Czego szukasz?

Formuła 1

McLaren i Fernando Alonso zakończą współpracę?

Umowa Fernando Alonso a brytyjską stajnią wygasa z końcem tego roku. Hiszpan na jej podstawie testował bolid MCL34 w Bahrajnie oraz pełnił funkcję ambasadora marki. Zak Brown przyznaje, że należy teraz przedyskutować warunki i sens dalszej współpracy m.in. w kwestii Indianapolis 500.

Alonso Fernando Sainz Carlos Bahrajn 2019 testy F1
Fot. McLaren / Fernando Alonso i Carlos Sainz podczas testów w Bahrajnie (2019)

Hiszpan po zdobyciu swoich dwóch mistrzowskich tytułów przeniósł się do McLarena w 2007 roku. Wewnętrzna rywalizacja między nim a faworyzowanym Lewisem Hamiltonem zaowocowała konfliktem, który finalnie spowodował powrót Hiszpana do zespołu Renault na dwa lata.

W sezonach 2010-2014 rywalizował w barwach Ferrari. Ekipa z Maranello nie potrafiła jednak przygotować konkurencyjnego bolidu. Mimo to, Hiszpan trzykrotnie został wicemistrzem świata (2010, 2012, 2013). Najbliżej zdobycia mistrzowskich tytułów był w sezonach 2010 i 2012.

Era hybrydowa, która nadeszła w sezonie 2014 w F1, pokazała jak bardzo silnym zespołem jest Mercedes, a przede wszystkim jego jednostka napędowa. Powrót legendarnego duetu McLaren-Honda i spotkanie z Ronem Dennisem skusiły Hiszpana do powrotu do stajni z Woking.

Niestety, japoński koncern przygotował niekonkurencyjny i zawodny silnik. Fatalne wyniki, nieustanne awarie w trakcie sesji treningowych, kwalifikacyjnych i wyścigów doprowadziły do drastycznych przetasowań w zespole. Najpierw Ron Dennis odszedł całkowicie z firmy sprzedając swoje akcje, a następnie długoletnia umowa między McLarenem a Hondą została zerwana i ostatecznie zakończona w listopadzie 2017 roku.

Ostatnią nadzieją Hiszpana było to, iż świetny samochód, który Mclaren rzekomo posiadał połączony z jednostką napędową Renault przyniesie oczekiwane rezultaty w postaci walki o podia i zwycięstwa. Stajnia z Woking widząc, jak dobrze radzi sobie Red Bull z Maxem Verstappenem i Danielem Ricciardo na tej jednostce postanowiła zerwać współpracę z Hondą.

Sam Zak Brown, dyrektor generalny zespołu, zapowiadał jeszcze przed testami w Barcelonie, że możliwość bycia za Red Bullem o więcej niż dwie lub trzy dziesiąte sekundy na tym samym silniku jest niemożliwa. Świat królowej sportów motorowych szybko zweryfikował huczne zapowiedzi McLarena, który w kwalifikacjach tracił ponad sekundę do ”Czerwonych Byków”.

W tej sytuacji Fernando Alonso po ciężkich czterech sezonach i braku możliwości jazdy w konkurencyjnej ekipie postanowił odejść z F1 z końcem roku 2018. Podpisał jednak umowę, dzięki której został ambasadorem stajni. Początkowo testował bolid McLarena w Bahrajnie i miał go sprawdzać w trakcie kolejnych testów, lecz zespół w Woking zmienił zdanie. Obecnie jedyną funkcją, którą pełni Alonso w związku z McLarenem, jest bycie jego ambasadorem jeszcze przez kilkanaście dni.

Jego umowa wygasa. Alonso w pełni skupia się na Dakarze, a ja i cały zespół jesteśmy zadowoleni z naszych obecnych kierowców i nie planujemy żadnych zmian w ciągu najbliższych lat. Carlos i Lando mają długoletnie umowy i takie są nasze plany związane z nimi. Nie będziemy korzystać z usług Alonso, dlatego też nie miał już możliwości zasiąść w naszych bolidzie po Bahrajnie – oznajmił Zak Brown.

Amerykanin przyznał jednak, że dwukrotny mistrz świata F1 mógłby wystartować z McLarenem w pełnym cyklu IndyCar. W ten sposób lepiej przygotowałby się do Indianapolis 500 i mógłby zdobyć upragnioną ”Potrójną Koronę”. – Od przyszłego roku będziemy startować w IndyCar w pełnym cyklu. Będziemy też w Indianapolis 500. Mamy dla niego miejsce, ale najpierw musimy to przedyskutować – zakończył.

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama