Connect with us

Czego szukasz?

Testy nowych samochodów

TEST | Alpine A110 GT 1.8 300 KM RWD – cywilny gokart

Na testy samochodów takich jak Alpine A110 zawsze czeka się z dużym podekscytowaniem i wielką ekscytacją. Nie inaczej było tym razem, kiedy doczekaliśmy się poliftowego wariantu A110 GT, który dał nam frajdę i odczuwalne 300 KM, ale i komfort dzięki chociażby wygodnym fotelom. Pora, abyście wy również bliżej poznali tego cywilnego gokarta.

alpine a110 gt przód
Fot. Adrian Drozdek

Ogólne wrażenia: Alpine A110 GT 1.8 300 KM RWD

Alpine A110 GT to na tyle rzadki widok na naszych drogach, że aż w trakcie testów nie zwracało się większej uwagi do detali. Liczyły się emocje, przyspieszenie i fun z jazdy – oczywiście „tak, na spokojnie”. Na torze byłoby jeszcze więcej frajdy, ale tutaj nie do końca o tym. Otóż A110 GT obok zwykłej A110 to kolejny, bardziej cywilny wariant. Nieco inne jest przeznaczenie S-ki czy R-ki. Mimo wszystko trzeba przyznać, że GT była wygodną wersją, ponieważ fotele w kształcie kubełka obszyte brązową skórą były naprawdę wygodne i wynagradzamy nam to, co odczuwaliśmy chociażby przy samym wsiadaniu do auta.

tył alpine a110 gt

Fot. Adrian Drozdek

W polifcie dało się też zauważyć lepsze dopracowanie elementów w środku. Było lepiej niż w testowanej przez nas wcześniej przedliftowej A110-tce. Zabieg z obszyciem deski rozdzielczej i boczków drzwi, zrobienia tego w kolorze czerni i brązu był trafiony. Nie do końca przekonywała nas jednak górna część boczków w kolorze nadwozia, ponieważ wywoływała złudzenie optyczne.  

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Alpine A110S - świetna mała zabawka z paroma dużymi wpadkami

Jeśli chodzi o multimedia i obsługę, to zbyt wiele się nie zmieniło. Mogłoby być lepiej. Czasem zdarzało się, że połączenie ze smartfonem było zrywane. Ogólnie też szybkość działania i intuicyjność mogłyby być lepsze, choć i tak uległy poprawie. To wszystko jednak wynagradzały nam wrażenia z samej jazdy.

wnętrze alpine a110 gt

Fot. Adrian Drozdek

Nawet bez kontroli trakcji Alpine A110 GT był dość pewny. W trybie Sport czuć było większe usztywnienie i wrażliwość na nierówności. A niezły rozkład masy i napęd na tył ogólnie wpływały na dobre właściwości jezdne. Skrzynia EDC nie miała też opóźnień z reakcją, dzięki czemu nawet bez przerzucania się na manetki czuć było 300 KM w tak lekkim i małym aucie. Mimo że promień skrętu nie był jakiś duży, to właśnie sprawiało, że w ciasnych sekcjach kierowca musiał jednak coś robić i być bardziej precyzyjny. I to właśnie lubimy. Szkoda, że większość tygodnia testowego była deszczowa, ponieważ bardziej pobawilibyśmy się Alpine.

Dane techniczne

Sercem Alpine A110 GT jest silnik umiejscowiony centralnie, który ma 4 cylindry, pojemność 1,8 l oraz moc rzędu 300 KM. Maksymalny moment obrotowy wynosi 340 Nm. Mamy tutaj do czynienia z automatyczną przekładnią 7-biegową EDC oraz napędem na tylną oś. Nadwozie jest w stylu coupe i częściowo Grand Tourer (od GT). Pojazd z opcjami dodatkowymi waży więcej jak 1119 kg i, i tak jest bardzo lekki i daje dzięki temu sporo frajdy. Prędkość maksymalna wynosi przeszło 250 km/h, a pierwszą „setkę” na liczniku zobaczymy już po zaledwie 4,2 s.

ZOBACZ TAKŻE
Alpine A110 Legende GT - specjalna wersja w hołdzie bogatej historii marki

przedni pas

Fot. Adrian Drozdek

W przypadku podstawowych wymiarów cywilnego gokarta możemy mówić o: 4181 mm (długości) x 1980 mm (szerokości z lusterkami) x 1248 mm (wysokości). Rozstaw osi wynosi natomiast 2420 mm. Jeśli chodzi o przestrzeń bagażową to w sumie mamy do dyspozycji jedynie 196 litrów. Pierwszą część bagaży możemy włożyć z przodu, a drugą z tyłu. Warto jeszcze dodać, że pojemność zbiornika paliwa wynosi 45 litrów.

Wyposażenie: Alpine A110 GT 1.8 300 KM RWD

Najdroższym elementem wyposażenie opcjonalnego Alpine A110 GT był jego kolor, czyli pomarańczowy Feu za 9600 zł. Pozostałe elementy kosztowały już znacznie mniej. Przykładowo system Alpine 7″ z nagłośnieniem Focal Premium, nawigacją i funkcją łączenia ze smartfonem to wartość 3300 zł. 500 złotych tańszy był pakiet schowków: siatka za fotelem kierowcy, dodatkowy schowek pomiędzy fotelami. Za 2300 zł mieliśmy natomiast obręcze kół 18″ Sérac Błyszcząca Czerń, a za 100 zł mniej podgrzewane siedzenia. Ciekawym urozmaiceniem był za to system Alpine Telemetrics (1 700), gdzie mogliśmy obserwować zmianę różnych parametrów podczas jazdy. 

wlew paliwa

Fot. Adrian Drozdek

Pozostałe elementy były już nieco tańsze. Trzy opcje kosztowały po 700 zł i były to: sportowe aluminiowe pedały, dywaniki podłogowe oraz chromowane logo Alpine na przednich błotnikach. Następnie wyróżnić należy aluminiowy podnóżek po stronie pasażera za 600 zł i niebieskie logo Alpine na kierownicy za 500 zł. Niestety w konfiguratorze nie mogliśmy wybrać czerwonych zacisków hamulcowych i dlatego tutaj nie wiemy, jaka byłaby kwota za tę opcję. Domyślnie pozostają one niebieskie. Warto jednak dodać, ze już w standardzie, wybierając wersję GT, otrzymujemy bardzo dużo. Najciekawsze elementy to: tylna szyba z widokiem na silnik, lusterka i dach w kolorze nadwozia, przyciemniane szyby, brązowe i skórzane wykończenia czy adaptacyjne światła przednie LED Pue Vision.

ZOBACZ TAKŻE
Znamy przyszłość spalinowego Alpine A110. Ile lat będzie jeszcze produkowane?

Wcale nie pali tak dużo…

Alpine podaje, że dla naszej wersji realne średnie spalanie w cyklu mieszanym (WLTP) to 6,8 l/100 km. W naszym przypadku wynik oscylował na poziomie 7,6 l/100 km przy dość spokojnej jeździe w trakcie zimy. Także na pewno wiosną czy latem dałoby się jeszcze nieco urwać. Jeśli chodzi o cykl miejski to przeważnie komputer pokazywał nam wartości dochodzące do 9 litrów. Jednak już w trasie udało się zejść na 6,4 l/100 km przy 120-130 km/h i to na drogach szybkiego ruchu. Oczywiście już od 140 km/h wartości znacznie wzrastają. Jednakże na takich zwykłych drogach, jadąc dość spokojnie 5,3 l/100 km jest do zrobienia. Także mamy tutaj cywilnego gokarta, który na co dzień nie musi dostarczać nam emocji na stacjach benzynowych, ale już kiedy tylko chcemy zapewni nam trochę sportowych wrażeń. Aż szkoda, że nie było nam dane wypróbować go na torze.

spalanie

Fot. Adrian Drozdek

Cena mogłaby być nieco niższa

Decydując się na zakup Alpine A110 GT trzeba już mieć nieco większy budżet. Testowany przez nas egzemplarz wyniósłby was 354 900 zł. Z tej kwoty 25 tys. złotych to cena za opcje dodatkowe, o których opowiedzieliśmy wam wyżej. Naszą konfiguracją znajdziecie pod tym linkiem. Oczywiście warto mieć na uwadze, że możecie mieć Alpine A110 za mniejsze pieniądze. Odmiana GT startuje bowiem od 329 900 zł, a jeszcze tańsza jest zwykła A110 (od 279 900 zł). Za to jak ktoś chce zaszaleć, to ma jeszcze S (od 331 900) lub topową R (od 497 000) – obie nieco bardziej dostosowane pod jazdę torową.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Renault Megane R.S. 1.8 TCe 300 KM - spora dawka funu

tylna sekcja

Fot. Adrian Drozdek

Podsumowanie: Alpine A110 GT 1.8 300 KM RWD

Alpine A110 GT 1.8 300 KM RWD 2023
  • Stylistyka
  • Przestronność
  • Jakość materiałów
  • Wyposażenie
  • Multimedia
  • Komfort użytkowania
  • Przyjemność z jazdy
  • Silnik i napęd
  • Skrzynia biegów
  • Ekonomia i ekologia
  • Bezpieczeństwo
  • Cena w stosunku do jakości
4.6

Podsumowanie

Alpine A110 GT byłby łakomym kąskiem na rynku, gdyby był tańszy. Samochód, właściwie poza Porsche, nie ma konkurencji. Niestety na jego niekorzyść przemawiają jeszcze jakość oraz praktyczność. Francuzi wciąż mają jeszcze pole do popisu, aby stać się konkurentem dla innych sportowych marek. Nie można jednak odmówić A110 unikalnej linii coupe, bycia drogowym gokartem oraz dostarczania dużo funu z jazdy. Także za całokształt samochód zasłużył na wysoką ocenę – 4,6.

Galeria: Alpine A110 GT 1.8 300 KM RWD

4.5/5 (liczba głosów: 10)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama