Czego szukasz?

F2

F2: Zwycięstwo Aitkena w chaotycznym wyścigu

Jack Aitken został zwycięzcą głównego wyścigu F2 podczas weekendu w Azerbejdżanie. Na torze w Baku aż czterokrotnie pojawił się samochód bezpieczeństwa, co miało ogromny wpływ na ostateczne wyniki.

Jack Aitken Baku 2019

Z pole position do wyścigu wystartował Nobuharu Matshushita (Carlin), jednak prowadzenie utrzymał tylko do pierwszego zakrętu, gdzie wyprzedził go Nyck de Vries (ART). Także tam ogromne zamieszanie spowodował Mick Schumacher (Prema) – Niemiec ewidentnie spóźnił hamowanie, przyblokował opony i „przestrzelił” zakręt. Tylko z powodu przytomności umysłu pozostałych kierowców to zdarzenie nie skończyło się dużą kraksą. Jack Aitken musiał czekać na swoją okazję.

Na pierwszym okrążeniu problemy mieli także inni – Tatiana Calderon (BWT Arden) z powodu problemów technicznych nie wyjechała na okrążenie formujące (na szczęście potem udało jej się wrócić do wyścigu), Jordan King (MP Motorsport) miał problemy ze startem i został wyprzedzony przez wielu kierowców, a Ralph Boschung i Giuliano Alesi (obaj Trident) uszkodzili swoje samochody. Dla tego drugiego oznaczało to koniec wyścigu, a ten pierwszy bez większych szans na jakikolwiek punkt jechał całe zawody na końcu stawki.

Na siódmym okrążeniu na zmianę opon zjechało wielu kierowców, w tym ówczesny lider, de Vries. Mechanik zespołu Holendra miał jednak problem z właściwym dokręceniem opony, przez co 24-letni kierowca stracił sporo czasu. Po wyjeździe z alei serwisowej nadal był liderem, ale po chwili stracił prowadzenie na rzecz Jacka Aitkena.

Wyścig ułożył się koszmarnie dla zdobywcy pole position. Matsushita od szóstego okrążenia miał problemy techniczne ze swoim samochodem i ostatecznie ukończył wyścig na szarym końcu.

Na dziewiątym okrążeniu z dalszego ścigania wykluczył się Schumacher. Syn legendy F1, który do wtedy jechał zupełnie dobre zawody w czołówce stawki, najechał na wysokie tarki i obrócił się na torze, co oznaczało dla niego koniec wyścigu.

To był jednak pierwszy z wielu wyjazdów samochodu bezpieczeństwa na tor. Kolejne spowodowali:

17. okrążenie – Guanyu Zhou (UNI-Virtuosi), który jadąc za Juanem Manuelem Correą (Charouz) nagle zjechał na tarki od zewnętrznej strony (chciał wyprzedzać?), co skończyło się wylądowaniem poza torem i końcem wyścigu ze względu na uszkodzenia samochodu;

18. okrążenie – Calderon, która z powodu problemów technicznych nagle zatrzymała swój samochód na środku toru;

20. okrążenie – Sergio Sette Camara (DAMS), który rozgrzewając swoje opony jechał tak szeroko, że… najechał na przednie skrzydło jadącego za nim Luki Ghiotto (UNI-Virtuosi). Dla Brazylijczyka oznaczało to obrót i koniec wyścigu, a dla Włocha przymusową wizytę w alei serwisowej.

Wydaje się, że na tych wszystkich zdarzeniach najbardziej skorzystał Jack Aitken utrzymując do końca prowadzenie w wyścigu, który został zakończony ze względu na limit czasowy, a nie zaplanowaną liczbę okrążeń. Na brawa zasługuje także drugi na mecie de Vries, który przez kilka okrążeń toczył widowiskową walkę z Nicholasem Latifim (DAMS), a także trzeci na mecie Jordan King – chyba nikt nie spodziewał się takiego rozstrzygnięcia. 

Uwagę zwraca także dobry wynik Ghiotto, który wystartował z P8, ale potem w różnych okolicznościach stracił kilka pozycji i miał nieprzyjemne zdarzenie z Sette Camarą, a także Seana Gelaela (Prema), który po wczorajszym incydencie startował do wyścigu z 19. pozycji.

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama