Czego szukasz?

Załóż konto w Betfan!

GT

Mercedes wygrał 24h Spa. Historyczny dzień dla kobiet | Analiza

Mercedes w 2022 roku przełamał klątwę toru Spa-Francorshamps i po trzecim starcie z pole position z rzędu wygrał tegoroczne 24h Spa. Absolutnie jak najszybciej o tym wyścigu będzie chciało zapomnieć Audi, a także Lamborghini.

Mercedes wygrał 24h Spa 2022
Fot. Mercedes AMG Motorsport

Mercedes nie miał tak łatwo

Mercedes przez cały wyścig 24h Spa 2022 jechał z duszą na ramieniu. Poprzednie dwie edycje tego wyścigu także rozpoczynali z pierwszego pola. Niestety ani w 2020, ani w 2021 roku ASP nie zdołało dowieźć prowadzenia mimo dobrego tempa. Zawsze na drodze stawały kary, awarie czy kolizje. Tym razem też zaczęło się nie najlepiej, ponieważ na samym początku #88 straciła prowadzenie na rzecz Porsche Dinamic #54. Natomiast w nocnej części wyścigu mocną ofensywę przypuściło BMW. Jednak Mercedes przede wszystkim cały czas trzymał się w czołówce. Dodatkowo tym razem główne załogi Mercedesa ominęły wszelkie poważniejsze nieszczęścia. Jedynie #2, którą prowadzili między innymi Goetz i Stolz nabawiła się kilku uszkodzeń. Jednak nada samochód sponsorowany przez BWT dowiózł podium.

Najważniejsze jest jednak to, że #88 wygrała przed #2 tym samym przełamując klątwę modeli AMG GT3. Dzisiejsza wygrana Mercedesa to także pierwszy triumf tej marki od 2013 roku z modelem SLS AMG GT3. Wówczas triumfowała ekipa HTP w składzie Maximilian Buhk, Maximilian Götz i Bernd Schneider. 9 lat później z innym autem to samo osiągnięcie powtórzyli Jules Gounon, Daniel Juncadella i Raffaele Marciello. Co więcej, zarówno w 2013, jak i w tym roku Mercedes zajął dwa pierwsze miejsca. Wygrana #88 oznacza też, że ta załoga wywalczyła sporą ilość punktów do klasyfikacji GT World Challenge Europe, które będą pomocne w walce o mistrzostwo. Na koniec warto jeszcze wspomnieć, że SPS i Sun Energy 1 odpowiednio w Bronze Cup oraz Pro-Am wywalczyły 1 oraz 2 miejsce.

ZOBACZ TAKŻE
Porsche odsłoniło nową wersję 911 GT3. Poznajcie generację 992

BMW zabrakło niewiele, a zarazem tak sporo

Przed tym wyścigiem spodziewano się, że M4  GT3 może zaskoczyć. Jednak mało kto spodziewał się, że ekipa Rowe będzie walczyć o zwycięstwo do przedostatniej godziny. Bardzo pomocne okazały się być pierwsze godziny, które przyniosły spore zamieszanie na torze. Te sprawiły, że praktcznie co chwilę na torze mieliśmy samochód bezpieczeństwa. Jedna z tych neutralizacji wydarzyła się w bardzo korzystnym momencie dla Rowe, które po 3 godzinach nagle znalazło się na czele stawki.

Nocna część wyścigu przyniosła nam walkę pomiędzy BMW, a Mercedesem i Ferrari. Jednak to niemieccy producenci byli o krok przed duetem Iron Lynx. BMW M4 GT3 okazało się bardzo dobrze współpracować z oponami Pirelli w trakcie nocnej części wyścigu, co pomogło im wyprowadzić 2 samochody na czoło stawki. Niestety wraz z porankiem ta przewaga zaczęła zanikać. Dodatkowo to Mercedes zaczął ponownie dochodzić do głosu. Nie pomogła także neutralizacja zo okolic 19 godziny ścigania. Moment jej zakończenia oraz jej długość sprawiły, że BMW zjechały w bardzo niekorzystnym momencie, bo na sam jej koniec. To sprawiło, że załogi Rowe #50 i #98 straciły pozycję na torze i sporo czasu. Wtedy ich walka o wygraną mocno się utrudniła, ponieważ BMW straciło wszystkie argumenty po swojej stronie.

Jednak ostateczny wyrok zapadł na 80 minut przed metą. Wtedy też załoga #98 zaliczyła awarię ogumienia, która ostatecznie pogrzebała ich szanse na zwycięstwo. Jedyne na co potem mogły liczyć samochody M4 GT3 to 5 i 7 miejsce. Do podium zabrakło niewiele. Pamiętajmy też, że to był pierwszy start tego auta w 24h Spa i można się spodziewać, że za rok BMW może być tu jeszcze mocniejsze.

ZOBACZ TAKŻE
Oficjalnie: BMW w klasie Hypercar w WEC. Ruszyły przygotowania

Ferrari zrobiło wszystko, co mogło

488 GT3 wprawdzie także nie było najszybszym autem. Jednak w odróżnieniu od zespołu w Ferrari F1, Iron Lynx sporo ugrało na strategii. Praktycznie przez cały wyścig przynajmniej 1 załoga tej ekipy walczyła o zwycięstwo. Finalnie skończyło się na 3 i 9 miejscu, więc nie udało się powtórzyć zwycięstwa sprzed roku. Jednak biorąc pod uwagę tempo oraz to, że przez większość wyścigu musieli oni uznawać wyższość Mercedesa i BMW to podium jest dla nich dobrym wynikiem. Na pocieszenie można powiedzieć, że Ferrari nie wyjeżdża ze Spa niczym. W klasie Pro-Am AF Corse #52 zdominowało rywalizację wygrywając z przewagą 3 okrążeń. Tym samym 488 GT3 wyjeżdża z kilkoma trofeami ze swojej ostatniej wizyty na belgijskim obiekcie. Jednak najważniejsze jest to, co osiągnęła załoga Iron Dames, o które opowiemy później.

ZOBACZ TAKŻE
Ferrari zaprezentowało 296 GT3. Debiut już w 2023 roku

Skąd McLaren i Aston Martin to wyczarowali?

McLaren miał sporo szczęścia w tym wyścigu. Obydwaj producenci przystępowali do tego wyścigu jako zdecydowani outsiderzy startujący z okolić 20 pozycji. Jednak wraz z postępem wyścigu ich pozycje zaczęły się poprawiać. Wprawdzie bardzo pomocny był tu pech rywali, ale koniec końców  Jota #38 oraz Aston #95 wykazały się także tempem na przejazdach. Finalnie jednak te dwie załogi nie były wystarczająco szybkie, aby mogły one powalczyć o podium. #38 Jota McLaren finalnie dowiózł szóstą pozycję z dwoma okrążeniami straty.

Większe szanse na zwycięstwo miał Aston Martin. Tam jeszcze po 20 godzinach była walka o podium. Niestety w 21 godzinie Nicki Thim zaliczył kolizję z Julsem Gounonem w Eau Rouge. Ta sprawiła, że #95 straciło sporo czasu jadąc na uszkodzonym ogumieniu. Po tej sytuacji jedynym na co mogła liczyć ta załoga było dziesiąte miejsce. Biorąc jednak pod uwagę to, jakie tempo prezentowali ci dwaj producenci w treningach i tak 8 i 10 miejsce może być powodem do zadowolenia.


 

Katastrofa Lamborghini w 24h Spa 2022

Jeszcze rano przed wyścigiem wydawało się, że Huracany GT3 mogą być sporym zagrożeniem dla Mercedesów i BMW. Niestety jeszcze przed startem okazało się, że K-Pax #6 został wykluczony z Super Pole, w którym ta załoga zdobyła pole position. Oprócz tego ten samochód otrzymał jeszcze karne przesunięcie na starcie. To sprawiło, że czołowa załoga Lamborghini znalazła się w gorszym położeniu.

Jednak mimo tego część załóg tego producenta dobrze otworzyła wyścig. Przede wszystkim wspomniana #6 bardzo szybko wróciła do czołowej 10 sprawnie obrabiając straty do liderów. Natomiast w pierwszych minutach dobrze radziły sobie także samochody Emil Frey. Niestety jeszcze w pierwszych godzinach wyścig w ich wykonaniu został zrujnowany przez przebite opony. Liczne awarie ogumienia, które nękały tego producenta także w czerwcu na Paul Ricard sprawiły, że ich ofensywa została zniszczona. Największym ciosem było jednak przebicie opony w ekipie K-Pax. To była najmocniejsza ekipa Lamborghini, która jako jedyna mogła zagrozić czołówce. Niestety po tej przygodzie oraz kilku drobnych kolizjach jedyne na co mogli oni liczyć była pozycja poza Top 10. Do wygranej zabrakło dwóch okrążeń.

ZOBACZ TAKŻE
Lamborghini ucięło spekulacje. Przygotują swój prototyp LMDh

Przeźroczyste Audi

W ostatnich latach Audi przyzwyczaiło nas do niesamowicie mocnej dyspozycji. Zawsze R8 LMS GT3 było tu autem, które profesjonalnym załogom gwarantowało walkę o pierwszą piątkę. Z resztą wystarczy wspomnieć, że do tej pory zawsze mieliśmy przynajmniej jedno R8 LMS na mecie w czołowej czwórce. Dziś jednak ta passa została przerwana. Dopiero 12 i 13 miejsce wywalczyły dziś załogi #99 Attempto i #30 WRT. W tym wyścigu Audi absolutnie nie istniało. Cokolwiek by się nie działo to ich samochody były bardzo daleko od czołowych pozycji w klasie Pro.

Nie pomagały także różnego rodzaju sytuacje na torze. Jedna z załóg Teamu Tresor odpadła z wyścigu na wczesnym etapie wyścigu. Największy dramat jednak przeżyło WRT. Belgisjki zespół nad ranem stracił główną załogę #32 po tym jak ta załoga musiała omijać wolno jadącego McLarena i została uderzona przez bliźniaczą załogę #46. Charles Weerts w #32 musiał od razu pożegnać się z wyścigiem, a Nico Muller w #46 musiał wrócić do alei serwisowej. Tam WRT spędziło sporo czasu nad naprawą samochodu, który ostatecznie finiszował siedemnasty. Jedynym pocieszeniem dla tej marki może być dublet tej marki w Silver Cup. 

ZOBACZ TAKŻE
Czym są Hypercary, GTP, LMH i LMDh? Wiele skrótów, jedna przyszłość

Kto miał jeszcze mniej szczęścia w 24h Spa 2022?

Wyścigu nie ukończyły takie ekipy jak Tresor Audi, Sainteloc czy Mercedesy HRT i ASP z Silver Cup. Szczególnie jednak szkoda Garage 59, którego jedna z załóg walczyła o zwycięstwo w jednej z klas. Niestety obydwa samochody tej ekipy nie dojechały do mety. Szkoda także pechowców po stronie Porsche. Na przykład w nocy swój udział w wyścigu zakończyło GPX, które od samego startu było w gronie faworytów do wygrania tego wyścigu. Podobny los spotkał Dinamic Motorsport, który nawet prowadził w pierwszych dwóch godzinach ścigania.

ZOBACZ TAKŻE
Balance of Performance: Szatan czy zbawca świata sportscarów?

Historyczny dzień dla kobiet w motorsporcie

Iron Dames to załoga, która będzie w najbliższym czasie na językach tego sportu. Żeńska ekipa wprawdzie nie najlepiej zakwalifikowała się do wyścigu, ponieważ #83 ruszyła w sobotę dopiero z 47 pozycji. Jednak już w pierwszych kilku godzinach w różnych okolicznościach zdołały one zyskać sporo pozycji. Przy czym należy wyróżnić to, że ich awans w spory, stopniu wynikał ze sprawnej reakcji strategicznej na wydarzenia na torze. Tak czy inaczej, ich załoga na półmetku nawet walczyła w pierwszej dziesiątce ogólnej klasyfikacji. Jednak w kolejnych godzinach musiały one uznać wyższość załóg z wyższych klas. Najważniejsze jest jednak to, że Michelle Gatting, Sarah Bovy, Rahel Frey i Doriane Pin okazały się niepokonane w Gold Cup. Tym samym pierwsze kobiece zwycięstwo w klasie wyścigu 24h Spa stało się faktem. Oprócz tego Reema Juffali triumfowała jako członkini damsko-męskiej załogi Mercedesa w Bronze Cup. Tak więc można powiedzieć, że kobiety podwójnie zaprezentowały dobrą postawę na Spa.

Jak wypadł Karol Basz i jego załoga?

Ekipa, której właścicielem jest Vincenzo Sospiri miała bardzo dobry początek wyścigu. Zarówno #163, jak i #563 w pierwszej połowie stale doganiały czołówkę Silver Cup. Dodatkowo załoga Karola Basza przez kilka okrążeń była blisko pierwszej dziesiątki klasyfikacji generalnej. Niestety seria problemów spowodowanych kilkoma kolizjami sprawiła, że samochód #563 wiele stracił. W ostatnich godzinach ta załoga bardziej walczyła o to, aby nie zamykać stawki, co finalnie im się udało. Szkoda takiego obrotu spraw, ponieważ była realna szansa na podium w wykonaniu tej załogi. Sam Karol Basz może być zadowolony z tego, jak Polak radził sobie w wyścigu. Najważniejsze jest tempo, jakie on zaprezentował na swoich przejazdach.

ZOBACZ TAKŻE
Rene Rast: Poza Le Mans chciałbym wygrać 24h Daytona | WYWIAD

Co dalej po 24h Spa 2022?

W sierpniu czeka nas przerwa nie tylko od F1 czy FIA WEC, ale i od GT World Challenge Europe. Dopiero na początku września zespoły zawitają na Hockenheim, na którym odbędzie się przedostani wyścig endurance w sezonie 2022. Natomiast kilka tygodni później w Walencji poznamy mistrzów serii sprinterskiej. Finał całej serii oraz mistrzostw endurance odbędzie się na początku października, na torze pod Barceloną.

Wyniki wyścigu 24h Spa 2022:

Fot. SRO

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama