Nasze profile w mediach społecznościowych

MotoGP

GP Portugalii: Zwycięstwo Quartararo. Wywrotki Zarco i Rinsa | Analiza

Francuz Fabio Quartararo (Monster Energy Yamaha MotoGP) zdominował wyścig o GP Portugalii i sięgnął po drugie zwycięstwo w sezonie. Podium uzupełnili Włoch Francesco Bagnaia (Ducati Lenovo) i Hiszpan Joan Mir (Suzuki Ecstar). Do mety na skutek wywrotki nie dojechali m.in. dotychczasowy lider tabeli Johann Zarco (Pramac Racing), w związku z czym Quartararo wysunął się na prowadzenie w klasyfikacji generalnej.

Opublikowano

w dniu

Fabio Quartararo GP Portugalii 2021
Fot. MotoGP.com

Tor Algarve w Portimao po raz drugi w historii gościł najszybszych motocyklistów świata w ramach GP Portugalii. W poprzednim sezonie równych sobie nie miał tam faworyt gospodarzy Miguel Oliveira. W tym roku jednak została dobrana inna alokacja opon. Portugalczyk przyjął to ze zrozumiałą dezaprobatą, jednak nie było innej możliwości – poza fabrycznym zawodnikiem KTM-a wszyscy pozostali zawodnicy chcieli zmian. Wyścig stał także pod znakiem długo wyczekiwanego powrotu Marca Marqueza (Repsol Honda), który ostatni raz na torze pojawił się w drugi lipcowy weekend ubiegłego roku na feralnym dla niego torze Jerez de la Frontera. Z powodu odniesionej w treningu kontuzji do wyścigu nie przystąpił Jorge Martin (Pramac Racing).

Najlepszy zawodnik: Bez wątpliwości Quartararo!

Francuz startował z pole position za sprawą anulowania czasów Pecco Bagnai i Mavericka Vinalesa. Na starcie spadł na piąte miejsce, jednak potem sukcesywnie odrabiał straty. Kiedy znalazł się na czele wyścigu narzucił tempo, które był w stanie utrzymywać jedynie Alex Rins… do czasu wywrotki. Linię mety przeciął blisko pięć sekund przed Bagnaią i Mirem.

ZOBACZ TAKŻE
Miller i Mir na ścieżce wojennej. Niebezpieczna sytuacja podczas GP Dohy

Między Włochem a Hiszpanem walka trwała do ostatnich metrów. Aktualny mistrz świata wykorzystywał specyfikę motocykla Suzuki do nadrabiania strat w zakrętach, jednak był bezradny na prostych. Przypomnijmy, że właśnie w taki sposób kierowca Ducati pokonał Mira w walce o podium w pierwszy weekend na torze Losail w Katarze.

Tuż za podium znalazł się Franco Morbidelli (Petronas Yamaha SRT), który po bardzo trudnych wyścigach w Katarze, wreszcie posiadał tempo do walki o miejsce w czołówce. Wysoko uplasował się także Brad Binder (Red Bull KTM Factory Racing), który wprawdzie nie posiadał tempa swojego zespołowego partnera Oliveiry, jednak ustrzegł się błędów. W klasyfikacji posiada nad nim 17 punktów przewagi.

Kolejny solidny weekend zaliczył Aleix Espargaro (Aprilia Racing Team Gresini), który linię mety przeciął jako szósty. Po dwóch nieukończonych startach wreszcie do mety na ósmej lokacie dojechał Alex Marquez (LCR Honda Castrol). Najlepszym z debiutantów był Enea Bastianini (Avintia Esponsorama), który ukończył start na dziewiątej pozycji.

Bohaterami wyścigu… Marc Marquez i Takaaki Nakagami

Pierwszy z nich wraca po dziewięciomiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją ramienia. Hiszpan po znakomitych kwalifikacjach przez chwilę utrzymywał się w czołówce. Z każdym okrążeniem jednak długi rozbrat z motocyklem odciskał swoje piętno. Ostatecznie metę przeciął jako siódmy, tracąc blisko czternaście sekund do zwycięzcy. Po powrocie do boksów Marquez nie krył emocji, które się w nim tliły. Zdecydowanie jednak dominator ostatnich lat może czuć dumę ze swojej postawy.

Drugim z bohaterów jest niewątpliwie Takaaki Nakagami (LCR Honda Idemitsu). Po piątkowym upadku Japończyk był bardzo obolały, w związku z czym opuścił sobotnie treningi i kwalifikacje. Do wyścigu wystartował z końca stawki. Dojechał jednak jako dziesiąty. Nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że do mety nie dojechało pięciu zawodników, kierowca satelickiej Hondy wyprzedził aż sześciu jeźdźców, w tym Mavericka Vinalesa.

Kto będzie chciał zapomnieć o tym weekendzie?

O GP Portugalii z pewnością zapomnieć będzie chciało kilku zawodników. Pierwszym z nich jest Jorge Martin (Pramac Racing). Po znakomitym GP Doha, w którym wywalczył pole position i najniższy stopień podium, w ten weekend zaliczył groźnie wyglądający upadek. Na jego skutek stracił przytomność i doznał kilku złamań, m.in. ręki i stopy. Niemal pewne jest, że tegoroczny debiutant w najbliższych tygodniach nie powróci na tor.

Już po pięciu okrążeniach z wyścigiem pożegnał się Pol Espargaro. Kierowca Repsol Hondy nadal nie potrafi dojść do porozumienia z motocyklem japońskiego konstruktora. Do mety nie dojechał jednak na skutek awarii motocykla. Do tego momentu Hiszpan jednak nie prezentował się najlepiej. Czy Espargaro dogada się z maszyną „szytą” pod Marqueza, czy też podzieli los Jorge Lorenzo? Czas pokaże.

ZOBACZ TAKŻE
GP Dohy: Pasjonująca walka Quartararo i debiutującego Martina | Analiza

Kółko później wyścig „na deskach” zakończył Jack Miller. Dla Australijczyka to fatalny początek sezonu. Po nieudanych wyścigach w Katarze, w trakcie których zasłynął bardziej z niechlubnej potyczki z Joanem Mirem, aniżeli szybkiej jazdy, Miller liczył na odkucie. I tym razem jednak nie ustrzegł się błędu. Po trzech wyścigach popularny „Jackass” posiada zaledwie 14 punktów w klasyfikacji w stosunku do 46 Bagnai i 40 Zarco. Jeżeli sytuacja się nie poprawi, możemy go nie ujrzeć na starcie sezonu 2022 w czerwonym kombinezonie.

Na jego szczęście z zerowym dorobkiem punktowym wyjedzie także Zarco, który jako kierowca satelicki czyha na fabryczny kokpit Australijczyka. Francuz po dwóch drugich miejscach w Katarze przewodził tabeli. W niedzielnym starcie także znajdował się w czołówce i przez kilkanaście okrążeń nawet prowadził. Ostatecznie jednak na sześć okrążeń przed metą zaliczył uślizg przedniego koła i pożegnał się z rywalizacją.

Alex Rins… nie najlepiej

Podobny los spotkał Alexa Rinsa, z tymże na siedem kółek przed końcem. Fabryczny zawodnik Suzuki jako jedyny utrzymywał tempo Quartararo i wydawało się, że będzie w stanie toczyć z nim walkę o zwycięstwo aż do ostatnich metrów. Ostatecznie zawodnik z numerem 42 przypomniał sobie złe momenty swojej kariery. To właśnie częste wywrotki i odniesiona w związku z tym kontuzja pozbawiła Hiszpana szans na ubiegłoroczny tytuł.

Wcześniej wspominaliśmy także o ubiegłorocznym triumfatorze GP Portugalii, Miguelu Oliveirze, który był mocno niepocieszony ze zmiany w alokacji opon. Lokalny faworyt z dziesiątej lokaty po starcie przesunął się do przodu. Kierowca fabrycznej ekipy KTM-a zaliczył jednak uślizg przedniego koła podobny do Zarco w „czternastce”. Zdołał powrócić do rywalizacji, lecz ostatecznie linię mety przeciął jako szesnasty.

Do mety nie dojechał także Valentino Rossi. Stary mistrz od początku sezonu nie może dogadać się ze swoim motocyklem i po trzech wyścigach posiada w dorobku zaledwie cztery punkty. Wielu ekspertów nie widzi już w samym Włochu dawnej zaciętości, a raczej zniechęcenie i brak motywacji. Sam Valentino wspominał o tym, że kiedy tylko przestanie być konkurencyjny, zakończy karierę. Czyżby to więc ostatni sezon w bogatym życiorysie żywej legendy MotoGP? Niestety powoli można się oswajać z tym czarnym scenariuszem.

Wyścig do zapomnienia także dla Mavericka Vinalesa. Po niefortunnych kwalifikacjach, w których zajął dwunaste miejsce, pierwsze okrążenie okazało się dla Hiszpana fatalne. Fabryczny zawodnik Yamahy spadł na dwudzieste miejsce i nie miał tempa, aby odrabiać straty. Ostatecznie linię mety przeciął jako dwunasty. Co gorsza, sam zawodnik nie jest w stanie wytłumaczyć swojej kiepskiej postawy. A właśnie nierówna forma pozbawiła Hiszpana szans na skuteczną walkę o tytuły mistrzowskie w poprzednich latach.

Nieszczęście jednych jest szczęściem drugich. Po pierwsze punkty w sezonie sięgnęli bowiem Luca Marini (SKY VR46 Avintia Esponsorama), Lorenzo Savadori (Aprilia Racing Team Gresini) oraz duet Tech3 KTM Factory Racing – Danilo Petrucci i Iker Lekuona.

Klasyfikacja generalna po GP Portugalii

Dzięki zwycięstwu Fabio Quartararo w GP Portugalii został nowym liderem mistrzostw z dorobkiem 61 punktów. Na drugą pozycję awansował Francesco Bagnaia (46 pkt). Podium dopełnia Maverick Vinales (41 pkt), który mimo kiepskiego wyniku wyprzedził w tabeli Johanna Zarco (40 pkt). Francuz, który nie dojechał do mety, przewodzi klasyfikacji kierowców zespołów niezależnych.

ZOBACZ TAKŻE
Końcowa klasyfikacja generalna MotoGP 2021. Sprawdź, jak wygląda

W klasyfikacji zespołowej prowadzi Monster Energy Yamaha MotoGP (102 pkt), która wyprzedza Team Suzuki Ecstar (61 pkt) i Ducati Lenovo Team (60 pkt). Punktacji zespołów niezależnych przewodzi Pramac Racing (57 pkt).

W klasyfikacji konstruktorów najlepsza jest Yamaha (75 pkt) przed Ducati (60 pkt) i Suzuki (42 pkt).

Co nas czeka po GP Portugalii?

Za niespełna tygodnie wyścig o GP Hiszpanii na torze Jerez de la Frontera – obiekcie, na którym w ubiegłym sezonie dwukrotnie po zwycięstwo sięgał Fabio Quartararo, natomiast kontuzję odniósł Marc Marquez. Czy Francuz przedłuży serię zwycięstw i powiększy przewagę w tabeli? Czy Hiszpan włączy się do walki o podium i zdąży powrócić do formy pozwalającej na walkę o tytuł? Przekonamy się za dwa tygodnie!

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama