Connect with us

Czego szukasz?

F4

Jan Przyrowski po pierwszym podium w F4. „Mogło być dużo lepiej”

Jan Przyrowski wywalczył swoje pierwsze podium w Hiszpańskiej Formule 4. Nasz rodak był trzeci w ostatnim wyścigu weekendu na torze Jarama pod Madrytem. Dla kierowcy Campos Racing cały weekend mógł ułożyć się jeszcze lepiej, o czym sam zainteresowany nam co nieco opowiedział.

jan przyrowski jarama 2024 hiszpańska f4 podium ocena
Fot. Jan Przyrowski / Facebook | FormulaRapida.net

Jest duży niedosyt

Jan Przyrowski rozpoczął weekend od świetnych wyników w sesjach treningowych, podczas których zawsze był w pierwszej dwójce. To rozbudziło apetyty kibiców, jak i samego kierowcy na świetne rezultaty w kwalifikacjach oraz wyścigach. Niestety sobotnia czasówka okazała się dość problematyczna. Nagle zawodnik z Rossoszycy był wolniejszy o około 0,8 sekundy niż w trakcie poprzednich sesji. Jak się okazało wystąpiły problemy po stronie ogumienia, które okazało się mieć wadę fabryczną. Jedna z opon nie spełniała swojej roli, co zespół był w stanie potwierdzić dopiero po kwalifikacjach. Nic to nie zmieniło i Jan Przyrowski zajął dopiero 23. miejsce. To oznaczało start z odległych pozycji w pierwszych dwóch wyścigach.

W pierwszych zawodach 15-letni Polak zdołał przebić się z 23. na 14. miejsce. Niestety o punktach można było zapomnieć. Neutralizacje też ograniczyły awans kierowcy Camposa, ponieważ być może bez nich walka o czołową dziesiątkę byłaby możliwa. Tempo wyścigowe pozwalało naprawdę na wiele, choć charakterystyka toru Jarama nie sprzyjała przebijaniu się do przodu. 

ZOBACZ TAKŻE
Hiszpańska F4: Chaotyczne ściganie i podium Przyrowskiego | Analiza 3. wyścigu

Przełomowa niedziela

Wreszcie nadeszła niedziela i poranne kwalifikacje, w których to Jan Przyrowski wywalczył 4. pole startowe do trzeciego wyścigu. To napawało dużym optymizmem przed dwoma wyścigami. Niestety pechowa sobota miała wpływ na drugie zawody, w których to kierowca z Rossoszycy startował z 15. pola. Przez liczne neutralizacje nie było szans na awans do Top 10, które gwarantowałoby punkty do klasyfikacji generalnej. Wszyscy z obozu polskiego kierowcy czekali jednak na pozytywne zakończenie weekendu. 

Start do 3. wyścigu pozwolił utrzymać wysoką lokatę. Było widać, że kierowca Camposu odrobił lekcję ze startów w Formule Winter Series, w której to był kłopot z ruszaniem z pól. Tym razem wszystko przebiegło sprawnie i polski kierowca mógł atakować. Lucas Fluxa, Mattia Colnaghi i Ernesto Rivera czuli presję ze strony Jana Przyrowskiego. Niestety nie wystarczało prostej, aby ataki na 3. lokatę zakończyły się powodzeniem. Tutaj nagle dość nieoczekiwanie dwóch liderów miało kolizję, po której to nasz rodak awansował na 2. miejsce. Niestety dyrekcja wyścigu postanowiła wywiesić czerwoną flagę, a następnie podjęła decyzję o zakończeniu rywalizacji. Wróciła wówczas kolejność sprzed 2 okrążeń, co oznaczało brak podium. Dopiero po wyścigu Colnaghi otrzymał karę doliczenia 10 sekund za kolizję z Fluxą, co oznaczało awans Przyrowskiego na 3. lokatę. Szkoda jednak braku zawodnika z Rossoszycy na podium zaraz po zawodach, ale należy oczekiwać, że taka okazja też nadejdzie już niedługo.

ZOBACZ TAKŻE
Jan Przyrowski o występach w FWS. "Nie jestem zadowolony, ale dużo się nauczyłem"

Jan Przyrowski słodko-gorzko ocenia weekend w Jaramie

Ogólnie weekend oceniam niezbyt pozytywnie. Mogło być dużo lepiej. W treningach byłem ciągle w Top 2, a nagle w kwalifikacjach jedna opona z defektem popsuła nam wyścigowy weekend. Nie ma jakiejś wielkiej poprawy od FWS [Formuły Winter Series – przyp. red.], ale zawsze po każdych testach w wyścigach jest minimalnie lepiej w każdym aspekcie. Nie ma wyraźnej różnicy, ale to te małe sprawiają, że jest lepiej – powiedział Jan Przyrowski po inauguracji sezonu Hiszpańskiej Formuły 4 na torze Jarama.

Przed Portugalią czekają mnie sesje w symulatorze. Nie mamy testów, ani nic z tych rzeczy. Na starcie czuję się dużo bardziej komfortowo i myślę, że to dużo zmienia. Już nie ma tego podniecenia jak kiedyś. Teraz jestem bardziej spokojny i skupiony – zakończył kierowca Griffin Core by Campos Racing.

Reklama