Czego szukasz?

Załóż konto w Betfan!

Testy nowych samochodów

TEST | Land Rover Defender 110 3.0 D300. Uniwersalny, ale nie zapomniał o korzeniach

Chociaż Land Rover Defender w nowej generacji przekształcił się ze spartańskiego terenowego potwora w nowoczesnego SUV-a, to nadal szczycie się wyjątkowymi możliwościami terenowymi. Przez tydzień sprawdziliśmy, co potrafi Defender ze średnim rozstawem osi i 3-litrowym silnikiem Diesla o mocy 300 koni mechanicznych.

land rover defender 3.0 d300 test
Fot. Damian Łaciński

Land Rover Defender to blisko 40 lat historii

Historia Defendera z dłuższym rozstawem osi sięga 1983 roku. To właśnie wtedy pojawił się Land Rover 110 (nazwa Defender pojawiła się dopiero w 1990 roku), a liczba 110 pozostała do dziś. Oznaczała ona oczywiście długość rozstawu osi w calach, bowiem Land Rover jest dumną brytyjską marką i tak pozostanie już pewnie zawsze. Oprócz 110 można kupić także Defendera 90 i 130.  Dlaczego jednak o tym piszemy? Dzisiaj liczby te mają jedynie wartość historyczną, bowiem np. zamiast 110 powinno być 120, a zamiast 90 – 102. Samochody po prostu wyrosły, ale nazewnictwo pozostało. Warto o tym wiedzieć, zastanawiając się nad oznaczeniami Defender.

Długość samochodu wynosi 5018 mm (oczywiście wraz z kołem zapasowych na tylnych drzwiach), ale na żywo wydaje się jeszcze większy. Wszystko dzięki wysokiemu i szerokiemu nadwoziu z wysoką maską, przez którą Defender prezentuje się naprawdę majestatycznie. Dużą rolę odgrywają z pewnością także ogromne koła osadzone w wyrazistych łukach błotników. 

ZOBACZ TAKŻE
Land Rover Defender 2022 - wszystko, co powinniście wiedzieć. Silniki, wersje wyposażenia, opcje, ceny

Lakier za ponad 25 tys. zł?

Poza wieloma innymi elementami, nowy Defender przejął od poprzednika przede wszystkim charakterystyczne detale. To oznaczenie modelu na otwieranej na bok klapie bagażnika, ale także minimalistyczne tylne światła (wyposażone oczywiście w technologię LED), okienka pod sufitem w tylnej części kabiny czy kraty na przedniej masce. Z tym ostatnim jest jednak pewien problem – obecne wyglądają bardzo estetycznie, ale są tylko plastikową ozdobą – w poprzedniku były metalowe i pozwalały stanąć na masce. Do tego dochodzi oczywiście ogólna sylwetka, która również jest bardzo podobno do poprzednika. 

Nasz testowy egzemplarz wyposażono w lakier Pangea Green (5 570 zł), który nawiązuje do klasycznej zieleni znanej z Defendera, ale jest wejściem w nowe czasy. Co ważne, na lakierze znajduje się satynowa folia ochronna, która kosztuje aż 21 250 zł, ale dzięki niej nie musicie bać się o otarcia podczas jazdy w terenie. Ogólnie rzecz biorąc nasz egzemplarz był skonfigurowany po prostu fantastycznie – 20-calowe koła, kontrastowy i otwierany dach panoramiczny uzupełniały majestatyczną całość. 

land rover defender 110 3.0 d300 tył

Fot. Damian Łaciński

Land Rover Defender Diesel test. Nowoczesny, ale też retro

Patrząc na Defendera z zewnątrz, nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z TYM modelem. Wewnątrz jednak samochód nie przypomina swojego poprzednika, co – tak się nam wydaje – dla większości klientów będzie jednak zaletą. Inna architektura deski rozdzielczej, świetne wyposażenie, nowoczesne elementy sterujące, ale przede wszystkim skierowanie na kierowcę i pasażerów pokazują historyczną zmianę. Jeśli kojarzycie Defendera z ramieniem przyciśniętym do drzwi i nienaturalnie trzymanymi nogami przez brak miejsca – tego już nie ma. Fotele są podgrzewane i regulowane w 18 kierunkach, z czego 14 elektrycznie z pamięcią ustawień. 

Deska rozdzielcza jest ciekawie minimalistyczna, a dzięki wyeksponowanym elementom konstrukcyjnym wygląda po pierwsze lekko, a poza tym odmiennie do większości samochodów na rynku. Zestaw zegarów i wskaźników jest oczywiście cyfrowy i konfigurowalny – można mieć z jednym licznikiem, dwoma, mapą albo niemal bez niczego, tylko z prędkością. Co ważne, mapa nie wyświetla się w jakiejś małej ramce, tylko na całej powierzchni – wygląda to po prostu fantastycznie.

System informacyjno-rozrywkowy Pivi Pro obsługuje się za pomocą 11,4-calowego ekranu dotykowego, który został gustownie wbudowany w całość. Coś, co wyróżnia go względem innych modeli to fakt, że ekran nie jest „przyciśnięty” do deski rozdzielczej, a za nim znajduje się szpara, w którą można włożyć gazetę albo dokumenty. Ogólnie oba ekrany mają bardzo ładne grafiki i są naprawdę estetyczne i przejrzyste. Naprawdę nie potrzebujemy 20-calowych ekranów z wodotryskami i w Land Roverze chyba też tak uważają.

land rover defender 110 3.0 d300 wnętrze

Fot. Damian Łaciński

Właściwy balans

Najważniejsze są jednak funkcjonalności, których jest po prostu mnóstwo. Defender może np. pokazywać głębokość wody podczas brodzenia, a kamery – także ta od ziemi (ClearSight Ground View) mają fantastyczną jakość. Na responsywność i szybkość ekranu też nie ma co psioczyć, choć widzimy pole do drobnej poprawy. W tym miejscu zwrócimy też uwagę na fantastyczny system audio od Meridiana – 15 głośników (w tym subwoofer) o mocy 700W naprawdę czynią podróże przyjemniejszymi. Za taki luksus trzeba dopłacić jednak 5 570 zł. 

Uzupełnieniem elementów sterujących jest panel z selektorem biegów i klasycznymi fizycznymi przyciskami. Jest ich całkiem sporo, jak na obecne czasy, co po pierwsze przypadło nam do gustu, a po drugie nie jest przypadkowe. Defender oferuje bowiem mnogość funkcjonalności, z czego do wielu z nich dobrze jest mieć dostęp pod ręką, a nie szukać w czeluściach dotykowego ekranu. Warto też zauważyć, że okrągłe przyciski są wielofunkcyjne – poza regulacją temperatury klimatyzacji pozwalają sterować ogrzewaniem foteli, intensywnością klimatyzacji oraz trybami jazdy. 

W testowanym przez nas egzemplarzu nie zabrakło tylnej kamery, która jest po prostu konieczna w tym samochodzie. Ograniczona przez koło zapasowe widoczność nie stanowi bowiem wówczas problemu. Co ważne, Land Rover zapewnił także zarówno wejście USB-C, jak i klasyczne USB-A. Ogólnie wnętrze utrzymuje klimat Defenderów retro poprzez odsłonięte śruby, które wyglądają naprawdę świetnie. Do tego dochodzi aspekt praktyczny – znacznie prościej jest je umyć. 

land rover defender 110 3.0 d300 infotainment

Fot. Damian Łaciński

Land Rover Defender 110 D300 test. Co jeszcze we wnętrzu?

Jeśli chodzi o pozycję kierowcy, wspomnieliśmy już, że nie musi to być nienaturalnie krępa osoba, a wręcz przeciwnie. Siedzi się naprawdę wygodnie, zagłówek jest wyjątkowy miękki dla głowy, a pozycja jest przyjemnie podwyższona. Pod tym względem Defenderowi znacznie bliżej do busów, niż innych SUV-ów. Widoczność jest bardzo dobra, a znacząco pomagają w tym duże lusterka wsteczne.

Pasażerowie z tyłu mają do dyspozycji sporo miejsca, choć nie będziemy pisać o żadnej rewelacji. Głównie dla nich stworzono otwierany dach panoramiczny, nad którym jednak nie będziemy się specjalnie rozwodzić. To zawsze ciekawy element, jeśli chodzi o design samochodu niejako symbolizujący też bogato wyposażone samochody. 

W kontekście wyposażenia i komfortu podczas jazdy należy wspomnieć o całej armii asystentów bezpieczeństwa, której niczego nie brakuje. Jest asystent martwego punktu, aktywny tempomat, asystent pasa ruchu, wspomaganie parkowania 360 stopni, system wykrywania ruchu przecinającego drogę cofania czy system rozpoznawania znaków drogowych. A to naprawdę tylko część długiej listy. 

Bagażnik w testowanym przez nas samochodzie miał aż 1 263 litry, a przy obecności drugiego rzędu siedzeń wartość ta maleje do 297 litrów. Podobało nam się jego „robocze” wykończenie, które nie jest na pokaz. Siedzenia nie składają się jednak na płasko, a pochylenie powierzchni jest dość znaczące. 

land rover defender 110 3.0 d300 detale

Fot. Damian Łaciński

Wyrafinowany Diesel

W testowanym przez nas egzemplarzu mieliśmy do czynienia z 3-litrowym silnikiem Diesla V6 o mocy 300 koni mechanicznych i 650 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Swoją drogą bardzo podoba nam się prostota oznaczeń w Land Roverze – P to benzyna (ang. petrol), D to Diesel, a liczba na klapie oznacza moc silnika. Jego prędkość maksymalna to 209 km/h, a od zera do pierwszej setki może przyspieszyć w niecałe siedem sekund. 

Jak jeździe Land Rover Defender z silnikiem Diesla o mocy 300 KM? Tak naprawdę byliśmy pozytywnie zaskoczeni. Motor ma przekonującą moc już od bardzo niskich obrotów, a poza tym jest naprawdę… wyrafinowany. Dobre wyciszenie kabiny i stosunkowo niskie zużycie paliwa naprawdę są dużymi plusami samochodu w tej wersji. Jeśli chodzi o spalanie, to przy spokojnej jeździe poza miastem można zakręcić się wokół 7 litrów na 100 km. W mieście i na autostradzie wartość ta wzrasta o 3-4 litry. W tym miejscu warto podkreślić ogromny zbiornik paliwa, który ma aż 89 litrów. 

Jednostka napędowa dobrze współpracuje z 8-biegowym automatem, który zmienia biegi płynnie. Jedyny zarzut jaki mamy, to działanie przy wyższych prędkościach. Zdarzają się bowiem momenty niechęci, a silnik dość słabo reaguje na wciśnięcie przepustnicy. Prawda jest jednak taka, że tego samochodu nie stworzono do „latania” lewym pasem autostrady, a do codziennej pracy z możliwościami komfortowego podróżowania przez całą rodzinę. 

Defender jest na wskroś uniwersalny, ale pewnych płotów nie przeskoczy

Nowa generacja wykorzystuje aluminiową architekturę samonośną z niezależnym zawieszeniem kół, dwoma poprzeczkami z przodu i zawieszeniem wielowahaczowym z tyłu. Testowany samochód posiadał adaptacyjne zawieszenie pneumatyczne, dzięki czemu byliśmy od razu pewni możliwości jego podwozia. Tak naprawdę słyszeliśmy jednak, że nawet na sprężynach śrubowych jest bardzo dobrze.

W porównaniu z oryginalnym Defenderem jazda jest oczywiście o wiele bardziej komfortowa, ale jeśli chodzi o dynamikę jazdy nadal nie jest to poziom marek premium zorientowanych. Owszem, Defender potrafi być zwinny na krętej drodze, gdy tego wymagamy, a dodatkowo potrafi zaskakująco łatwo składać się w zakręty, ale nie ma mowy o jakiejkolwiek sportowej jeździe. Dwie tony wagi i samochód stojący na wysokości dwóch metrów sprawia wrażenie ociężałego podczas szybkich zmian kierunku jazdy. Nie pomaga w tym lekki i dość powolny układ kierowniczy. Stabilność natomiast jest znakomita – zarówno przy niskich, jak i wysokich prędkościach. 

Zauważcie, że wyżej piszemy o dynamice, a nie o komforcie marek premium. Ten jest bowiem w Defenderze na naprawdę wysokim poziomie. kład jezdny, w połączeniu z masywnymi oponami, doskonale radzi sobie z nierównościami, więc niezależnie od tego, czy jesteś w mieście, na rozbitej drodze, czy w terenie, Land Rover po prostu wchłania wszelkie niedoskonałości nawierzchni. Z lubością sprawdzaliśmy to po naprawdę dziurawych leśnych drogach, dojeżdżając w coraz bardziej niedostępne miejsca na grzyby. Dodając do tego dobre wygłuszenie na co dzień, możemy z pełną świadomością stwierdzić, że dla niektórych może to być naprawdę przyjemny samochód do jazdy na co dzień. 

land rover defender 3.0 d300

Fot. Damian Łaciński

A co z off-roadem?

Wiele pisaliśmy wyżej o komforcie czy zmianach w nowym Defenderze. Przeciętnemu Kowalskiemu ten samochód kojarzy się jednak z off-roadem. I choć Jim Ratcliff tworząc swojego Ineosa Grenadiera wyraźnie wskazuje, że robi to przez „zepsucie się” Defendera, to wydaje się to być wyłącznie marketingową papką. Mimo zmiany technologii Land Rover Defender pozostaje bowiem pełnowartościowym pojazdem do off-roadu. 

Oczywiście, najlepsza pod tym względem jest najkrótsza i 3-drzwiowa wersja. Testowany przez nas Defender 110 jednak także daje radę. Kąt natarcia wynosi 38°, kąt rampowy 28°, a kąt zejścia 38°. Promień zawracania wynosi natomiast 11,3 metra. Samochód ma prześwit 225 mm, a także oferuje możliwość brodzenia aż do 900 milimetrów. Głębokość monitorują czujniki ultradźwiękowe w lusterkach zewnętrznych, a na wyświetlaczu widać ją w czasie rzeczywistym – świetna opcja. W nawiązaniu jeszcze do 3-drzwiowej wersji weźcie pod uwagę, że może i jest ona lepsza w terenie, ale całościowo jest mniej praktyczna. 

land rover defender 110 3.0 d300 off-road

Fot. Damian Łaciński

To dane techniczne, a jak wygląda życie?

Istotny jest także sam układ napędowy. Silnik z napędem na wszystkie koła poza drogami utwardzonymi z wieloma trybami terenowymi po prostu zachwyca mocą przy niskich obrotach. Można ją wielokrotnie zwiększyć dzięki obecności skrzyni redukcyjnej, którą mają wszystkie wersje. 

Do tego dochodzą współczesne technologie, przede wszystkim system Terrain Response. Wybiera się w nim tryb jazdy w zależności od nawierzchni, po której się poruszamy. Można też włączyć redukcję jednym przyciskiem, a samochód zajmuje się wszystkim sam, zmieniając reakcję silnika na przepustnicę i dostosowując zachowanie skrzyni biegów, mechanizmów różnicowych i innych układów.

Sprawdzaliśmy wiele rzeczy podczas testu i wszystko działa co najmniej bardzo dobrze. Tak naprawdę nie znaleźliśmy przeszkody, z którą Defender by sobie nie poradził. A momentami naprawdę baliśmy się, że za chwilę sprawimy sobie nie lada problem. Mimo naszych sporych nerwów, samochód naprawdę świetnie sobie radził. Zaryzykujemy nawet stwierdzenie, że jego możliwości są znacznie większe niż nasza odwaga. Jeśli o ciężkich warunkach mowa, to wspomnijmy także, że Defender może ciągnąć przyczepę o masie do 3,5 tony. 

Land Rover Defender 110 3.0 D300
  • Stylistyka
  • Przestronność
  • Jakość materiałów
  • Wyposażenie
  • Multimedia
  • Komfort użytkowania
  • Przyjemność z jazdy
  • Silnik i napęd
  • Skrzynia biegów
  • Bezpieczeństwo
  • Cena w stosunku do jakości
4.6

Podsumowanie

Land Rover przez tydzień testu po prostu nas urzekł. To bardzo udana terenówka, która dodatkowo sprawdza się na co dzień. Nie musimy pisać, że takie połączenie dwóch światów to rzadkość, w czym utwierdził nas nieco późniejszy test Range Rovera (wkrótce w serwisie). Defender to po prostu udany samochód, który łączy zarówno przyjemność z jazdy, nowoczesne technologie, jak i niezwykłe możliwości terenowe. W skrócie – zrobi wszystko, o co go poprosicie. Nie ma sportowych walorów, ale poza tym naprawdę nie ma się czego wstydzić. W tym przypadku wysoka cena naprawdę oznacza wysoką wartość dla użytkowników. Skrajni fani off-roadu mogą płakać za starym Defem, ale nowy to po prostu bardzo dobry samochód, a Land Rover naprawdę zasługuje na pochwały. Cena samochodu jednak niemal rzuca na kolana. Testowaną przez nas wersję wyceniono na 554 990 zł, z czego aż 75 590 zł to cena opcji dodatkowych. 

Land Rover Defender 110 D300 test. Galeria zdjęć

Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć, która powstała przy współpracy z Damian Łaciński Fotografia.

5/5 (liczba głosów: 2)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama