Czego szukasz?

Założ konto w BETFAN z motohigh.pl

Formuła 1

Pięciu kierowców, którzy muszą być znacznie lepsi w sezonie 2022

Wszyscy kierowcy mają określone cele na sezon 2022 – to oczywiste. Jednakże przynajmniej 5 z nich musi pokazać coś więcej w nadchodzącej kampanii. W tym gronie mamy chociażby Sebastiana Vettela, Daniela Ricciardo, Yukiego Tsunodę, Alexandra Albona czy Micka Schumachera. Dlaczego to akurat oni? Otóż wszystkiemu winne są wyniki na tle zespołowych partnerów, nieudana pierwsza przygoda z F1 czy debiut pełen błędów.

sebastian vettel twarz kask
Fot. Aston Martin Cognizant F1 Team

O tym, że w Formule 1 wszyscy poddawani są dużej presji nie trzeba nikomu przypominać. Niektórzy w trakcie kariery nie wytrzymywali napięcia. Przykładem jest tutaj Pierre Gasly, który po udanych startach w Toro Rosso, nie poradził sobie w Red Bullu. Francuz jednak odkąd został ponownie odesłany do Faenzy, zaczął spisywać się świetnie. W kwalifikacjach często nawiązywał walkę z rywalami w szybszych bolidach, a w wyścigach wyrobił sobie dobrą markę. W Toro Rosso/AlphaTauri ma już drugie miejsce, triumf i trzecią lokatę. Niestety szansy na szybką odbudowę nie otrzymał jego zastępca, Alexander Albon, który wypadł ze stawki na 2021 rok. Taj zyskał jednak uznanie Williamsa i będzie mu dane „odkuć się”. Zobaczymy, jak mu pójdzie. Pora przyjrzeć się też innym, którzy mają coś do udowodnienia.

Sebastian Vettel

vettel aston martin 2021

Fot. Aston Martin Cognizant F1 Team / Twitter

Poniekąd może wydawać się dziwne, że czterokrotny mistrz świata znalazł się w zestawieniu. Jakby nie patrzeć po kiepskim sezonie 2020 w Ferrari, znacząco się poprawił. W GP Azerbejdżanu wywalczył pierwsze podium dla Astona Martina w F1 oraz otarł się o zwycięstwo na Węgrzech. Niestety w tym drugim przypadku nie uratował kolejnej 2. lokaty przez niewystarczającą ilość paliwa do poboru próbki. Zespół z Silverstone długo odwoływał się od decyzji sędziów FIA, ale wreszcie uległ. 

Sebastian Vettel miał być liderem Astona Martina w 2021 roku, ale tak nie do końca było. Na początku kampanii, Niemiec nie punktował w 4 wyścigach, podczas gdy Lance Stroll przywoził już pierwsze małe zdobycze. Przełamanie przyszło w Monako wraz z 5. miejscem. Później było wspomniane podium w Baku i 9. lokata we Francji. Niestety dwie rundy na Red Bull Ringu i GP Wielkiej Brytanii były do zapomnienia. Przełamanie nastąpiło w Belgii, gdzie był piąty, ale wiemy też jak wyglądała wówczas „rywalizacja”. Kolejne 4 wyścigi ponownie były do zapomnienia. Za to w kolejnych 6 rundach udało się wypracować skuteczność 50%. Niestety najlepsza lokata „Seba” to 7. miejsce w GP Meksyku.

Ostatecznie niemiecki mistrz uzbierał 43 punkty, co dało mu 12. miejsce w „generalce”. Lance Stroll uzbierał tylko 9 „oczek” mniej i był tuż za nim. Marnym pocieszeniem dla „Seba” była nagroda od Crypto za największą liczbę manewrów wyprzedzania.

„Seb” już czasem myśli o odejściu

Jakby tego było mało, w trakcie sezonu 2021, w okolicach GP Włoch, pojawiły się pogłoski o odejściu Vettela. Ostatecznie umowa została przedłużona o rok i ma kolejne klauzule przedłużenia. Czterokrotny mistrz świata F1 musi jednak dać z siebie więcej i pomóc zespołowi Silverstone odbudować się. Powrót do czasów Racing Point z kampanii 2020 byłby wręcz wskazany. Niestety nie zależy to tylko od kierowcy. Optymizmem nie napawa też nagła zmiana w kierownictwie Astona Martina w F1. Otmar Szafnauer odszedł, a zastąpił go Mike Krack. Zmiana nastąpiła w dość ważnym momencie, kiedy to wchodzimy w rewolucję techniczną.  

Bardzo realnym scenariuszem jest odejście 34-letniego Sebastiana Vettela z F1, kiedy to uświadomi sobie, że nie walczy o nic dużego. Niemiec jakiś czas temu podkreślał, jak ważna jest dla niego rodzina. W cementowaniu więzi nie pomaga na pewno wydłużający się z roku na rok kalendarz F1. Czas pokaże, co się wydarzy.

ZOBACZ TAKŻE
Zarobki kierowców F1 2022: Duża podwyżka dla Alonso, Vettela i Strolla

Daniel Ricciardo

Daniel Ricciardo McLaren

Fot. McLaren F1 Team / Twitter

Australijczyk wyrobił sobie wielką markę w F1. Jego kariera nabrała rozpędu w 2014 roku, kiedy to rozprawił się z 4-krotnym MŚ, Sebastianem Vettelem. Później jednak coś się zacięło i Red Bull miał problemy. Natomiast wraz z pojawieniem się Maxa Verstappena od GP Hiszpanii 2016, Daniel Ricciardo miał kłopoty. Wówczas wiedział już, że jak nie będzie znacząco przewyższał młodego kolegę z zespołu, cała uwaga nie będzie skupiała się na nim. Mimo że australijski kierowca radził sobie dobrze, to w pewnym momencie czuł, że coś nie gra.

Po kolizji z GP Azerbejdżanu 2018 kłębiły się w nim myśli o odejściu. Sam zainteresowany skorzystał wówczas z oferty Renault, ale nie czuł, że znalazł się w dobrym miejscu. Następnie, od sezonu 2021 przeniósł się do McLarena. Początek jego nowej przygody nie wyglądał dobrze, ale wynagrodziły mu to GP Włoch i triumf. Niestety później znów nie mógł złapać stabilności i przegrał walkę z Lando Norrisem. Mimo że Australijczyk miał być liderem od samego początku, tak teraz musi znów coś udowodnić. Czy będzie to mu dane? Zobaczymy. Na pewno w razie wyraźnej klęski McLaren może nie ufać mu i rozwiązać umowę przed 2023 rokiem. Zwłaszcza że z Woking płynie do Ricciardo dość solidny przelew.

ZOBACZ TAKŻE
Absurdalne marzenie Daniela Ricciardo. Tego się nie spodziewacie

Yuki Tsunoda

Yuki Tsunoda AlphaTauri

Fot. Red Bull Content Pool

Japoński kierowca zaliczył dość trudny sezon 2021. Po obiecujących testach i debiucie, nie poradził sobie do końca ze światem F1. W pewnym momencie wydawał się już rozleniwiony i obojętny. Wszystko zmieniło się, kiedy to Red Bull postawił mu ultimatum. Yuki Tsunoda przeprowadził się do Włoch w okolice fabryki w AlphaTauri. Jego mentorem/trenerem został m.in. Alexander Albon. Od pory przeprowadzki udało mu się zbudować większą więź z członkami ekipy i zarazem poprawić wyniki. Nawet czasami udawało mu się deptać po piętach Pierre’owi Gasly’emu. Ostatecznie duży progres uchronił go przez egzekucją – wypadnięciem ze stawki. Oczywiście wsparcie Hondy musiało też być nieocenione.

Sam Tsunoda musi zacząć prezentować się lepiej przez cały sezon. Na pewno 32 punkty i 14. pozycja w „generalce” z sezonu 2021 to był wynik poniżej oczekiwań dla Japończyka. Poniekąd taki obrót spraw kosztował AlphaTauri 5. miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Tym razem na korzyśc Samuraja przemawiają duże zmiany w F1. Wszyscy właściwie zaczną niemal od zera i teraz nie będzie już wymówek. W dodatku 21-latek zna już większość torów, więc będzie mógł od razu skupić się na budowie osiągów. Jako że w poczekalni Red Bulla czekają nowe, młode wilki, to Tsunoda ma jeszcze większą presję. Wszyscy z grona Vips, Lawson, Hauger, Daruvala czy Doohan, mogą polować na swoją życiową szansę poprzez sukcesy w F2.

ZOBACZ TAKŻE
Stare bolidy F1 odzyskują dawny blask. Oto kulisy ich drugiego życia

Alexander Albon

Alex Albon, Williams

Fot. Williams Racing

Tajski kierowca powróci do Formuły 1 po rocznej przerwie. Podczas sezonu 2021 przyszło mu realizować zadania dla Red Bulla w symulatorze i na torze. Przed Albonem dość trudne zadanie, jakim jest udowodnienie swojej wartości. Po wielu pochwałach za wysiłki włożone w sukces Czerwonych Byków, Williams otrzymał podstawy do zatrudnienia go na 2022 rok. Oczywiście pomogły tutaj starania Christiana Hornera i list polecający od przyjaciela, George’a Russella. 

Jeśli Alexander Albon dobrze spisze się u boku Nicholasa Latifiego i przy tym wyciągnie Williamsa w górę, to może poprawić swoje notowania. Po porażce w Red Bullu w sezonie 2020, ale za to dobrym 2019 roku, wielu nie wie, czego może się po nim spodziewać. 25-latek ma więc okazję spróbować zrobić coś dużego i po cichu liczyć, że jeszcze kiedyś Czerwone Byki postawią na niego. Jeśli Taj zawiedzie oczekiwania swoje, szefostw Williamsa i Red Bulla, może mu pozostać jedynie rola wiecznego testera. Wówczas podzieliłby los Luca Badoera, Alexa Wirza czy Pedro de la Rosy. 

ZOBACZ TAKŻE
Albon nie był gotowy na F1. "O mój Boże, w co ja się wpakowałem?"

Mick Schumacher

mick schumacher monza 2021

Fot. Uralkali Haas F1 Team

Ubiegłoroczny debiutant w F1 przystępował do swojego pierwszego sezonu bez nadziei na dobre wyniki. Mistrz F2 z 2020 roku zdawał sobie sprawę, że Haas porzucił rozwój bolidu na 2021 rok, a jedynie przystosował słabą konstrukcję z poprzedzającej kampanii. W obliczu tego, że rywale dość dużo zmieniali w swoich projektach, musiałby się wydarzyć cud. Takowy nie nadszedł i tym razem stajnia z Kannapolis nie zdobyła ani jednego punktu. W dodatku Mick Schumacher i Nikita Mazepin nadwyrężali budżet swoimi incydentami. Ostatecznie jednak, mimo że to Niemiec był tym szybszym, to on najwięcej się rozbijał. Na małą obronę zasługuje jednak to, że ryzyko opłaciło się w Turcji, kiedy to awansował do Q2.

ZOBACZ TAKŻE
Sabine Kehm: Mick Schumacher może zdobyć tytuł MŚ

Syn 7-krotnemi MŚ F1 może liczyć na duże wsparcie Haasa, jak i Ferrari. Jednakże w sezonie 2021 nadejdzie pora, aby dać wszystkim powody wiary w niego. O dziwo Nikita Mazepin może czuć się bezpieczniej w zespole ze względu na wsparcie ojca, Dimitrija. Młody „Schumi” ma po swojej stronie Ferrari i wsparcie, jakie Włosi dają amerykańskiemu zespołowi. Problem pojawi się, gdy Haas mimo wczesnego skupienia się na rewolucji 2022, poniesie klęskę. Wówczas dość trudno będzie Niemcowi wyróżnić się i zdobyć uznanie innej ekipy. Jedyną szansą byłoby fiasko z Zhou lub brak motywacji Bottasa i awans do Alfy Romeo. Na to jednak trzeba sobie czymś zapracować.

5/5 (liczba głosów: 3)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama