na pewno część jego fanów miała dzięki temu okazję do zainteresowania się innymi kategoriami motorsportu, które zdecydowanie na tym zyskały i zyskają też w najbliższych latach.

9. Włoch nie tylko spopularyzował wyścigi motocyklowe na całym świecie

Czy Francesco Bagnaia, Franco Morbidelli, Luca Marini i Marco Bezzecchi zdołaliby pojawić się w klasie królewskiej bez pomocy akademii VR46? Przy całym szacunku do ich talentu mam pewne wątpliwości. Dziesięć lat temu Włochy bardzo źle wyglądały pod względem rozwoju i promocji młodych zawodników, którzy później mieliby trafić do motocyklowego cyklu Grand Prix. Nie pomógł za bardzo nawet program włoskiej federacji motocyklowej, która utworzyła swój program rozwojowy, którego szczytem był zespół w Moto3. Wtedy też Rossi razem z Alessio Saluccim i Pablo Nieto otworzyli swoją akademię, która działa. Na początku powstał zespół, który rywalizował w Moto3 i Moto2, a jego zawodnikami zostawali członkowie owej akademii. W przyszłym roku cały projekt doczeka się zespołu w MotoGP, gdzie będą wystawiać dwóch zawodników. Natomiast już teraz dwóch członków VR46 Academy rywalizuje w zespołach fabrycznych i walczy o najwyższe cele.

ZOBACZ TAKŻE
Rossi zły na Bagnaię, Quartararo bolał brzuch przed startem

Po dwudziestu pięciu latach chce się sparafrazować słowa Włodzimierza Szaranowicza, który w 2011 r. godnie pożegnał Adama Małysza. Dlatego chciałoby się powiedzieć: Już nie będzie Valentino Rossiego na następnych mistrzostwach świata. Pożegnanie Valentino Rossiego z mistrzostwami świata. Powtarzalność sukcesów przez dekadę. Kilkanaście lat startów. Fenomen sportowy. Co tydzień siadaliśmy, jak do telenoweli, żeby właśnie oglądać tę rywalizację. Fenomen socjologiczny! Ileż rzeczy można było mu przypisać podczas tej kariery?”

Jednakże zamiast tego powiemy tylko Grazie Vale, e goditi la tua pensione!

5/5 (liczba głosów: 3)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama