70 proc. kierowców przynajmniej raz w roku zmienia coś w wyglądzie swojego auta
Nasze social media

Inne

70 proc. kierowców przynajmniej raz w roku zmienia coś w wyglądzie swojego auta

Blisko trzy czwarte kierowców co najmniej raz w roku wprowadza w wyglądzie swojego samochodu zmiany, które nie są związane z konserwacją. Najczęściej wymieniają felgi, elementy wyposażenia lub oświetlenia. Głównym powodem zmian jest chęć personalizacji i odświeżenia wyglądu auta. Coraz popularniejsze jest przyciemnianie szyb oraz oklejanie auta profesjonalną folią nakładaną na lakier, dzięki czemu w 3–5 dni można całkowicie zmienić wygląd samochodu wedle własnego projektu. Kierowcy są skłonni przeznaczać na ten cel niemałe kwoty.

Opublikowano

w dniu

źródło inf.: Newseria

Jak wynika ze styczniowego badania, przeprowadzonego przez SW Research, ponad 70 proc. kierowców (z prawem jazdy kategorii B) deklaruje, że przynajmniej raz w roku wprowadza w swoim samochodzie takie zmiany, jak tuning, przemalowanie, oklejenie, odnowienia lakieru czy wnętrza auta. 44 proc. kierowców takie zmiany wprowadza częściej – minimum raz na pół roku. Tylko 13 proc. nie zmieniło nic w wyglądzie swojego samochodu na przestrzeni ostatnich trzech lat.

– Polacy traktują swoje samochody nie tylko jako środek lokomocji, lecz także jako coś swojego, co chcą personalizować i są skłonni inwestować w to pieniądze. Trend personalizacji w ostatnich latach jest bardzo obecny na rynku. Ludzie szukają rozwiązań, które są indywidualne, wyjątkowe – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Karolina Mojeścik, ekspertka 3M Poland.

Dla 40 proc. kierowców motywacją jest chęć personalizacji samochodu. Dla dużej grupy ważna jest potrzeba odświeżenia wyglądu auta.

– Prawie 30 proc. kierowców wprowadza zmiany dlatego, że po prostu znudził im się obecny wygląd samochodu. Z kolei co czwarty szuka dodatkowego zabezpieczenia dla auta. Do wyboru mają szereg rozwiązań, ale coraz popularniejszym jest montowanie specjalnej folii ochronnej, która zabezpiecza lakier przed zarysowaniem – wyjaśnia Karolina Mojeścik.

Badanie SW Research pokazuje, że wśród kierowców, którzy wprowadzili zmiany w wyglądzie swojego samochodu w ostatnich trzech latach, 60 proc. zdecydowało się na zmianę felg, a ponad 45 proc. zmieniło elementy wnętrza, wyposażenie lub reflektor i oświetlenie. Niemal co piąty zabezpieczył karoserię powłoką ceramiczną, a 13 proc. ankietowanych zabezpieczyło całe auto bezbarwną folią ochronną. 14 proc. kierowców zdecydowało się na zmianę koloru lakieru całego samochodu, 13,8 proc. zrealizowało oklejenie wybranych elementów auta, a 8 proc. okleiło folią cały samochód. Na modyfikacje w wyglądzie swojego samochodu kierowcy są skłonni przeznaczać niemałe kwoty.

– Ponad 40 proc. właścicieli, którzy planują oklejenie auta, jest skłonnych przeznaczyć na to więcej niż 3 tys. zł, a ponad 12 proc. więcej niż 6 tys. zł. Te kwoty rosną z roku na rok. Zapewne wiąże się to z faktem, że kiedyś były to detale, a dziś częściej spotykamy się np. z całościowym oklejeniem samochodu, co wiąże się z większym wydatkiem – mówi ekspertka 3M Poland. – Najczęściej wykonuje się oklejenie folią ochronną lakieru albo oklejanie kolorową folią elementów auta, takich jak lusterka, dach czy maska. Coraz więcej osób decyduje się jednak na całościową zmianę wyglądu samochodu przez oklejenie foliami jednobarwnymi bądź zadrukowanymi. Oklejając samochód całościowo, z wykorzystaniem materiałów dobrej jakości i w sprawdzonym warsztacie, trzeba się liczyć z wydatkiem na poziomie 6–8 tys. zł.

Prawie co trzeci posiadacz samochodu (29 proc.), który rozważa oklejenie auta, argumentuje to stwierdzeniem: „bo lubię nowości”. Z kolei co czwarty chciałby zwiększyć ochronę oryginalnego lakieru. Natomiast w grupie kierowców, którzy nie są zainteresowani wprowadzaniem zmian i oklejaniem samochodu, najczęstsza jest opinia, że takie rozwiązanie jest dobre tylko dla osób interesujących się tuningiem (25 proc.). Podobny odsetek deklaruje, że woli pozostawić naturalny lakier albo że taki zabieg jest mało opłacalny.

– Jakość i trwałość oklejania samochodu zależy m.in. od techniki wykonania projektu i jakości użytych do tego produktów. Warto zwrócić uwagę także na okres ich gwarancji – mówi Rafał Żmuda, certyfikowany trener 3M z The Wrap Center. – Co ważne, oklejenie możemy zdemontować, ponieważ – w przypadku produktów 3M – folie mają klej, który jest usuwany razem z folią. Jeśli na samochodzie jest oryginalny lakier, gwarantujemy, że usuniemy folię bez żadnej ingerencji.

Oklejenie samochodu to proces, który trwa od 3 do 5 dni, w zależności od projektu – m.in. od tego, czy jest to oklejanie całościowe, czy obejmuje wnęki auta. Certyfikowani aplikatorzy – zwłaszcza jeżeli nad projektem pracuje ich kilku – są w stanie skrócić ten czas do minimum.

 Samodzielnie można przykleić pasek folii, okleić mały fragment karoserii czy wnętrza samochodu, ale przy oklejaniu całościowym zaleca się, żeby robiła to osoba, która przeszła odpowiednie szkolenie i będzie wiedziała, jak poprawnie przygotować powierzchnię auta i jak dobrać materiał do oklejania – zaznacza Rafał Żmuda. – Liczą się również odpowiednie warunki aplikacji, temperatura oraz czas, jaki mija od oklejenia, ponieważ pełna adhezja kleju następuje dopiero po upływie 24 godzin.

Jak podkreśla, chcąc zlecić wykonanie oklejenia samochodu, należy wziąć przede wszystkim pod uwagę doświadczenie i portfolio firmy bądź eksperta, który będzie się tym zajmować.

– Coraz częściej można spotkać aplikatorów, którzy mają odpowiednie certyfikaty poświadczające ich umiejętności. Tak działa na przykład program certyfikacji aplikatorów 3M Endorsed – po zdaniu egzaminu aplikator otrzymuje dokument poświadczający umiejętności instalacji folii danego producenta. Jeśli jednak wybrany przez nas instalator nie ma certyfikatu, zwróćmy uwagę na doświadczenie, które powinno być co najmniej 5-letnie – mówi Rafał Żmuda.

Kontynuuj czytanie
Skomentuj

Inne

Przygotuj się do jazdy samochodem elektrycznym – aplikacja EQ Ready

Aby przekonać się, czy samochód elektryczny odpowiada potrzebom danego kierowcy, nie trzeba już prowadzić złożonych obliczeń ani notatek. EQ Ready – nowa aplikacja Mercedes-Benz na smartfony – pozwala w intuicyjny sposób sprawdzić, czy dotychczasowy sposób eksploatacji naszego auta „pasuje” do możliwości pojazdów elektrycznych. Wystarczy pobrać ją na smartfon i uruchomić – reszta dzieje się praktycznie sama.

Opublikowano

w dniu

źródło inf./fot.: Daimler

EQ Ready pozwala monitorować codzienne przejazdy samochodem i sprawdzić, czy przy danym trybie eksploatacji jej użytkownik mógłby swobodnie korzystać z auta elektrycznego. W tym celu aplikacja symuluje jazdę na napędzie elektrycznym w oparciu o aktualne zwyczaje użytkownika i uwzględnia przy tym dostępność stacji ładowania.

Jak to działa? Aplikacja analizuje w tle pokonywane trasy i liczbę kilometrów, zachowania w zakresie hamowania i przyspieszania oraz zmiany w wysokości terenu. Na tej podstawie oblicza teoretycznie wymagany zasięg i zużycie energii – a ponieważ bierze pod uwagę nawet temperaturę otoczenia, dostarcza wyniki bardzo bliskie rzeczywistym. Warunek jest tylko jeden: im więcej zarejestrowanych przejazdów, tym dokładniejsze wskazania.

W ten sposób EQ Ready może odpowiedzieć na pytanie, czy zasięg „wirtualnego” samochodu elektrycznego odpowiada potrzebom użytkownika i jak często musiałby on ładować akumulator. Aplikacja pozwala przy tym sporządzać symulacje dla różnych modeli aut: nie tylko dla elektrycznego SUV-a Mercedesa EQC, oraz smarta EQ ale również dla hybrydowych wersji Klasy E lub Klasy S. Może więc podpowiedzieć, czy w danym przypadku lepszy będzie pojazd całkowicie elektryczny, czy może z hybrydowym napędem plug-in.

Dodatkowo EQ Ready oferuje szereg innych przydatnych funkcji, m.in. wyświetla mapę punktów ładowania i pozwala analizować pokonanie wskazanej trasy pod kątem możliwości samochodu elektrycznego, czy nanieść własne punkty ładowania.

Aplikacja działa w dowolnym samochodzie i jest całkowicie bezpłatna. Można ją pobrać ze sklepów: Google Store (na urządzenia z systemem Android) oraz App Store (na urządzenia z systemem iOS).

Kontynuuj czytanie

Inne

Nowa kampania reklamowa marki Citroën na 100-lecie

W 2019 roku Citroën świętuje stulecie istnienia – 100 lat odwagi, innowacyjności, sportowych osiągnięć i kultowych reklam. Po pierwszej części kampanii reklamowej marki z marca 2018 roku Citroën powraca z nową wersją filmu zrealizowanego we współpracy z agencją Traction.

Opublikowano

w dniu

źródło inf.: Citroen

Druga edycja przedstawia autostopowicza w wielu wyjątkowych sytuacjach, m.in.:
• Citroën DS i Jacques Séguéla – sławny twórca reklam, wygodnie usadowiony w Citroënie DS Pallas z lat 60-tych ubiegłego wieku. To architekt kampanii reklamowych Citroëna z lat 80-tych: „Chevrons Sauvages” (Dzikie szewrony), AX na Chińskim Murze, Visa GTi na lotniskowcu Clémenceau, CX z Grace Jones itd. i twórca „reklamy spektaklowej”, takiej jaką wyobrażał sobie André Citroën w jego czasach.
• Xsara Picasso – podczas podróży, w kabinie pierwszego kompaktowego vana marki, bohater spotyka dziecko zaskakująco podobne do siebie.
• Citroën Xsara WRC i Sébastien Loeb – nasz bohater wsiada wraz Sébastienem Loebem do samochodu, który w 2004 roku pozwolił mu po raz pierwszy zdobyć tytuł mistrza świata WRC. Wraz ze swoim pilotem Danielem Eleną zapewnił marce osiem tytułów mistrza świata w kategorii konstruktorów i zdobył dziewięć tytułów mistrza świata w kategorii kierowców. To osiągnięcie na zawsze zapisało się w sercach miłośników tego sportu.
• Nowy SUV Citroën C5 Aircross – dalsza część filmu odbywa się z udziałem grupy amatorów adrenaliny i przygód, którzy podróżują najnowszym modelem marki.

Całość można obejrzeć poniżej:

Kontynuuj czytanie

Inne

Nowe fotele Forda z ciekawym certyfikatem

Bóle pleców są jedną z głównych przyczyn fizycznego dyskomfortu na świecie i stanem, który według szacunków ekspertów dotknie połowę wszystkich Europejczyków w pewnym momencie ich życia. U kierowców i pasażerów z bólami pleców podróżowanie samochodem może powodować znaczący dyskomfort. By zapewnić ulgę osobom cierpiącym na bóle pleców w czasie podróży, nowy Ford Focus oferuje kierowcy i pasażerowi z przodu fotele, które można regulować w 18 pozycjach, celem uzyskania maksymalnego podparcia i komfortu.

Opublikowano

w dniu

źródło inf.: Ford

Pozwoliło to zdobyć certyfikat wiodącej organizacji ochrony kręgosłupa Aktion Gesunder Rücken e.V. (AGR) – Kampanii na rzecz zdrowszych pleców.

Focus jest pierwszym samochodem Forda, który uzyskał wyróżnienie niezależnego komitetu badawczego AGR, składającego się z ekspertów z różnych obszarów nauk medycznych. Aby otrzymać taką aprobatę, fotel musi być w stanie dostosować się do osoby siedzącej, zamiast zmuszać człowieka do dostosowania swojej pozycji do fotela.

„Siedzenie w niewłaściwej pozycji może spowodować, że kierowca będzie przygarbiony, przez co wywiera nacisk na dolną część kręgosłupa. Naszym celem było skonstruowanie regulowanego w 18 kierunkach fotela, który można dostosować do każdej postury, umożliwiając kierowcom o wszystkich kształtach i rozmiarach łatwe osiągnięcie optymalnej pozycji siedzącej, co pozwoli na komfortowe podróżowanie, szczególnie na większe odległości. – mówi Glen Goold, inżynier prowadzący projektu Forda Focusa.

Europejczycy jeżdżą swoimi pojazdami codziennie średnio przez około godzinę, nie licząc czasu spędzonego w korkach lub na szukaniu miejsca parkingowego. Badanie ankietowe w Wielkiej Brytanii wykazało, że 75 procent kierowców ma problemy z plecami z powodu niewłaściwej pozycji siedzącej, co może również prowadzić do bólu karku, napięcia mięśni i ograniczonego krążenia krwi, powodując szybsze zmęczenie kierowcy.

Inżynierowie Forda opracowali całkowicie nowy fotel dla Focusa, aby uzyskać aprobatę AGR, co wynika z filozofii skoncentrowania działań na użytkowniku produktu, stawiającej klienta w sercu projektu. Odpowiedzieli tym samym na prośby właścicieli Focusa o zapewnienie dodatkowego miejsca na nogi i lepszego wsparcia w rejonie lędźwi. 18-pozycyjna regulacja foteli Forda Focusa obejmuje wysokość siedziska, jego długość i pochylenie, a także wsparcie pleców, szyi i ud. Czteropozycyjna regulacja podparcia lędźwiowego jest sterowana elektronicznie przełącznikiem umieszczonym na boku fotela.

Aby dodać czteropozycyjną regulację podparcia lędźwiowego, czteropozycyjną regulację zagłówka i przedłużenie podparcia ud – co nie było oferowane w poprzedniej generacji Focusa – dla opracowania optymalnego projektu eksperci Forda przeprowadzili testy na zamkniętym torze z mężczyznami i kobietami o różnym wzroście, masie ciała i posturze. Testy wytrzymałościowe obejmowały 150 tysięcy kilometrów jazdy w realnych warunkach drogowych, a także próby wykonywane za pomocą symulatora “Robutt”, które pozwalają zbadać skutki 10-letniego używania fotela w ciągu trzech dni, symulując wsiadanie, wysiadanie i usadzanie się w fotelu 7500 razy.

Aby zapewnić jak najpłynniejszą jazdę, Focus otrzymał też funkcję wykrywania dziur w jezdni, która zmniejsza wstrząsy przy przejeżdżaniu przez takie dziury. Pasażerowie tylnych siedzeń zyskali 5 dodatkowych centymetrów miejsca na kolana i o 6 centymetrów szersze tylne siedzenie na wysokości barków w porównaniu z Focusem poprzedniej generacji.

„Ergonomia foteli samochodowych ma ogromne znaczenie, zwłaszcza w przypadku kierowców spędzających dużo czasu w samochodzie. Cieszymy się, że Ford dołącza do walki z bólami pleców, oferując komfortowe fotele szerszemu gronu klientów.” – powiedział Detlef Detjen, dyrektor zarządzający Aktion Gesunder Rücken e.V.

Kontynuuj czytanie

Inne

Uwaga na dziury!

Czym może skończyć się dla kierowcy wpadnięcie w dziurę i jak jeździć po uszkodzonej nawierzchni? Na te pytania odpowiadają trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

Opublikowano

w dniu

Fot. Renault / Informacja prasowa

Powoli nadchodzi wiosna i w wielu miastach trwa naprawianie nawierzchni uszkodzonej m.in. pod wpływem zimowych temperatur oraz działania soli drogowej. 

W Polsce w okresie zimowym często występują wahania temperatur w okolicach zera, co zwiększa ryzyko powstawania ubytków w nawierzchni dróg. Dlatego pod koniec lutego i w marcu, gdy na ulicach nie ma już śniegu, podczas jazdy samochodem łatwo natknąć się na dziury. Wjechanie w nie może skończyć się uszkodzeniem kół, zawieszenia czy układu kierowniczego. Jak tego uniknąć?

Jeśli już zauważymy ubytek w jezdni, to najlepiej go ominąć, o ile nie będzie się to wiązało z gwałtowanym manewrem, który naraziłby nas lub innych uczestników ruchu na niebezpieczeństwo – mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

A co w przypadku, gdy nie możemy ominąć dziury?

Przede wszystkim dojeżdżając do wyrwy w nawierzchni, trzeba maksymalnie zwolnić, ale tuż przed samą dziurą zdjąć nogę z hamulca. Takie postępowanie pozwala na odciążenie przodu samochodu. Kiedy podczas hamowania przednie amortyzatory są ugięte, nie spełniają swojego zadania. Wtedy energia uderzenia przenosi się na zawieszenie i koła samochodu – tłumaczą trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault. Warto również wcisnąć sprzęgło, by ochronić przed energią uderzenia silnik oraz skrzynię biegów.

Ważne jest także, by nie wjeżdżać w dziurę ze skręconymi kołami. Jazda na wyprostowanych kołach zapewni mniejsze przeciążenie układu kierowniczego samochodu. Oprócz tego w przypadku, gdy wyrwa jest bardzo duża, najlepiej najechać na nią każdym kołem po kolei, a nie kołami jednej osi jednocześnie.

Jak postąpić w sytuacji, gdy dziura znajduje się na zakręcie lub łuku? Powinniśmy starać się najechać na ubytek w nawierzchni kołem od wewnętrznej strony zakrętu, tzn. jeśli skręcamy w lewo – wjeżdżamy lewym kołem. Obciążenie kół od strony zewnętrznej jest znacznie większe, dlatego dużo gorzej zniosą one nierówności – mówią trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

Kontynuuj czytanie

Facebook

Reklama
Reklama

Popularne