III edycja Grand Lubicz Challenge 2019 okiem uczestnika - motohigh.pl
Nasze social media

Off-road

III edycja Grand Lubicz Challenge 2019 okiem uczestnika

Tegoroczna edycja 24-godzinnego rajdu w Ustce okazała się być wyjątkowym widowiskiem w tym sezonie. To wszystko za sprawą jednej bardzo znaczącej rzeczy, o której dowiecie się z mojego wpisu.

Opublikowano

w dniu

3 grand lubicz challenge 2019
Fot. Piotr Wódczak / III Grand Lubicz Challenge 2019

O godzinie 8:00 ustawiliśmy się w kolejce do rejestracji, a następnie uczestniczyliśmy w paradzie po zachodniej stronie Ustki. Na imprezie ponownie pojawiło się wiele nowych twarzy. Stamtąd wyruszyliśmy w konwoju na paradę oraz jej punkt docelowy. W tym roku eskortowała nas policja, która odpowiadała także za zabezpieczenie ulic. Przejazd ponownie cieszył się ogromnym zainteresowaniem turystów i mieszkańców – robili zdjęcia i podziwiali pojazdy.

Największe show rozpoczęło się w Porcie Ustka! Tak, tegoroczne starty rozpoczynały się z samego Serca Miasta! Wjeżdżające do portu dudniące silnikami i muzyką z głośników auta narobiły sporo zamieszania… tacy już jesteśmy. Do godziny 11:30 auta, jak i zawodnicy, byli rozchwytywani przez kilkunastu fotografów i turystów. Sami również prześcigaliśmy się, kto wejdzie wyżej i zrobi lepsze zdjęcie portu zawalonego terenówkami. Po prostu go sparaliżowaliśmy!

O godzinie 11:30 Burmistrz Miasta Ustka uroczyście otworzył imprezę oraz wypuścił na trasę pierwsze auto. Jakoś tak wyszło, że akurat moje. Każda terenówka startowała ze specjalnie przygotowanej sceny.

Pierwszym wyzwaniem podczas 24-godzinnej przeprawy była czasówka. Oczywiście zmagania rozłożono na 2 trasy. Pierwsza dla Extremu i Adventure, druga dla Turystyka i Wyczynu. W tym roku organizator zrobił coś nietypowego. Na czasówkę przygotował nam równoważnię z płyt. Zaskoczyło to wielu zawodników jednak podołali wyzwaniu.

Fot. Natalia Grzegorczyk

Następnie każda załoga rozpoczynała zmagania z 200 pieczątkami na trasie. Zazwyczaj było ich ok. 160 jednak w tym roku organizator postanowił zwiększyć ilość. 24 godziny ciągłej jazdy non-stop, słoneczna pogoda, pozytywne nastawienie, terenówki w pełni sprawne, czy coś mogło pójść nie tak? Z klasy Extreme odpadła połowa zawodników! Zaczęło się groźnie, jedna załoga zaliczyła rolkę do wody, zalała silnik i pożegnała się rywalizacją. Inna natomiast zniszczyła nocą tylny most i wypadła z gry. Jednak parę załóg miało trochę szczęścia w tym gronie także i my. W trakcie dojazdówki zaczęło nam się odkręcać koło, na szczęście coś nas naszło, żeby wysiąść i sprawdzić. Pojechalibyśmy kilometr dalej i najprawdopodobniej zostalibyśmy z trzema.

Extremowy weteran Rafał również nabawił się swojej awarii, ukręcił przegub drugiego dnia rywalizacji jednak też uporał się z usterką i wrócił do gry. W klasie Turystyk załoga Karola także ukręciła przegub w nocy. Na szczęście pomocna dłoń Teamu Łukasz&Łukasz podarowała im ich zapasowy, a za godzinę sami ukręcili swój i zostali bez niczego.

Fot. Natalia Grzegorczyk

Plany na nocną jazdę wielu załogom pokrzyżowała kilkugodzinna burza. Dużo wcześniej przed zmierzchem zrobiła się noc, przez co zawodnicy stracili kilka godzin w świetle dziennym. Momentalnie zaczęła się wichura i strzały piorunów. Wiele osób zamiast zjechać z trasy postanowiło na niej zostać i walczyć w tych warunkach. Sami wysłaliśmy się na misję samobójczą. Nasza załoga zapinała do drzewa stalową linę pod naelektryzowanym niebem. Ta sytuacja szybko zagoniła nas do domu. Jednak nie każdy miał szansę zjechania z trasy. Wcześniej wspomniana załoga Karola zakopała swojego Patrola i w trakcie wyciągania zepsuli wyciągarkę. Na OS-ie zostali sami i potrzebowali szybkiej ewakuacji, której im udzieliliśmy. Po nocnej burzy na dojazdówkach oraz OS-ach można było spotkać wiele porzuconych aut.

Jak widać 3. edycja Grand Lubicz Challenge dała każdemu w kość. Nie wszyscy podołali z rzuconym wyzwaniem, czego dowodem jest duże zamieszanie na podium. Jedynie w klasie Quad ponownie na 1 miejscu stanął Ziemowit. Jednak w klasie Turystyk też wkradły się niewielkie zmiany pomiędzy liderami. W klasyfikacji generalnej na prowadzenie wysunęli się Jarosław i Grzegorz oraz wygrali tą edycję. Załoga Łukasz&Łukasz w Wyczynie wywalczył 3. miejsce pomimo wcześniej wspomnianego problemu. W klasie Adventure dotychczasowi liderzy w klasyfikacji Łukasz i Marcin wylądowali na najniższym stopniu podium.

Ewidentnie coś poszło nie tak, a “ich miejsce” zajęli Sławomir i Marcin. Extreme też dorobił się swojego zamieszania. Zwycięzca zeszłych edycji i lider klasyfikacji generalnej Rafał wylądował za podium, zaś na 1. miejscu pojawiła się załoga, która w GLC jechała pierwszy raz! Pierwsza lokata Adama i Pawła dała im tyle samo punktów, co mojej załodze drugie miejsce, czyli 186 pieczątek. Są to najwyższe wyniki tej edycji.

Fot. Natalia Grzegorczyk

Jeśli chcecie zmierzyć się z Ustką, to koniecznie przyjeżdżajcie we wrześniu. Osiem godzin fantastycznej zabawy, profesjonalna trasa, miła atmosfera, pyszne jedzenie i wy w swojej terenówce!

Wyniki III edycji rajdu off-roadowego Grand Lubicz Challenge 2019

Klasyfikacje generalne po rajdzie

Galeria

Reklama

Facebook

Reklama
Reklama