Connect with us

Czego szukasz?

powered by Advanced iFrame. Get the Pro version on CodeCanyon.

Formuła 1

F1 Digital+, czyli jak Bernie Ecclestone ubiegł F1 TV Pro

F1 Digital+, czy jak kto woli po prostu F1 Digital, powstało z inicjatywy Berniego Ecclestone’a, który w latach 90-tych XX wieku postanowił poszukać możliwości uatrakcyjnienia transmisji z wyścigów. Niestety sama realizacja nie była do końca przemyślana. Najpierw wysoka cena, potem zbyt skomplikowana obsługa po stronie F1 i w końcu brak wzrostu zainteresowania usługą. Czas przybliżyć wam poprzedniczkę znanej już wszystkim F1 TV Pro.

f1 digital+ historia ecclestone poprzednik f1 tv pro
Fot. YouTube

Czym było F1 Digital+?

W latach 1996-2002 Formuła 1 miała rozszerzoną usługę broadcastingową – właśnie tak narodziło się F1 Digital+. Fani królowej sportów motorowych otrzymali dodatkowe funkcje podczas śledzenia wyścigów. Miało to różnić się od tradycyjnej, analogowej formy przekazu telewizyjnego oferowanej przez licencjonowanych nadawców. Za pomocą cyfrowo-satelickiej usługi istniała możliwość wykupienia dodatkowego pakietu, który umożliwiał kibicom interaktywny dostęp po wyższej cenie. Wtedy też poza obrazem z lotu ptaka, losowo dobieranej kamery onboard itp. można było śledzić zmagania z perspektywy pit-lane, dodatkowych kamer na torze i wybranych onboardów danych zawodników. Oczywiście dodatkowa opłata wykluczała obecność reklam, które często stacje puszczały, aby „odrobić sobie” koszty licencyjne.

Warto podkreślić, że w Polsce kibice także mogli skorzystać ze wspomnianej usługi. Wówczas konieczne było korzystanie z usług Cyfry+ (nie tak dawno nc+, a obecnie Canal Plus Polska). Canal+ zadbał o to, aby fani F1, chcący mieć rozszerzony broadcast, mogli śledzić wydarzenia na kilku kanałach.

ZOBACZ TAKŻE
Warm Up w F1. Zapomniana część weekendu wyścigowego

Gdzie, przez kogo i kiedy?

Usługa F1 Digital+ została uruchomiona podczas GP Niemiec 1996. Wówczas oferował ją tylko niemiecki DF1, który nadawał królową motorsportu w Niemczech, Austrii i Szwajcarii. Z czasem dołączył do niego francuski Canal Plus, który nawet podpisał umowę na 10 lat i wydał 60 milionów USD. Jak się potem okazało, nie było im dane mieć rozszerzonej oferty do samego końca, bowiem 4 lata przed wycofano F1 Digital+. Jeśli chodzi o innych nadawców, to w 1997 roku doszli też Włosi ze swoim TELE+, a rok później hiszpański Canal Satellite Digital. Dopiero potem, co może zaskakiwać, rozszerzyć ofertę zdecydował się brytyjski BSkyB.

Aby uruchomić usługę konieczna już na samym starcie była inwestycja 35 milionów USD. Za to do czasu finału projektu w 2002 roku kwota wzrosła do bagatela 100 mln USD. Patrząc na to, że nadawcy z różnych krajów dołożyli grube miliony, sama Formuła 1 nie straciła za bardzo finansowo. Niestety wizerunkowo wyglądało to źle, bowiem za oceanem Amerykanie stawiali na jak największe urozmaicenie transmisji z wyścigów, podczas gdy F1 to zahamowała. 

ZOBACZ TAKŻE
Połowa punktów w F1. Historia zna tylko 6 takich przypadków

Masa sprzętu, Baker i zbyt długie przygotowania

Warto podkreślić, że relacje z wyścigu pokazywane w zwykłych telewizjach naziemnych były wyprodukowane przez lokalnego nadawcę. Mowa tutaj o firmie odpowiedzialnej za sprzęt, obsługę i transmisję zawodów w kraju, w którym odbywało się dane Grand Prix. A dla porównania, F1 Digital+ to była usługa, za którą odpowiadało kierownictwo serii. Na każdy wyścig FOM musiało załatwić około 200 ton sprzętu i 18 ciężarówek na rundy europejskie oraz dwa samoloty Boeing 747 w razie wylotu np. do Australii. Na miejscu przy torze rozstawiano klimatyzowane pomieszczenie o powierzchni 1200 m2, w którym znajdował się głównie sprzęt.

Za „namiot” odpowiadał Eddie Baker, od którego nazwiska powstałą nazwa jego miejsca pracy – Bakerville. Obok niego do obsługi zaangażowano 200 osób, którzy musieli myśleć o przygotowaniach jeszcze 2 tygodnie przed danym GP. Po rozstawieniu wszystkiego, w czwartek miała miejsce próba generalna, a już od piątku widz otrzymywał rozszerzony przekaz.

ZOBACZ TAKŻE
FOTA i FOPA. Jak zespoły i właściciele torów walczyli o swoje w F1?

F1 Digital+ to pięć różnych kanałów…

Sześć, a właściwie to siedem, kanałów można było wybierać podczas oglądania F1. Szósty, czyli „Super-Signal” oferował materiały z 4 kanałów na raz. Docelowo widz miał przekaz widoczny w zwykłej telewizji naziemnej, ale do tego otrzymywał dostęp do innych kamer, dodatkowej grafiki i licznika okrążeń. Oprócz tego zespoły dzieliły się z fanami swoimi rozmowami radiowymi. Pozostałe kanały oferowały:

  • Track A – podobny do „Super-Signal”, ale skupiający się na liderach wyścigu.
  • Track B – podobnie jak wyżej, ale z tą różnicą, że mieliśmy pogląd na więcej akcji w środku stawki.
  • Data – ekrany z czasem i danymi zbieranymi na żywo w trakcie zmagań.
  • Onboard – wszystkie kamery pokładowe bolidów, ale bez dostępu do komentarza.
  • Pit-Lane – brak komentarza, sam obraz z alei serwisowej.
  • Highlights – powtórki ciekawych wydarzeń z wyścigu w jego trakcie.

Pomysł na… studio oraz grafik. ITV rozszerzone za free?

Wspomnieliśmy wam już o łącznie 6 specjalnych kanałach od F1 Digital+. To nie był jednak koniec, bowiem z czasem doszedł jeszcze siódmy… Master. Był to kanał oferujący transmisję ze studia w Biggin Hill. Ten „tryb” mogli mieć jedynie kibice z Wielkiej Brytanii, a za jego realizację odpowiadał głównie FOM. Prezenterem był Matta Lorenzo, który dyskutował z Damonem Hillem i Perry’m McCarthy’m o aktualnych wydarzeniach w F1 i podczas aktualnej rundy. Obok obrazu ze studia mieliśmy oczywiście dostęp do „Super-Signal” bez konieczności przełączenia się. Master oferował kibicom także dostęp do wywiadów i analiz na gorąco, co mogło się podobać.

ZOBACZ TAKŻE
Najdziwniejsze bolidy F1, czyli jak inżynierowie zaskoczyli samych siebie

W 1999 r. wprowadzono nowy projekt nakładek graficznych. W celu odróżnienia go od standardowych żółto-czarnych wstawek z odrobiną jaskrawych kolorów na przezroczystym tle dodano nowe funkcje. Jedną z nich był dostęp do aktualizacji przekazywanych przez dyrekcję zawodów. Jako ciekawostkę należy wymienić, że podczas GP Stanów Zjednoczonych 2002 telewizja ITV dała kibicom rozszerzony cyfrowy przekaz Formuły 1. Polegało to na tym, że kibicie otrzymali obraz główny oraz kilka mniejszych z innych kamer oraz dostęp do rozszerzonego „team radio”. Niestety bez możliwości zmian na inną kamerę, tak jak znamy to teraz z F1 TV Pro. Wciąż jednak był to sukces, bowiem tym razem wszyscy mogli poznać niemalże pełną usługę F1 Digital+.

Było za drogo. Upadek F1 Digital+

Usługa F1 Digital+ nie należała do najtańszych. Biorąc pod uwagę dzisiejsze ceny za F1 TV Pro i aktualną inflację, koszty z lat 1996-2002 wciąż wydają się wysokie. Otóż za rozszerzony broadcast trzeba było zapłacić 12 funtów brytyjskich. I była to cena za… uwaga…. jeden wyścig. Nic dziwnego, że zainteresowanie usługą było niskie i wynosiło około 9 tys. w Wielkiej Brytanii. Podczas gdy na wyspach każdą rundę F1 w telewizji naziemnej oglądało co najmniej 3 miliony osób nie można było uznać tego za sukces. Nie pomogła nawet oferta promocyjna pt. „50 GBP za 6 wyścigów”.

ZOBACZ TAKŻE
Bolidy F1 w innych seriach wyścigowych. Nieoficjalne GP, ROC i sprinty

Głównie przez brak zysków FOM musiało zrezygnować z rozszerzonego nadawania w tamtej formie. Gdyby nie drogie opłaty, na które zgodziło się kilku nadawców, straty byłyby ogromne. Niestety dla wielu była to utrata pracy – w ten sposób z F1 pożegnało się około 220 pracowników. Co ciekawe na ratunek mogła przyjść Formule 1 firma Boxy Sky+, która oferowała opcję nagrywania i powtórek. Bernie Ecclestone i jego ludzie nie byli jednak w stanie przekonać ich do współpracy, bowiem w grę nie wchodził tylko przekaz replay, ale głównie Live. Po drodze nie pomogły też słowa wsparcia od Michaela Schumachera, który część sezonu 1999 pauzował z powodu urazu odniesionego w trakcie weekendu o GP Wielkiej Brytanii. Według niemieckiego czempiona nie dało się wówczas nic zrobić lepiej.

Wyciąganie wniosków z błędów własnych

Na szczęście po zakończeniu świadczenia usługi wykorzystano trudne doświadczenia. Dlatego też od 2004 roku w końcu zmieniły się grafiki, a w międzyczasie stawiano na stałych nadawców, które dzieliły się obrazem z całym światem. Jedynie Monako i Japonia cieszą się odrębnością dzięki Télé Monte Carlo oraz GP Monaco, a także Fuji Television. Skorzystały też stacja ABC Sports, która rozszerzyła studio i studio komentatorskie, a także gry F1 2002 (prawdziwe nakładki graficzne) czy F1 2003 (tryb widza, tutaj tylko na konsole).

Narodziny F1 TV Pro

Gdy pod koniec 2016 roku z F1 pożegnał się Bernie Ecclestone, do gry weszli Amerykanie z Liberty Media. Od razu było wiadomo, że królowa sportów motorowych ma stać się nowocześniejsza i jednocześnie ma zacząć oferować większe show. Nic dziwnego, że FOM uruchomiło w maju 2018 r. usługę F1 TV Pro OTT. Już na czas GP Hiszpanii wszystko miało być gotowe, ale finalnie też nie ustrzeżono się błędów i „chorób wieku dziecięcego”. Fani mogli być jednak zadowoleni z pojawienia się z owej usługi pay-per-view, któa umożliwia dostęp do FOM SuperSignal.

ZOBACZ TAKŻE
"Zawsze goni nas czas". Michał Ścigała o pracy w logistyce F1 | WYWIAD

Odbiorcy królowej sportów motorowych po blisko 16 latach odczekali się dostępu do różnych kamer pokładowych, obrazu z pit-lane i wielu innych. Wrócił też rozszerzony przez team radio, o których tak latami się upominano. Dostęp do usługi jest znacznie prostszy niż było to z F1 Digital+ oraz oferuje nam więcej za mniej niż 12 GBP za wyścig. Do korzystania z usługi konieczna jest subskrypcja za pośrednictwem F1 TV.

5/5 (liczba głosów: 2)
Skomentuj

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply

Reklama