Czego szukasz?

Formuła 1

Kevin Magnussen zaskoczony po kwalifikacjach. „To czyste szaleństwo”

Postać Kevina Magnussena w wyniku odejścia Nikity Mazepina oraz wycofania się koncernu Uralkali stała się jednym z głośniejszych nagłówków w motorsporcie. 29-letni Duńczyk podzielił się swoimi odczuciami na temat ostatnich wydarzeń.

magnussen steiner bahrajn 2022
Fot. Haas F1 Team

Życiowy rollercoaster Duńczyka

29-letni kierowca, który miał kontynuować swoja przygodę w IMSA, otrzymał propozycję od swojego byłego pracodawcy w F1, z której skorzystał. Duńczyk nie ukrywał, że wszystkie wydarzenia związane z poważną zmianą w jego karierze sportowej kosztowały go sporo nerwów.

– Był to ogromny rollercoaster, rozpoczynając od telefonu Guenthera Steinera, a następnie starania się, aby to wszystko stało się rzeczywistością. Były pewne przeszkody, które musiałem rozwiązać, przez co pojawiło się trochę nerwów – zaznaczył 29-letni kierowca.

Mimo małej ilości czasu na zaznajomienie się z bolidem zadanie postawione przez Gunthera Steinera wykonał perfekcyjnie. Siódma pozycja w kwalifikacjach jest dla Haasa fantastycznym wynikiem. Duńczyk zwrócił też uwagę na problemy, jakie napotkał w ciągu ostatnich dni.

ZOBACZ TAKŻE
Magnussen zdradził kulisy powrotu. "Poczułem, że nadal chcę to robić"

– Kiedy przyjechałem tutaj i po raz pierwszy poprowadziłem ten samochód, zaczął mnie boleć kark. Zawsze mamy nadzieję, że bolid spisze się bardzo dobrze, ale tak naprawdę tego nie wiemy. Najpierw mieliśmy treningi, a później napotkaliśmy problem w kwalifikacjach. Przez niego mogliśmy nawet nie wyjechać w Q3. Co za rollercoaster! – wyznał z entuzjazmem Magnussen.

Wiara we własny bolid

Kevin Magnussen otwarcie powiedział, że nie otrzymywał żadnych obietnic od Guenthera Steinera. Dodał, iż po testach w Barcelonie ciężko było ocenić realne możliwości bolidu. Mimo to zawodnik otrzymywał informacje od swojego pracodawcy o zadowalających efektach wykonanej pracy. 

– Guenther Steiner niczego nie obiecywał, a przecież mógł to zrobić. Mieli dobre przeczucia co do pracy, jaką wykonali nad samochodem, ale po Barcelonie nie było zbyt wiele użytecznych danych. Rozmawialiśmy o tym, a on powiedział, że wydaje im się, iż mają całkiem przyzwoity bolid. Niczego jednak nie gwarantował, więc to po prostu szaleństwo – zaznaczył kierowca amerykańskiego zespołu.

„Popularny K-Mag” nie ukrywa zadowolenia i otwarcie mówi, że długie przejazdy ich bolidem na treningach wypadały przyzwoicie. Zawodnik Haasa wierzy w nawiązanie walki z innymi zespołami podczas wyścigu. Wszystko zależy od tego, jak inni przygotują się do niedzielnej rywalizacji.

– Czuję się niezmiernie szczęśliwy tym, że znalazłem się w takiej sytuacji i mam dobry samochód. To znakomita zabawa. W treningach mieliśmy dobre tempo na dłuższych przejazdach. Tak naprawdę nie wiemy jednak, jaki program realizują inni. Każdy inaczej dostosowuje moc silnika, paliwo i inne parametry. Na pewno u nas nie było źle na długich przejazdach – dodał Duńczyk.

ZOBACZ TAKŻE
GP Bahrajnu: Leclerc pokonał Verstappena i Sainza w czasówce | Analiza

Wysoka pozycja w kwalifikacjach może dać szansę Magnussenowi na przeprowadzenie ataku podczas stracie. Kevin jest znany z bezprecedensowego stylu jazdy. Gdy dojdzie to tego zamieszanie przy „gaśnięciu świateł”, możemy zobaczyć go na naprawdę wysokiej pozycji. Sam zawodnik tonuje jednak emocje. Jego celem na wyścig jest przede wszystkim dojechanie do mety i zdobycie punktów. Dostrzega on pewne problemy, które mogą mu w tym przeszkodzić.

– Startując z P7, jeśli wszystko pójdzie tak jak trzeba, możesz zdobyć punkty. Powiedziałbym, że naszym największym problemem jest niezawodność. Mamy nadzieję, że uda nam się dotrzeć na metę – stwierdził Magnussen.

5/5 (liczba głosów: 4)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama