Czego szukasz?

FIA WEC

Jak Esteban Gutierrez może pomóc Inter Europol Competition?

Esteban Gutierrez ma dość spore doświadczenie jeśli chodzi o motorsport, a dokładniej mówiąc wyścigi single-seaterów. Jednakże nie brakuje opinii sugerujących, że Meksykaninowi będzie trudno wypełnić lukę po odejściu Rengera van der Zande. Spróbujemy wyjaśnić jak były kierowca Saubera i Haasa może pomóc zespołowi.

Co Esteban Gutierrez może wnieść do Inter Europol Competition
Fot. Red Bull Content Pool

Meksykanin dobrze się zapowiadał w seriach juniorskich

Warto wspomnieć chociażby o wicemistrzostwie w amerykańskiej Formule BMW w 2007 roku. Dodatkowo rok później wygrał on edycję europejską. Nieco trudniej było w 2009 roku w F3 Euro Series. Tam Meksykanin był dziewiąty, podczas gdy Valtteri Bottas jadący dla tej samej ekipy wywalczył trzecie miejsce w debiutanckim sezonie. Nie ma sensu dodawać, że razem z nimi w ART jeździł Jules Bianchi, który zdobył mistrzostwo tej serii.

Można natomiast wspomnieć, że w tym samym sezonie w F3 pojechał Renger van der Zande, który przejechał kilka rund. Holender wygrał wyścig, a Gutierrez zaledwie dwa razy zameldował się na podium. Czy można jakoś sensownie porównać ich wyniki? To jest bardzo trudne, ponieważ van der Zande przejechał wcześniej jeden pełny sezon startów w F3.

ZOBACZ TAKŻE
Monza 1979, czyli wspaniała walka kierowców Scuderii Ferrari o tytuł

Starty w GP3 i GP2

W 2010 roku Gutierrez wygrał serię GP3 (dzisiejszą F3), ale rok później zaliczył trudny debiut w GP2. W końcu nastąpił sezon 2012, w którym Meksykanin został drugim wicemistrzem za Luizen Razią, ale stracił sporo punktów do mistrza. I wtedy przychodzi pora na debiut w F1 z Sauberem, do którego przyczynił się Carlos Slim.

Epizod w F1 nie wyszedł najlepiej

Z jednej strony konstrukcja Saubera C32 była trudna i dopiero w drugiej połowie sezonu Nico Hulkenberg mógł częściej walczyć o punkty. Z drugiej Gutierrez punktował tylko raz w swojej karierze – w GP Japonii 2013. Można to w jakimś stopniu porównać do Kevina Magnussena i Jolyona Palmera w sezonie 2016. Wówczas Palmer zdecydowanie odstawał od Duńczyka. Bolidem Renault był w zasadzie przebudowany Lotus E23 z 2015 r. Ta konstrukcja nie pozwalała na nic innego jak okazjonalne finisze w punktach, a mimo to Magnussen zdecydowanie pokonał Palmera.

Jeszcze gorzej prezentują się sezony 2014 i 2016. W pierwszym z nich Esteban Guttierez nie wywalczył nawet punktu, ponieważ Sauber przygotował bardzo ospałą i ciężką konstrukcję. Natomiast w sezonie 2016 wicemistrz GP2 też nie zdobył punktów, ale tym razem jeździł on dla Haasa. Romain Grosjean udowodnił, że tym samochodem zdecydowanie da się zawalczyć o dobre rezultaty. Z drugiej strony należy pamiętać, że ten samochód był dość kapryśny pod względem balansu i pracy zawieszenia. Jednakże trudno tym w pełni usprawiedliwić postawę meksykańskiego zawodnika.

ZOBACZ TAKŻE
Czym są Hypercary, GTP, LMH i LMDh? Wiele skrótów, jedna przyszłość

Po dwudziestu jeden startach dla Haasa, przyszła kolej na trzy wyścigi w Formule E dla Techeetah. Natomiast ostatnie jego wyścigowe doświadczenie to siedem startów w IndyCar dla Dale Coyne Racing. Jednakże trudno jakkolwiek ocenić jego postawę, ponieważ sam kierowca nie miał zbyt wiele czasu na adaptację do samochodów.

Przejdźmy do sedna

Jeśli weźmiemy pod uwagę „suche liczby” to można uznać, że w seriach juniorskich spisał się bardzo dobrze, ale w F1 już niekoniecznie. Jednakże trzeba zrozumieć kilka rzeczy. Mówi się, że „w Formule 1 jeżdżą tylko najlepsi kierowcy na świecie”. To bardzo ogólne stwierdzenie, które może ujmować chociażby kierowcom rajdowym czy zawodnikom MotoGP. Jednakże skupmy się na tym, jak owe stwierdzenie można rozumieć. Raczej tu nie chodzi o jeden czynnik, ale o cały ich zestaw, który w praktyce trudno w pełni zmierzyć. 

Jakie to mogą być czynniki? Oczywiście ważna jest tzw. czysta szybkość. Ale taki kierowca musi mieć też dobre czucie i rozumieć zachowanie pojazdu w zależności od ustawień. Do tego warto mieć też całkiem dobrą zdolność do adaptacji do nowej maszyny oraz posiadać dobrze przygotowany organizm. Pomijając aspekt komercyjny (który pomógł Estebanowi w mniejszym lub większym stopniu) to każdy zawodnik w każdym z wymienionych aspektów wypada lepiej, lub gorzej. Jedni mają do zaoferowania dobry zmysł techniczny i czucie pojazdu, a inni bardziej imponują czystą prędkością. Esteban prawdopodobnie także radzi sobie lepiej lub gorzej w konkretnych aspektach, które tworzą jego renomę jako zawodnika.

ZOBACZ TAKŻE
Ferrari mistrzem świata producentów GT, Porsche przegrywa protest [Akt.]

Pamiętajmy też, że każdy samochód ma swoją charakterystykę i nie każdy zawodnik jest w stanie się porozumieć z każdą maszyną. Bolidy wymagają od kierowcy innych zachowań niż prototypy, samochody GT czy Touring Cary. Oczywiście na poziomie mistrzostw świata jest to argument trudny do przyjęcia, ale jest kilku zawodników, którzy to potwierdzają.

Przykład? Proszę bardzo

Przejdźmy na dwa kółka. To jak Jorge Lorenzo dobrze sobie radził na Yamasze to wie każdy fan MotoGP. Jednakże, gdy zawitał na motocykl Ducati czy Hondy to sprawy się skomplikowały. Tu jednak trzeba oddać to, że w pewnym momencie Hiszpan faktycznie odnalazł się na Ducati. Natomiast na Hondzie do momentu kontuzji też zaczynał zmniejszać stratę do czołówki. Czy epizod z Hondą oznacza, że Lorenzo jest słabym zawodnikiem? Zdecydowanie nie! Natomiast czy można powiedzieć, że potrzebuje on maszyny o konkretnej charakterystyce, aby móc z niej coś wycisnąć? Raczej tak – dopiero, gdy Ducati wprowadziło potrzebne zmiany, to Hiszpan wrócił do gry.

W endurance też jest kilku takich przykładów

Wracając na cztery koła to warto też wspomnieć o takich nazwiskach jak Louis Deletraz czy Brendon Hartley. Obydwaj mieli swoje szanse kolejno w F2 i F1, ale nie zrobili oni tam najlepszego wrażenia. Tu raczej trudno powiedzieć, że byli oni mocnymi kierowcami w tych seriach. Natomiast czy można powiedzieć, że ogólnie są przeciętni? Zdecydowanie nie! Obaj mają na koncie sukcesy w seriach juniorskich. Dodatkowo Hartley ma dwa tytuły Mistrza Świata Endurance z Porsche i dwukrotnie wygrał 24H Le Mans. Deletraz po mocnym debiucie w ELMS ma szansę pójść w ślady zawodnika z Nowej Zelandii, czyli na szczyt wyścigów endurance. Tu powtórzę pytanie, które zadałem przy Jorge Lorenzo. Czy Hartley i Deletraz są słabymi zawodnikami? Raczej nie. Prawdopodobnie po prostu single-seatery nie są tym, w czym mogą pokazać swój talent, tak jak to robią w wyścigach długodystansowych.

ZOBACZ TAKŻE
Ferrari wraca do mistrzostw świata w 2023 roku z prototypem LMH

I właśnie Esteban Gutierrez stoi przed szansą na to, aby zbudować swoje imię w tej kategorii, po tym jak ono ucierpiało w F1. Wyścigi single-seaterów na poziomie mistrzostw świata prawdopodobnie nie przyniosły mu tego czego mógł oczekiwać, więc Meksykanin idzie nową drogą. Uważam, że nie należy z góry oceniać postawy z jednej kategorii motorsportu, mając tylko do dyspozycji wyniki z innej. My nie mamy danych, z których moglibyśmy wyciągnąć jakiejkolwiek wnioski, ale Inter Europol Competition już takie dane posiada. Zespoły w wyścigach endurance zwykle testują z kierowcami, których chcą zatrudnić, więc wiedzą kto ma jaki potencjał.

Czy Esteban Gutierrez wypełni lukę po Rengerze van der Zande?

To pytanie nurtuje kibiców, co jest zrozumiałe mimo, że (jak powiedziałem wcześniej)  postawa w jednej serii, lub zespole nie determinuje tego jak sprawy mogą się potoczyć w drugiej. Holender ma na koncie sporo sukcesów w wyścigach endurance. Do tego jeździł wieloma różnymi maszynami począwszy od GT3, a skończywszy na DPi czy LMP1. Nie ulega wątpliwości to, że Esteban Gutierrez ma przed sobą trudne zadanie. Jednakże trzeba też mieć na uwadze to, że on dopiero zadebiutuje w tej kategorii. Dlatego ważne będzie to jak się z nim dogadają Alex Brundle,  Jakub Śmiechowski i cała reszta zespołu. 

Ważne jest to, że oni dwaj znają już ten samochód, a do tego mają doświadczenie w tej kategorii. Gutierrez z kolei też ma coś do zaoferowania, coś co trzeba docenić. Meksykanin od kilku lat pracuje w zespole Mercedesa w roli kierowcy na symulatorze. To znaczy, że za każdym razem, gdy Hamilton, Bottas czy Russell pracują nad ustawieniami czy strategią, Meksykanin wykonuje podobną pracę w fabryce. Z tą różnicą, że on oraz między innymi Anthony Davidson spędzają tam setki jak nie tysiące godzin rocznie.

Od nich niekoniecznie wymaga się czystej szybkości, tylko rzetelnych odczuć w zależności od tego, czy testują jakiś nowy element czy sprawdzają zużycie opon w konkretnych warunkach. Takich kierowców też się odpowiednio testuje i przygotowuje do takiej pracy. Z tego powodu to nie może być zawodnik, który nie posiada konkretnego zestawu umiejętności. Z definicji tacy zawodnicy rozumieją co się dzieje z samochodem i dlaczego i często mają pomysł na to jak temu zaradzić. Skoro Meksykanin od kilku lat wykonuje takie zadania dla zespołu, który w ostatnich latach jest bezkonkurencyjny to znaczy, że wykonuje je dobrze. Takie doświadczenie może pomóc polskiej ekipie na torze.

ZOBACZ TAKŻE
Realteam Racing zadebiutuje w WEC w sezonie 2021

Stabilizacja

Jest jeszcze inny aspekt, który może być interesujący dla polskiej ekipy. Jeżeli Meksykanin spisze się dobrze to, zakładając że pozostanie on w szeregach zespołu Mercedesa, może on zostać na dłużej także w Inter Europol Competition. Renger van der Zande raczej nie mógł im tego zagwarantować, ponieważ jego główny pracodawca to Cadillac. Esteban Gutierrez może dać polskiemu zespołowi stabilność składu. Jednakże to jak i wiele innych rzeczy wyjdzie w praniu w trakcie sezonu.

Czy może zupełnie idealnie wypełnić miejsce po swoim poprzedniku? Trudno tego od niego oczekiwać. Obydwie strony wiedzą czego mogą od siebie oczekiwać i nad czym warto popracować. Jak to mówi Wojciech Śmiechowski, czyli właściciel ekipy: zawodnikiem jest zespół. Niezależnie od tego, kto ma jakie mocne i słabe strony to najważniejsze jest wzajemne uzupełnianie się.

5/5 (liczba głosów: 1)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama