Connect with us

Czego szukasz?

F2

F2: Kolejny szalony wyścig w Baku, w niedzielę najlepszy Latifi

Nicholas Latifi (DAMS) został zwycięzcą niedzielnego wyścigu F2. Drugie miejsce sensacyjnie zajął Juan Manuel Correa (Charouz), a trzecie wczorajszy zwycięzca – Jack Aitken (Campos). Kierowcy ponownie nie przejechali wszystkich zaplanowanych okrażęń.

nicholas latifi dams f2 azerbejdzan 2019

Z pole position do wyścigu startował Nikita Mazepin (ART), jednak bardzo szybko stracił prowadzenie, po tym jak w świetny sposób wyprzedził go Sean Gelael (Prema), który startował do wyścigu z trzeciej pozycji. Rosjanin szybko tracił kolejne pozycje, już na pierwszym okrążeniu spadając na czwarte miejsce.

Na pierwszym okrążeniu miał także miejsce pierwszy z trzech wyjazdów samochodów bezpieczeństwa. Spowodowała go Tatiana Calderon (BWT Arden), która zblokowała koła na zakręcie kończąc wyścig sobie, a także Ralphowi Boschungowi (Trident) oraz Louisowi Deletrazowi (Carlin), których zepchnęła.

Na szóstym okrążeniu miała miejsce kluczowa z punktu widzenia całego wyścigu akcja – Nicholas Latifi wyprzedził Gelaela i nie oddał tego prowadzenia już do końca wyścigu. Młody Indonezyjczyk po stracie pozycji lidera zupełnie się pogubił, co szybko wykorzystali także Juan Manuel Correa oraz Jack Aitken, a chwilę później także Luca Ghiotto (UNI-Virtuosi).

Drugi raz samochód bezpieczeństwa wyjechał na tor na dziewiątym okrążeniu – Giuliano Alesi (Trident) walczył z Guanyu Zhou (UNI-Virtuosi), jednak na zakręcie zbyt późno zaczął hamować i przy mocno zblokowanych kołach uderzył w bandy.

Trzeci raz safety car pojawił się na torze podczas trzynastego okrążenia, co okazało się być kluczowym momentem wyścigu. Sprawcą zamieszania był Ghiotto, który uderzył w tył Aitkena i po chwili znalazł się swoim samochodem w bandach. Wydarzenie zakończyło wyścig także Mazepinowi oraz Jordanowi Kingowi (MP Motorsport), którzy „zaparkowali” obok Włocha. Brytyjczyk chciał jeszcze wyjechać na tor pokazując porządkowym, aby go wypchnęli, ale ostatecznie nic to nie dało. 

Sprzątniecie trzech samochodów okazało się nie lada wyzwaniem dla organizatorów, którzy bardzo długo zajmowali się przede wszystkim drugim autem. Wydawało się, że wyścig (skrócony do dziewiętnastu okrążęń przez limit czasowy) zakończy się za samochodem bezpieczeństwa, tak się jednak nie stało. Kierowcy dostali jeszcze jedno okrążenie ścigania.

Skorzystali na tym Aitken i Mick Schumacher (Prema). Brytyjczyk wyprzedził Nycka de Vriesa (ART) wskakując na najniższy stopień podium, a Niemiec wyprzedził dwóch rywali – w tym w brawurowy sposób swojego kolegę z zespołu, Seana Gelaela. Syn legendy F1 pomimo sporej krytyki, jaka spada na niego w ostatnich dniach, pokazał w tym wyścigu zupełnie przyzwoitą jazdę. Okazało się, że Indonezyjczyk niespecjalnie radzi sobie w takich sytuacjach, bowiem chwilę później znowu stracił kolejne pozycje. Ostatecznie na mecie zameldował się na ósmym miejscu, wyprzedzając Caluma Ilotta (Sauber Junior Team by Charouz) o… pięć tysięcznych sekundy.

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama