Czego szukasz?

GT

WRT idealnie otworzyło sezon GTWC na Imoli. Rossi popełnił szkolny błąd

WRT doskonale otworzyło sezon 2022 odnosząc zwycięstwo z nową wersją samochodu Audi. Dobrze spisał się też polski zespół JP Motorsport. Czas na analizę wyścigu, który obfitował w neutralizacje.

GTWC Europe Imola 2022
Fot. SRO / Jules Benichou

Obrońcy tytułu doskonale otworzyli sezon 2022

Dries Vanthor, Charles Weerts i Kelvin van der Linde wygrali wyścig 3h Imola po starcie z pole position. Wprawdzie na początku wyścigu prowadzenie odebrało im Audi ekipy Sainteloc. Jednakże załoga #25 nie nacieszyła się zbyt długo z pierwszej pozycji. Christopher Mies, który prowadził ten samochód podczas pierwszej zmiany popełnił błąd w drugiej szykanie po dwudziestu minutach od startu i tym samym na prowadzenie wróciło Audi #32. Wspomniana załoga WRT zdecydowanie zdominowała dzisiejszą rywalizację. Natomiast samochód #25 Sainteloc wraz z upływem kolejnych minut tracił tempo. Fialnie Patrick Niederhauser doprowadził ten skład do mety na dziewiątej pozycji. To była trzecia najwyżej sklasyfikowana załoga niemieckiego producenta. Drugą zaś był samochód #12 (Tresor by Car Collection, który utrzymał czwarta lokatę.

ZOBACZ TAKŻE
Gdzie oglądać wyścigi GT World Challenge i DTM w Polsce? [Transmisja]

Mercedes raczej czeka na rundy sprinterskie

Śmiało można powiedzieć, że Audi świetnie otworzyło ten sezon, w którym debiutuje druga ewolucja ich modelu R8 LMG GT3. WRT zwyciężając w tym wyścigu potwierdziło potencjał nowej wersji tego pojazdu. Mercedesy ekip AKKODIS AST oraz GetSpeed nie były w stanie im zagrozić na dystansie całego wyścigu. Załoga #88 z Marciello, Gounonem i Juncadellą mogła jedynie liczyć na potknięcie Audi, którym był spadek tempa załogi #25 Sainteloc. Jednakże samochód #32 był dziś niedościgniony. Tu z kolei warto pochwalić drugiego Mercedesa  numerem #2, który uzupełnił podium. Skład Stolz, Engel i Schothorst wykonał ogromny awans na przestrzeni wyścigu, podczas którego zyskali dziewięć pozycji.

Polski zespół JP Motorsport ze zmiennym szczęściem

Zespół, który w tym wyścigu wystawił dwa McLareny ma za sobą wyjątkowe popołudnie. Z jednej strony niestety Patryk Krupiński rozbił samochód #112 już na początku wyścigu, co przyczyniło się do pierwszej neutralizacji. Jednakże w grze pozostała jeszcze załoga #112. Tam skład Lind, Klien i Abril dał popis bardzo odważnej jazdy. Ten skład nie tylko utrzymał piąte miejsce po starcie, ale nawet walczył on o podium w kolejnych godzinach. Koniec końców polski zespół stacjonujący w Niemczech musiał uznać wyższość Audi oraz Mercedesów. Jednakże nie ulega wątpliwości, że załoga #111 może w tym sezonie zaskoczyć swoich rywali.

ZOBACZ TAKŻE
Inter Europol w nowej serii. Poznaj Prototype Cup Germany

Valentino Rossi popełnił szkolny błąd

Włoch zaliczył w niedzielę swój debiut w GT World Challenge Europe. Samo tempo wyglądało zdecydowanie dobrze jak na kierowcę z kategorią srebrną. Dodatkowo były zawodnik MotoGP był w stanie walczyć z innymi rywalami podczas swojego przejazdu. Jednakże koniec końców to Fred Vervisch i Nico Muller prezentowali lepsze tempo w załodze #46, co można było przewidzieć. Natomiast nikt nie mógł przewidzieć, że Rossi nie zauważy swoich mechaników podczas zjazdu do alei serwisowej i zwyczajnie w świecie ich ominie. Włoch nie zauważył, gdzie znajduje się stanowisko jego załogi w pit-lane, przez co musiał on ponownie zjechać do alei, aby oddać samochód Vervischowi. Finalnie ta załoga dowiozła do mety siedemnastą pozycję mimo, że była szansa na pierwszą ósemkę.

Imola to zbyt ciasny tor dla 52 załóg

Niedzielna rywalizacja zdecydowanie przebiegała pod znakiem neutralizacji, które były spowodowane licznymi wypadkami na torze. Wysoka ich częstotliwość sprawiła, że na okrążeniu lidera wyścig ukończyło pierwsze trzydzieści aut. Największym wypadkiem w trakcie wyścigu był ten, którzy wydarzył się pod koniec neutralizacji pod koniec drugiej godziny wyścigu. Wówczas Matthieu de Robbiano uderzył swoim Bentleyem w poprzedzające go Lamborghini, co spowodowało chwilowe zatrzymanie wyścigu na środku toru. Na szczęście żaden z zawodników nie ucierpiał, a wyścig po chwil wznowiono.

ZOBACZ TAKŻE
Czym są Hypercary, GTP, LMH i LMDh? Wiele skrótów, jedna przyszłość

Co czeka nas po tym wyścigu?

Następna runda długodystansowa w tej serii czeka nas dopiero 5 czerwca. Wtedy zawodnicy zmierzą się w wyścigu 1000 km Paul Riccard. Natomiast w międzyczasie na przełomie kwietnia i maja odbędzie się runda sprinterska na torze Brands Hatch. Z kolei dwa tygodnie później czekają nas sprinty na Magny-Cours. W trakcie tych weekendów rozegrane zostaną po dwa wyścigi, do których zespoły wystawią załogi składające się z dwóch kierowców.

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama