Czego szukasz?

Formuła 1

GP Hiszpanii: Ferrari i Leclerc znowu na czele w treningach | Analiza

Piątkowe zajęcia na torze pod Barceloną upłynęły dość spokojnie mimo kilku incydentów w pierwszej sesji i kilku awarii w drugim treningu. Najlepiej na przestrzeni tych dwóch godzin zaprezentowali się Charles Leclerc oraz duet Mercedesa. Spore kontrowersje wzbudziły nowe części w samochodzie Astona Martina.

Leclerc Barcelona
Fot. Ferrari

Z przodu po staremu

„Build-up” do GP Hiszpanii był owiany pytaniami o to, co dadzą liczne poprawki przywiezione przez wszystkie oprócz Haasa zespoły. Wiadomo, że najwięcej zainteresowania wzbudzały zmiany w autach Red Bulla i Ferrari. Aktualni liderzy klasyfikacji z Maranello dużo pracowali nad nową podłogą. Goniące ich Czerwone Byki skupiły się natomiast na zrzuceniu wagi.

Jednakże najwięcej kontrowersji wzbudził temat nowych części wprowadzonych do samochodu Astona Martina. Tu należy dodać, że FIA zbadała temat podobieństwa „poprawek” w odniesieniu do samochodu Red Bulla. Okazało się, że według federacji zespół z Silverstone rozpoczął prace nad tym pakietem jeszcze w listopadzie 2021 roku. Teoretycznie to powinno oznaczać, że sprawa jest zamknięta, ponieważ pracownicy pochodzący z Red Bull Racing pojawili się w zespole Lawrence’a Strolla dopiero w styczniu bieżącego roku. Mimo to doktor Helmut Marko zasugerował, że miało dojść do niepożądanej wymiany informacji pomiędzy ekipami.

W FP1 Max Verstappen błyskawicznie wskoczył na pierwsze pole na twardych oponach, uzyskując czas lepszy od Leclerca o prawie sekundę. Przez pierwsze pół godziny sesji to właśnie ci kierowcy trzymali dwie pierwsze lokaty. Później jednak pozostali zaczęli kręcić agresywne czasy na softach, co na chwilę namieszało w czołówce. Ostatecznie jednak wszystko wróciło do normy, ponieważ na koniec treningu na szczycie tabeli znaleźli się obaj kierowcy Ferrari. P1 powinno trafić do ich holenderskiego rywala. Został on jednak przyblokowany na swoim szybkim „kółku” przez tłok w trzecim sektorze.

Zaś w FP2 z racji innego charakteru sesji sprawy wyglądały nieco inaczej. Tradycyjnie najszybsze czasy okrążeń uzyskiwano w pierwszym kwadransie tych zajęć. Natomiast potem zawodnicy i zespoły przystąpili do wykonywania dłuższych przejazdów pod kątem symulacji wyścigu. Finalnie cała sesja padła łupem Charlesa Leclerka, który był zaprezentował także solidną symulację wyścigu w dalszej jej części.

ZOBACZ TAKŻE
Newey o walce z Ferrari. "W tym momencie nie możemy być zrelaksowani"

Czy Red Bull i Ferrari są nietykalni?

Bardzo ciekawie sytuacja wygląda zaraz za plecami dwóch topowych ekip. Rolę tworzenia grupy pościgowej objęły w tym sezonie McLaren oraz Mercedes. Pierwszy trening był bardzo ważny dla pierwszej z nich. Stajnia z Woking zamontowała poprawki tylko w bolidzie Lando Norrisa, zostawiając Daniela Ricciardo ze starą specyfikacją. To niestety mocno utrudniło pracę zespołowi w drugiej sesji, gdy okazało się, że Brytyjczyk uszkodził podłogę na jednym z krawężników, co sprawiło, że Norris szybko pożegnał się z jazdą w drugim treningu. Tym samym Daniel Riccciardo musiał przejąć obowiązki swojego partnera zespołowego, aby dobrze przygotować zespół do kwalifikacji.

Natomiast na samym początku pierwszej sesji to Australijczyk prezentował się lepiej, ponieważ szybko wyrwał się na pierwszy przejazd z oponami typu „medium”. W ostatecznym rozrachunku skończył z dziewiątym czasem, tracąc pół sekundy do Lando Norrisa, który był siódmy. Nieco mniej, bo około 0,2 s jego rodak Lewis Hamilton stracił do swojego odnośnika, czyli George Russella. „Poranna” sesja wskazała na to, że Mercedes może mieć dobry weekend, ponieważ zajęli kolejno czwartą i szóstą lokatę.

Dobrą wiadomością dla nich była także druga sesja, w której srebrne strzały potwierdziły dyspozycję z wcześniejszych zajęć. Tym razem Russell i Hamilton uzyskali drugi i trzeci czas i jako jedyni stracili do Leclerka mniej niż trzy dziesiąte sekundy. Dodatkowo zdaniem dziennikarzy obecnych w padoku Mercedesowi prawdopodobnie znów udało się ograniczyć podskakiwanie samochodu na prostej. Tu bardzo przydatne miały być liczne zmiany wprowadzone w samochodzie na ten weekend wyścigowy. Jutrzejsza sesja pokaże czy zespół z Brackley będzie w stanie utrzymać ten kierunek rozwoju czy jednak powtórzy się sytuacja z GP Miami. Wówczas balans i ogólne zachowanie samochodu uległo drastycznej zmianie z piątku na sobotę.

ZOBACZ TAKŻE
Były kierowca F1 o Leclercu. "Jest dobry, ale Verstappen jest trochę lepszy"

Gdzie ten Aston Martin?

Nic nie wzbudziło takiego zainteresowania przed początkiem weekendu o GP Hiszpanii, jak nowy bolid Astona Martina, który pod kątem sidepode’ów i bardgeboard’ów wygląda niemalże 1:1 jak tegoroczna konstrukcja Red Bulla. Ponieważ oczywiście zespół z Milton Keynes walczy o zwycięstwa i pole position w każdej rundzie, wszyscy zastanawiali się, czy jego zielona kopia odfrunie już w piątkowych treningach.

Na początek weekendu było raczej daleko od takiej wizji. Dwunaste miejsce Strolla i szesnaste Vettela to nie jest to, na co liczyli, odwzorowując najlepszą konstrukcję w stawce. Jak zwykle lepiej od nich zaprezentowali się kierowcy Alpine, a szczególnie Fernando Alonso, który szczycił się piątą lokatą przed własną publicznością. W pierwszej dziesiątce znaleźli się też obaj kierowcy AlphaTauri. Oba zespoły mogą jutro i w niedzielę powalczyć z McLarenem.

Natomiast pod wieczór wyglądało to już mniej korzystnie dla Alpine. Kierowcy francuskiego zespołu zameldowali się z szóstym i dziewiątym czasem okrążenia na koniec zajęć. Pomiędzy nimi znalazł się chociażby Sebastian Vettel, który był pierwszym pośród kierowców, który nie zmieścił się w jednej sekundzie straty do Leclerca. Z kolei Lance Stroll zanotował już blisko półtorej sekundy straty do Monakijczyka, a jego czas dał mu zaledwie trzynastą pozycję. Można powiedzieć, że zespół z Silverstone wykonał pewien progres w treningach. Jednakże to kwalifikacje i wyścig zweryfikują jego rzeczywistą skalę.

ZOBACZ TAKŻE
Valtteri Bottas - kariera juniorska wilka z Nastoli | Droga do F1

Haas popełnił błąd?

Amerykański rodzynek w świecie Formuły 1 postanowił jako jedyny przyjechać do Hiszpanii bez żadnych poprawek. Duże zmiany mają się u nich pojawić dopiero w połowie sezonu przy okazji GP Francji. Zespół wytłumaczył to tym, że chcą lepiej dopracować pakiet, który zadebiutuje w dalszej części sezonu. 

Pierwszy trening przed GP Hiszpanii pokazał, że może to być znaczny błąd. Haas nie brylował już tak jak na początku sezonu, gdzie zazwyczaj kręcił się wokół punktów, przynajmniej jednym samochodem. Jak zawsze w tym sezonie zaprezentowali się jednak lepiej niż Williams, którego kierowcy Nicholas Latifi i wyjątkowo Nyck De Vries zajęli 19. i 18. pozycję. Niżej znalazł się tylko Juri Vips, który jechał… Red Bullem. Estończyk nie poradził sobie jednak z powierzonym zadaniem. Dużo lepiej pojechał Robert Kubica. Trzynasta lokata i dużo lepszy czas od Valtteriego Bottasa powinien ucieszyć polskich kibiców.

W drugiej sesji sprawy się skomplikowały dla Valterriego Bottasa. Fin musiał zatrzymać swój samochód w pierwszym sektorze w pierwszej połowie sesji po tym jak doszło do awarii w jego pojeździe. Na ten moment nie znamy jej przyczyny. Jedyne co można powiedzieć to, że jednostka napędowa oraz komputer pokładowy w jego pojeździe się wyłączyły. Natomiast zaraz potem z kokpitu zaczął się wydobywać siwy dym. Tym samym jedynym reprezentantem Alfy Romeo w tej sesji pozostał Guanyu Zhou, który uzyskał siedemnasty czas.

Za nim uplasował się między innymi Norris oraz duet Williamsa. Forma tego zespołu sugeruje, że tym razem stajnia z Grove raczej będzie okupywać koniec stawki. Natomiast znacznie wyżej powinni się znaleźć dwaj zawodnicy Haasa. Magnussen i Schumacher w pierwszej sesji zaprezentowali czasy godne raczej dolnej części tabeli. Jednak w drugim treningu znaleźli się oni na dziesiątym i dwunastym miejscu.

Słowo o debiutantach

Niezależnie od tego, jak potoczy się przyszłość Nycka De Viriesa i Juriego Vipsa, to należy im oddać postawę, jaką wykazali się ci kierowcy. Tak jak wcześniej wspomnieliśmy, ten duet uplasował się w dolnych rejonach stawki. Jednak ponad dwadzieścia okrążęń w ich wykonaniu to solidny przebieg. Ten występ nie tylko dostarczył ich zespołom informacji odnośnie zachowania ich samochodów. Dziś Williams i Red Bull mogli poznać nieco lepiej potencjał kryjący się za ich podopiecznymi. Obaj zawodnicy dziś podbudowali swoje akcje w ewentualnej walce o fotele na sezon 2023. Na ten moment większe szanse na debiut w F1 ma Vips. Estończyk mógłby za rok zastąpić Tsunodę, gdyby ten nie spisał się wystarczająco, aby utrzymać zaufanie Helmuta Marko. Mówiąc o kierowcy F2 trzeba też wspomnieć, że dziś został on pierwszym zawodnikiem z Estonii, który zasiadł za kierownicą bolidu F1 podczas oficjalnej sesji weekendu Grand Prix.

ZOBACZ TAKŻE
Nyck de Vries: Kim jest nowy kierowca testowy Williamsa?

Co nas czeka?

Już jutro, 21 maja, odbędzie się ostatni trening przed GP Hiszpanii. Godzinna sesja, która rozpocznie się o godzinie 13:00 czasu polskiego, będzie ostatnim momentem na znalezienie optymalnego tempa przed kwalifikacjami. Sesja czasowa odbędzie się oczywiście tego samego dnia o godzinie 16:00. Jak pokazały poprzednie lata, ustawienie w niej może być kluczowe dla wydarzeń w samym wyścigu. O zwycięstwo w tej sesji będą jak zwykle w tym sezonie walczyć obaj kierowcy Red Bulla i Ferrari. Wygląda jednak na to, że trzeba uwzględnić też walecznych kierowców Mercedesa, a może i nawet samego Fernando Alonso.

Pełny harmonogram weekendu wyścigowego o GP Hiszpanii i szczegóły dot. transmisji znajdziecie w materiale podlinkowanym poniżej.

ZOBACZ TAKŻE
GP Hiszpanii 2022: Przewodnik kibica przed weekendem

Wyniki 1. treningu przed GP Hiszpanii

GP Hiszpanii 2022 wyniki 1. trening

Fot. Formula 1 / Twitter

Wyniki 2. treningu przed GP Hiszpanii 

Wyniki 2 treningu GP Hiszpanii 2022 f1

Fot. Formula 1 / Twitter

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama