Czego szukasz?

Załóż konto w Betfan!

MotoGP

Franacesco Bagnaia wygrał GP Wielkiej Brytanii MotoGP | Analiza

Francesco Bagnaia doskonale otworzył drugą połowę sezonu 2022 wygrywając GP Wielkiej Brytanii przed Maverickiem Vinalesem i Jackiem Millerem. Do samego końca trwały zacięte pojedynki pomiędzy zawodnikami z pierwszej trójki. Natomiast katastrofalny wyścig zaliczyli Johann Zarco oraz zawodnicy Hondy.

Francesco Bagnaia wrócił do gry o mistrzostwo w sezonie 2022
Fot. MotoGP.com

Francesco Bagnaia wrócił do gry

Przed tym wyścigiem Włoch tracił 66 punktów do liderującego Quartararo, ale dziś ta różnica zdecydowanie się zmniejszyła. Pecco po dość przeciętnym starcie musiał na początku uznać wyższość Millera, a nawet pilnować Alexa Rinsa. Bagnaia jednak nie pozwolił na to, aby trudniejszy start przeszkodził mu w walce o zwycięstwo. Zawodnik Ducati szybko uporał się z partnerem zespołowym oraz z rywalem z Suzuki. Dodatkowy prezent sprawili mu obydwaj Francuzi. Najpierw Quartararo musiał odsłużyć karę dłuższego okrążenia, która przyczyniła się do tego, że zawodnik Yamahy wypadł z walki o wygraną. Natomiast chwilę potem po błędzie w szykanie Vale z wyścigiem pożegnał się Johann Zarco.

W tym momencie na czele wyścigu znalazł się właśnie Bagnaia. Jednak to jeszcze nie oznaczało, że jego walka o wygraną stała się jakkolwiek prostsza. W tym czasie za nim uformowała się duża grupa złożona z ośmiu zawodników, która jeszcze po półmetku wyścigu liczyła się w walce o zwycięstwo. Jednak Bagnaia zdołał w tym czasie podkręcić tempo, aby odskoczyć od części rywali, ale nie od wszystkich. Pod sam koniec mocno zaczęli się do niego zbliżać Vinales i Miller. Ci jednak popełnili kilka błędów, które umożliwiły utrzymać mu prowadzenie, którego nie oddał już do mety.

ZOBACZ TAKŻE
Kto zaskoczył, a kto zawiódł? Podsumowanie MotoGP na półmetku

Ducati to najlepszy zespół tej niedzieli

Fabryczny duet na początku utrzymał trzecie i czwarte miejsce za Quartararo i Zarco. Jednak, gdy chwilę potem zaczęli do niego dobierać się Vinales oraz Rins z Mirem to wydawało się, ze „czerwoni” mogą mieć problemy. Jednak wtedy szczęście się uśmiechnęło do nich. Tak jak wyżej wspomnieliśmy, gdy z czołówki wypadli Quartararo i Zarco to Bagnaia z Millerem pojawili się na czele i byli w stanie narzucić tempo, którego część z ich rywali nie byli w stanie utrzymać. Jedynie Maverick Vinales był w stanie przedzielić ich na mecie, ale i tak Ducati ma co świętować.

Maverick Vinales tak blisko

Zgodnie z tym, co zapowiadaliśmy, Hiszpan przez cały weekend był w gazie. Z każdą sesją stawało się coraz bardziej jasne to, że mistrz świata Moto3 sprzed 9 lat powalczy dziś o wygraną. Jednak jego zadanie nieco się utrudniło po trudnym starcie. Tym razem jednak Vinales nie przepadł w stawce, jak miało to miejsce w Yamasze. Partner zespołowy Aleixa Espargaro bardzo szybko odrobił straty i zaczął walczyć ze swoimi rywalami.

Najważniejszy moment nastąpił na mniej więcej trzy okrążenia przed metą. Wtedy też były zawodnik Yamahy wyprzedził Jacka Millera i rozpoczął pogoń za Bagnaią. Jego głównym argumentem były dobrze zadbane tylne opony, które pozwoliły mu błyskawicznie zredukować stratę do Pecco. Jednak na ostatnich okrążeniach okazało się, że przewaga zawodnika Ducati jest zbyt wielka. To oznaczało, że Vinales musiał zadowolić się drugim miejscem. Tym samym zawodnik Aprilii przedłużył swoją serię finiszy na podium w wyścigach na Silverstone, w których brał udział. Dodatkowo to był jego drugi finisz w pierwszej trójce z rzędu w tym sezonie. Należy się spodziewać, że były zawodnik Suzuki może utrzymać tę dyspozycję w kolejnych rundach.

ZOBACZ TAKŻE
Zawodnicy MotoGP 2022. Oto sylwetki motocyklistów królewskiej serii

Bastianini kontra Martin

Pierwsze i trzecie miejsce na mecie to nie jedyny powód do świętowania dla Ducati. Do tego trzeba też dodać solidne wyniki Bastianiniego i Martina. Wczoraj wspomnieliśmy, że ten duet po starcie z trzeciego rzędu może być godny uwagi i tak też się stało. Obydwaj wraz z biegiem kolejnych okrążeń zyskiwali kolejne pozycje walcząc też ze sobą. Kluczowym momentem było znalezienie się tej dwójki przed Fabio Quartararo. To sprawiło, że walka o podium stanęła przed nimi otworem. Niestety problemem okazało się to, że zabraknie im okrążeń na dogonienie i wyprzedzenie czołowej trójki. Tym samym walka pomiędzy tą dwójką o to, który z nich zajmie z rok miejsce u boku Bagnai stała się jeszcze bardzie zacięta. Finał walki o kontrakt w ekipie fabrycznej powinniśmy poznać przed GP San Marino za kilka tygodni.

Warto wyróżnić Oliveirę i Martina

Miguel Oliveira będący na wylocie z KTM-a doskonale wykonał swoje zdanie po starcie ze środka stawki, Wprawdzie sam start nie był najbardziej imponujący, ale kolejne okrążenia przyniosły konsekwentny awans w klasyfikacji. Finalnie udało mu się dojechać całkiem wysoko, bo na szóstej pozycji. Dodatkowo Portugalczyk zameldował się niespełna sekundę za Bastianinim i Martinem i pokonał na mecie Fabio Quartararo. Jak widać, ponownie KTM dał popis prędkości w wyścigu. Szkoda tylko, że ponownie odbyło się to kosztem kwalifikacji. Co ciekawe, po raz pierwszy od GP Hiszpanii Brad Binder ukończył wyścig poza pierwszą dziesiątką, bo na jedenastym miejscu.

Niemal odwrotnie wyglądał wyścig w wykonaniu Alexa Rinsa. Zawodnik Suzuki dla odmiany popisał się wręcz atomowym startem. Hiszpan po starcie spoza pierwszej dziesiątki już w połowie pierwszego okrążenia walczył z fabrycznym duetem Ducati. Wraz z upływem kolejnych okrążeń wydawało się, że będzie on w stanie zagrozić późniejszym liderem. Niestety los miał dla niego inny plan. Rins w drugiej połowie zaczął się okropnie męczyć na zużytych oponach. To sprawiło, że zaraz potem stał się łakomym kąskiem dla Bastianiniego i Martina, którzy go wyprzedzili. Największym pozytywem dla niego było pokonanie Quartararo. Niestety wyścigu do udanych nie mógł zaliczyć dziś Joan Mir. Partner zespołowy Rinsa otworzył ten wyścig niemal tak dobrze jak jego rodak, ale wszystko legło w gruzach po uślizgu przedniej opony w zakręcie Stowe.

ZOBACZ TAKŻE
Alex Rins na motocyklu Hondy. Kolejny element na miejscu

Fabio  Quartararo – z każdą chwilą było już tylko gorzej

Francuz przystępował do tego wyścigu z karą dłuższego okrążenia za incydent z TT Assen. Tu trzeba pochwalić nie tylko to, jak dobry start zaliczył zawodnik Yamahy oraz to, jak dobrze nauczył się przejazdu przez karną pętlę, który ćwiczył w każdej sesji treningowej w trakcie weekendu. Niestety na tym koniec dobrych wiadomości. Gdy po pierwszych okrążeniach Quartararo odsłużył karę to niestety nie zdołał on wrócić do walki o zwycięstwo. Wprawdzie trzymał się on blisko czołowej grupy, ale nie był w stanie zaatakować nikogo przed sobą. Co więcej, zaraz za nim zaczęli szaleć Jorge Martin, Enea Bastianini oraz duet KTM-a. To oznaczało, że Francuz na półmetku wyścig mógł już pożegnać się z szansami na zwycięstwo i skończyło to się ósmym miejscem. Jedynym pocieszeniem dla niego może być to, że Aleix Espargaro był zaledwie dziewiąty, a Zarco nie zdobył punktów.

Aleix Espargaro nie dał za wygraną

Po wczorajszym bolesnym upadku w czwartym treningu wydawało się, że wicelider może w ogóle nie pojawić się dziś na starcie. Jednak lekarze z Clinica Mobile i fizjoterapeuci Aprilii dokonali cudu. Hiszpan zakwalifikował się na szóstej pozycji i faktycznie miał dziś szanse na walkę o podium. Niestety fakt, że Aleix Espargaro był dość mocno obolały sprawił, że zawodnik Aprilii musiał dziś ograniczyć straty oraz mierzyć siły na zamiary. Finisz na dziewiątej pozycji za Quartararo to był maksimum, na jakie było go dziś stać. Najważniejsze jest to, że nic poważnego mu się nie stało i będzie on miał blisko dwa tygodnie na powrót do pełni sił.

Katastrofa Zarco

Francuz niestety nie może zaliczyć tego wyścigu do udanych. Po doskonałym starcie dwukrotny mistrz świata Moto2 zaczął odskakiwać od reszty stawki. Najbliżej zawodnika Pramac Ducati znalazł się jego rodak, Fabio Quartararo, który zabrał się z nim na starcie. Niestety po sześciu okrążeniach Zarco popełnił błąd w szykanie Vale i wywrócił się po uślizgu przedniej opony. Ten wyścig z pewnością nie ułatwił mu walki o mistrzostwo świata, nawet mimo odległej pozycji Quartararo na mecie.

ZOBACZ TAKŻE
Dovizioso zakończy karierę po GP San Marino. Powrót Crutchlowa

Honda absolutnie przepadła

Wydawało się, że po wczorajszych kwalifikacjach nie mogło być gorzej. Jednak okazało się, że w wyścigu było niewiele lepiej. Po starcie żaden z czwórki zawodników dosiadających RC213V nie meldował się nawet w punktowanej piętnastce. Koniec końców Pol Espargaro i Taka Nakagami zdołali wyrwać dziś pojedyncze punkty, ale te raczej nie powinny być powodem do zadowolenia. Wyniki zawodników Hondy wołają o pomoc. To wszystko jest konsekwencją wieloletniego skupiania rozwoju tej maszyny wyłącznie wokół Marca Marqueza. Trudno jest liczyć na jakiekolwiek światełko w tunelu przed końcem tego sezonu.

Klasyfikacje generalne po weekendzie na Silverstone

Oczywiście nadal na czele znajdują się Fabio Quartararo przed Aleixem Espargaro. Jednak w ostatnich dwóch wyścigach kilka punktów odrobił do nich Pecco Bagnaia. Pośród zespołów dalej trwa wala pomiędzy fabrycznymi teamami Aprilii i Ducati. Ci drudzy z kolei umocnili się dziś na prowadzeniu pośród konstruktorów.

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna MotoGP 2022. Aktualna sytuacja w tabelach

Co czeka nas po GP Wielkiej Brytanii?

Dopiero za dwa tygodnie będziemy mogli podziwiać najszybszych motocyklistów Grand Prix. Wtedy też seria zawita do Austrii na tor Red Bull Ring. Przypomnijmy jednak, że tam zawodnicy będą ścigać się na zmodyfikowanej wersji tego obiektu. Mianowicie na prostej pomiędzy dawniejszymi zakrętami 1 i 2 pojawiła się szykana, z której będą korzystać wyłącznie motocyklowe mistrzostwa świata. Ta zmiana może mieć spory wpływ na to, jak może prezentować się układ sił w stawce.

Wyniki wyścigu o GP Wielkiej Brytanii MotoGP 2022

wyniki motogp gp wielkiej brytanii 2022 wyścig

Fot. MotoGP.com

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama