Czego szukasz?

Formuła 1

GP Australii: Dominacja Leclerca, awaria Verstappena | Analiza

Charles Leclerc nie miał sobie równych w drodze po 4. triumf w Formule 1. Lider Scuderii Ferrari utrzymywał prowadzenie przez cały wyścig i wykręcił przy tym najszybsze okrążenie w wyścigu. Trudno było mu wyobrazić sobie lepszy przebieg GP Australii. Jego najwięksi rywale, Max Verstappen i Carlos Sainz nie ukończyli wyścigu. Holender w wyniku awarii, a Hiszpan w wyniku własnych błędów. Podium uzupełnili więc Sergio Perez i George Russell. Pora na na analizę wyścigu.

Charles Leclerc Ferrari GP Australii 2022 zwycięstwo f1
Fot. Scuderia Ferrari

Najlepszy kierowca: Charles Leclerc

Monakijczyk wywalczył drugie zwycięstwo w tym sezonie, a czwarte w karierze. Skuteczność Leclerca w sezonie 2022 jest świetna, bowiem jego najgorszą lokatą jest 2. miejsce z GP Arabii Saudyjskiej. Co warto podkreślić, kibice ponownie nagrodzili go tytułem „Kierowcy Dnia”. Lider Scuderii Ferrari nie miał dziś zagrożenia, bowiem prowadził przez cały dystans. To w połączeniu z innymi składowymi dało mu pierwszego Wielkiego Szlema. Nawet neutralizacje nie przeszkadzały mu w utrzymaniu pozycji. Najbliżej przejęcia pozycji lidera był Max Verstappen, który po drugim zjeździe samochodu bezpieczeństwa nawiązał walkę na prostej startowej. Leclerc jednak czujnie się obronił i potem powiększał przewagę. Mało kto spodziewał się, że Ferrari odjedzie Red Bullowi na ponad 10 sekund, a tym razem tak faktycznie było. Całkowita dominacja i wręcz mogą nieco narzekać na fakt, że w Australii zawiódł Sainz. Charles Leclerc spróbował ograniczyć straty, wykręcając najszybsze okrążenie. Dzięki temu zdobył nie 25, a 26 punktów.

 

 

ZOBACZ TAKŻE
Najszybsze okrążenia F1 2022. Kto wykręcił najwięcej "fastest lapów"?

Za plecami triumfatora rozgrywała się zażarta walka o podium. Po odpadnięciu Verstappena w grze byli Perez, Russell i Hamilton. Ostatecznie „Checo” zdołał odjechać Mercedesom na bardziej zużytych oponach. Meksykanin miał dziś niezłą przeprawę, ponieważ nic mu się nie zgrywało. Począwszy od startu, gdzie będąc przyblokowany stracił 3. lokatę na rzecz Hamiltona. Po neutralizacji musiał uporać się jeszcze z Alonso i Russellem, co mu się udało. Ostatni z wymienionych miał nieco szczęścia dzięki ogłoszeniu wyjazdu samochodu bezpieczeństwa. W kluczowym momencie Brytyjczyk wykonał pit stop i przeskoczył Pereza i Hamiltona. Potem została mu defensywa.

Najlepszy zespół: Mercedes-AMG Petronas

Ku wielkiemu zaskoczeniu, to Mercedes wywiózł najwięcej punktów z GP Australii. George Russell i Lewis Hamilton dostarczyli stajni z Brackley 27 „oczek”. To o punkt więcej od Ferrari i dorobku osamotnionego Charlesa Leclerca. Na trzecim miejscu mamy za to aż 2 zespoły, bowiem Red Bull i McLaren zdobyły po 18 „oczek”.

ZOBACZ TAKŻE
Czy znacie historię GP Australii? Sprawdźcie się w quizie

Największe zaskoczenia: Pierwsze podium Russella w Mercedesie, McLaren i Albon

Raczej nikt po piątkowych treningach nie oczekiwał, że Mercedes powalczy w Australii o podium. Głównie chodziło o problemy z oknem pracy bolidu W13. Oczywiście niemiecki zespół miał trochę szczęścia, które wykorzystali, ale nie należy im odbierać, że tym razem byli w walce nawet, gdy z wyścigu nie odpadł Max Verstappen. Ostatecznie to młodszy z brytyjskiego duetu wyciągnął szczęśliwy los. George Russell trzymał się blisko Lewisa Hamiltona i Sergio Pereza, dzięki czemu był w stanie wykorzystać moment neutralizacji. 23-latek miał też niezły start, dzięki któremu przesunął się przed Lando Norrisa. Pod koniec rywalizacji Russell musiał powstrzymywać 7-krotnego MŚ, co mu się udało i tak zdobył zasłużone podium. To dotychczas jego najlepsze miejsce wywalczone w Mercedesie i 2. „pudło” w karierze.

ZOBACZ TAKŻE
Stirling Moss, lata posuchy i kontrowersyjny powrót. Historia Toru Albert Park

Na pewno zadowoleni po wyścigu w Melbourne mogą być też kierowcy McLarena. Czwarte miejsce dla Lando Norrisa i piąta lokata dla Daniela Ricciardo przyniosły ekipie z Woking sporo punktów. Od początku weekendu tempo pomarańczowych bolidów wyglądało dobrze, znacznie lepiej niż w poprzednich 2 rundach. Początkowo wydawało się, że McLaren może walczyć z Mercedesem, ale na pewnym etapie opony w ich bolidach zaczynały szybciej się poddawać. Mimo to, trzeba przyznać, że brytyjska stajnia przewyższyła oczekiwania. Podobnie zresztą jak Alexander Albon z Williamsa. Taj dokonał czegoś niesamowitego, przejeżdżając cały wyścig na twardych oponach. 26-latek musiał jednak zjechać do alei serwisowej i zrobił to w ostatnim momencie. To pozwoliło mu utrzymać się w Top 10 i zdobyć punkt. To była niesamowita jazda, bowiem w kluczowych momentach kierowca ekipy z Grove musiał dużo razy się bronić.

Największe rozczarowania: Awaria Verstappena, Sainz i Haas

Max Verstappen inaczej wyobrażał sobie przebieg GP Australii. Holender liczył na walkę z Leclerkiem o zwycięstwo, ale nie miał wystarczającego tempa. Mistrz świata był blisko rywala jedynie w okresach neutralizacji, bowiem w czystym tempie Ferrari mu odjeżdżało. Red Bull musiał więc liczyć na podwójne podium i niwelowanie strat w klasyfikacji konstruktorów. Niestety na około 20 okrążeń przed końcem w bolidzie z nr 1 wybuchł pożar, przez co ich lider stracił 2. miejsce. Warto dodać, że była to szansa dla 24-latka na awans na pozycję wicelidera „generalki”, a tak w wyniku DNF-a stracił pozycję na rzecz zespołowego kolegi, Sergio Pereza.

 

Gdyby wskazać nie tylko rozczarowanie wyścigu, ale i całego weekendu, to na pewno będzie nim Carlos Sainz. Kierowca Ferrari odgrażał się, że wreszcie nawiąże walkę z Verstappenem i Leclerkiem pod względem tempa. Nic z tego nie wyszło, mimo że piątkowe treningi faktycznie wskazywały, że syn rajdowego czempiona wreszcie czuje się pewnie. W czasówce jednak jego pierwsze kółko w Q3 przepadło przez czerwoną flagę, a w tym kluczowym popełnił duży błąd w 3. sektorze. W wyścigu przyszło mu rozpoczynać dopiero z 9. pola i każdy liczył, że zobaczymy festiwal wyprzedzania w wykonaniu Sainza. Zamiast tego mieliśmy przespany start i odpadnięcie na 3. okrążeniu po walce o 13. pozycję. Zerowy dorobek punktowy oznaczał, że Ferrari straciło dużo punktów.

ZOBACZ TAKŻE
Wielkie szlemy w F1. Nie tylko mistrzowie świata je zdobywali

Z całą pewnością z GP Australii zadowoleni nie wyjadą też Fernando Alonso z Alpine i kierowcy Haasa. Hiszpan wraz z Kevinem Magnussenem stracili dużo w wyniku neutralizacji przez strategię polegającą na starcie na twardych oponach. Dla Duńczyka i Micka Schumachera marzeniem były punkty i były one realne. Niestety zabrakło nieco szczęścia i pojawiło się za dużo błędów.

Klasyfikacje generalne po GP Australii

W klasyfikacji kierowców wciąż na czele mamy oczywiście Charlesa Leclerca. Monakijczyk wypracował sobie już dość sporą przewagę nad rywalami, bowiem drugi George Russell już przeszło 34 punkty. Dla Brytyjczyka sama obecność tak wysoko w „generalce” jest zasługą 3 finiszów w czołowej piątce. Za kierowcą Mercedesa mamy Carlosa Sainza z Ferrari, który dziś nic nie wywalczył. Za Hiszpanem plasuje się Sergio Perez z Red Bulla, a za nim dość blisko mamy Lewisa Hamiltona. Max Verstappen po drugim DNF-ie spadł na 6. lokatę. Pełną tabelę znajdziecie we wpisie podlinkowanym poniżej

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna kierowców F1 2022. Końcowa sytuacja w tabeli

Jeśli chodzi o klasyfikację konstruktorów, to tutaj niezmiennie prowadzi Scuderia Ferrari. Stajnia z Maranello ma już 39 punktów przewagi nad drugim Mercedesem, który znów skorzystał na kłopotach Red Bulla. Stajnia z Brackley wywalczyła w Australii najwięcej punktów i oddaliła się od 3. Red Bulla na 10 „oczek”. Za nimi na czoło środka stawki wysunął się McLaren, który w Australii odnalazł dobrą formę. Ich przewaga nad Alpine, które zdobyło 6 „oczek” dzięki 7. Oconowi wynosi jednak tylko 2 punkty. Pozostali tracą już nieco więcej. Szósta Alfa Romeo ma zaledwie punkt przewagi nad Haasem i 3 nad AlphaTauri. Dopiero na końcu mamy Williamsa z punktem i Astona Martina z zerowym dorobkiem. Chociaż dziś ostatnia z wymienionych ekip dzięki Lance’owi Strollowi była przez chwilę w grze nawet o 2-3 „oczka”.

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna konstruktorów F1 2022. Końcowa sytuacja w tabeli

Następna runda: GP Emilii-Romanii

Na kolejny wyścig F1 przyjdzie nam poczekać 2 tygodnie. Dopiero w terminie 22-24 kwietnia rozegra się weekend wyścigowy o GP Emilii-Romanii. Trzeci sezon z rzędu Imola będzie gościć królową sportów motorowych. Ze względu na charakterystykę obiektu, zazwyczaj nie mieliśmy do czynienia ze zbyt dużą liczbą manewrów wyprzedzania. Jednakże przy nowej generacji bolidów możemy spodziewać więcej walk koło w koło w paru sekcjach. Nie jest odkryciem, że faworytami kolejnego Grand Prix będą raczej kierowcy Ferrari i Red Bulla. Na pewno w przypadku pierwszej z wymienionych ekip, tam Carlos Sainz ma coś do udowodnienia. Hiszpan rozczarował w Australii najpierw w kwalifikacjach, a potem odpadając z wyścigu przez swój błąd.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz F1 2022. Miejsca, daty i godziny transmisji wyścigów

Wyniki wyścigu o GP Australii 2022

 

wyniki gp australii 2022 f1

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama