Czego szukasz?

Załóż konto w Betfan!

MotoGP

Martin sprawdzi dłoń po wypadku. Miller wytłumaczył problem z eletroniką

Jorge Martin i Jack Miller opowiedzieli o swoich problemach w niedzielnym wyścigu o GP Kataru, którego obaj nie ukończyli. Martin zdradził także, że w chwili obecnej nie jest do końca pewien swojego stanu zdrowia.

jack miller francesco bagnaia gp kataru 2022
Fot. MotoGP.com

Martin prawdopodobnie przegrał wyścig już na starcie

Biorąc pod uwagę problemy, z jakimi zmaga się Ducati GP22 to pole position Martina należało uznać jako coś niespodziewanego, mimo że Hiszpan specjalizuje się w tempie na jednym okrążeniu. Niestety start już nie poszedł po myśli mistrza świata Moto3 z 2018 roku. Zawodnik Pramac Ducati dał do zrozumienia, że motocykle Ducati w specyfikacji fabrycznej już nie mogą zaliczyć charakterystyki ich silnika do najważniejszych atutów. Zeszłoroczny debiutant spędził większość wyścigu na ósmej pozycji w walce z Bagnaią za motocyklami Suzuki.

– Nie wystartowałem najlepiej, a potem zbliżyłem się do Enei i musiałem zamknąć gaz. Przez to straciłem wiele pozycji i od tego momentu wszystko zaczęło iść w złym kierunku. Jestem niezadowolony z tego, jak niekonkurencyjni byliśmy w wyścigu, bo spodziewałem się walki o podium i zwycięstwo. Niestety nie mieliśmy tempa i nie mogliśmy wyprzedzić ani Suzuki, ani Aprilii – skomentował Jorge Martin podczas spotkania z mediami po GP Kataru.

ZOBACZ TAKŻE
Enea Bastianini zaskoczony wygraną. "Dedykuję ją Fausto Gresiniemu"

Czy można mieć obawy co do obecności Martina na starcie do GP Indonezji?

Hiszpan zakończył swój udział w GP Kataru w połowie wyścigu, po tym jak uderzył w niego Francesco Bagnaia. Ten kontakt wywołał reakcję łańcuchową w bardzo niebezpiecznym miejscu, bo na hamowaniu do pierwszego zakrętu. Z samego wypadku Hiszpan wyszedł bez szwanku, ale okazuje się, że mogą być problemy z dłonią. W najbliższych dniach powinniśmy mieć pewność co do stanu zdrowia zawodnika z Majorki.

– To są wyścigi i takie rzeczy się zdarzają. Jednakże pierwszy raz bałem się o swoje życie na torze, ponieważ wszystko działo się bardzo szybko. Jeśli się nie mylę to odepchnąłem motocykl Pecco swoją ręką. Teraz czuję ból w kciuku i jutro sprawdzimy go w Barcelonie. Mam nadzieję, że nie jest złamany – dodał Hiszpan.

ZOBACZ TAKŻE
Bastianini z triumfem. Słabe tempo Hondy podczas GP Kataru | Analiza

Wiadomo już mniej więcej, jak elektronika pokonała Jacka Millera

Motocykle MotoGP od lat korzystają z systemu kontroli trakcji, który zdecydowanie uproszczono w sezonu 2016. Wtedy też zakazano programowania tego elementu za pomocą sygnału GPS, co sprawiało, że motocykl mógł wręcz sam dobierać moc silnika w zależności od położenia na torze. Wówczas z różnych powodów zdarzało się, że elektronika nie zawsze była w stanie zlokalizować położenie motocykla w danym miejscu na torze. To często skutkowało tym, że na przykład czasem elektronika w zakrętach dostarczała maksymalną moc, którą z kolei „odcinała” na prostych.

ZOBACZ TAKŻE
Urządzenie do obniżania tyłu zniknie z MotoGP? Zawodnicy są podzieleni

Gdy w 2016 roku zakazano programowania kontroli trakcji w oparciu o sygnał GPS i nakazano ustawiać ją w oparciu o licznik obrotów koła motocykla, wydawało się, że problem „gubienia się” zniknął. Jednakże okazuje się, że takie sytuacje nadal się zdarzają, a Jack Miller padł jej ofiarą. Prawdopodobnie przyczyniła się do tego usterka po stronie wspomnianego licznika.

– Od samego początku były problemy z elektroniką. Motocykl najwyraźniej się „zgubił” na torze, przez co w różnych fragmentach toru miałem zły poziom mocy silnika. Natomiast w pewnym momencie na głównej prostej nie miałem mocy w ogóle. Próbowałem zmieniać mapy silnika, ale to nic nie dawało i musiałem się wycofać – powiedział Australijczyk.

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama