Connect with us

Czego szukasz?

IndyCar

Pożegnanie z wyspą | Zapowiedź GP Detroit IndyCar i IMSA Sportscar

Tegoroczne Grand Prix Detroit serii IndyCar oraz IMSA Sportscar będzie ostatnią edycją, która odbędzie się na Belle Isle. Zanim jednak to nastąpi, opowiedzmy, co czeka nas w ten weekend na tym obiekcie.

Czy Marcius Ericsson powtórzy tu sukces sprzed roku?
Fot. IndyCar

Powrót do historii

GP Detroit od lat kojarzy nam się z torem zlokalizowanym na wyspie Belle Isle, która prze lata dostarczyła nam sporo emocji nie tylko w IndyCar, ale i w IMSA Sportscar. Szesnaście zakrętów oraz co najmniej dwie długie proste dają nam szybki tor, który jednocześnie stanowi techniczne wyzwanie dla zawodników. Do tego należy też wspomnieć, że nawierzchnia również nie należy tu do najgładszych. Jednak i tak sytuacja jest tu lepsza niż w Long Beach czy na Sebring.

Jednak już nie długo będzie dane nam cieszyć się ściganiem na tym obiekcie, ponieważ ten wyścig zmieni lokalizację. Od przyszłego roku GP Detroit będziemy mogli śledzić już nie na wspomnianej wyspie, ale na „dolnym mieście”. Ta wiadomość powinna spodobać się fanom Formuły 1, ponieważ nowa lokalizacja będzie w pewnym stopniu wykorzystywać układ uliczny stosowany przez F1 w latach 80-tych. Wówczas ta runda nosiła nazwę „GP Stanów Zjednoczonych – Wschód. O tym jak spisze się nowa nitka toru przekonamy się już za rok w pierwszy weekend czerwca.

Co w trawie piszczy?

Od ostatniego wyścigu IndyCar minęły niespełna cztery dni, ale to wystarczyło, aby w tym czasie wydarzyło się kilka istotnych zdarzeń. Przede wszystkim potwierdzono, że Alexander Rossi zakończy swoją przygodę z Andretti Autosport z końcem sezonu 2022. Zespół syna Mario Andrettiego nie zdecydował się na kontynuację współpracy ze zwycięzcą Indy500 z 2016 roku, który od dwóch lat spisuje się zdecydowanie gorzej. Byłego kierowcę Formuły 1 zastąpi Kyle Kirkwood, który po zeszłorocznym mistrzostwie w Indy Lights zadebiutował w IndyCar w zespole A.J. Foyta. Natomiast wspomniany Rossi dołączy do McLarea, który za rok ma wystawić trzy samochody na pełen sezon.  Na ten moment jeszcze nie wiemy kto będzie szefem jego mechaników oraz trzecim zawodnikiem tego zespołu.

 

 

IndyCar znów wyjdzie poza USA?

Serwis Racer.com doniósł ostatnio, że IndyCar rozważa ponowną ekspansję poza USA. W przeszłości amerykański czempionat wizytował w takich krajach jak Kanada, Meksyk, Brazylia czy Japonia. Teraz pojawiły się spekulacje o tym, jakoby do tych krajów dołączyła Argentyna. Ta miałaby ugościć zawodników na torze Termas de Rio Hondo, które od lat gości MotoGP. Czy taki pomysł dojdzie do skutku? Aby doprowadzić do takiego rozwiązania potrzebny będzie konsensus w zakresie kosztów logistyki. Trwająca sytuacja sanitarno-epidemiologiczna mocno odbiła się na finansach zespołów, które mogą potrzebować pomocy przy transporcie sprzętu do kraju Ameryki Południowej. Jeżeli promotorzy serii wyjdą im na przeciw i wypracują atrakcyjne rozwiązanie w tej kwestii to istnieją szanse na powodzenie takiej operacji. Oczywiście najpierw wspomniani organizatorzy IndyCar muszą porozumieć się z organizatorami potencjalnej rundy w Argentynie.

ZOBACZ TAKŻE
Verstappen o IndyCar. "Nie będę tam startować, bo jeszcze mi życie miłe"

Natomiast w IMSA Sportscar w środę wyciekła plotka, jakoby ta seria miałaby zawitać na tor uliczny w Miami. Największą sensacją jest to, że ta wizyta miałaby się odbyć podczas Grand Prix Formuły 1. To oznaczałoby, że amerykańskie mistrzostwa stanowiłyby „support” dla mistrzostw świata. Tym samym byłby to pierwszy przypadek, kiedy wyścig serii sportscarowej odbyłby się na tym samym torze, w ten sam weekend co Formuła 1. Oczywiście wówczas najprawdopodobniej byłaby to runda sprinterska trwająca sto minut.

Czego można się spodziewać w ten weekend?

Na pewno obydwie serie zagwarantują nam chaos związany z wymagającym torem oraz trudną nawierzchnią. W IMSA jak zwykle w na tego typu obiektach spore znaczenie będzie miał ruch na torze i to, jak zwodnicy DPi będą sobie radzić z dublowanymi autami. W IndyCar faworytami do zwycięstwa są Marcus Ericsson i Pato O’Ward. Za nimi przemawia nie tylko doskonała dyspozycja z Indy500, które wygrał Szwed, ale i ich wyniki z zeszłorocznego Grand Prix. Wówczas obaj panowie podzielili pomiędzy siebie zwycięstwa w obydwu wyścigach. W tym roku będzie to niemożliwe, ponieważ w tym roku kierowcy powalczą o punkty tylko w niedzielę.

Warto jeszcze wspomnieć, że Ericsson od momentu wygrania zeszłorocznego Grand Prix do minionej edycji Indy500 zdobył najwięcej punktów spośród wszystkich zawodników. Czy utrzyma on taką formę oraz prowadzenie w punktacji? To się okaże. Na pewno zawodnicy Teamu Penske zrobią wszystko, aby mu to utrudnić. Ci chcą jak najszybciej zapomnieć o porażkach z ostatniej niedzieli.

ZOBACZ TAKŻE
Gdzie oglądać IMSA Sportscar w 2023? [transmisja, live, stream]

Dominacja Acury

Zaś jeśli chodzi o IMSA Sportscar Championship to tam od dwóch wyścigów trwa dominacja Acury. GP Laguna Seca oraz GP Mid-Ohio przyniosły triumf #10 WTR przed #60 MSR. To przyniosło im podwójne prowadzenie w punktacji całego cyklu. Cadillac na ten moment stracił trochę punktów, które musi odrobić, aby odzyskać inicjatywę w mistrzostwach. Obecne najmocniejsze załogi producenta z Detroit to #2 Cadillac Racing oraz #5 JDC Miller Racing. Czy Balance of Performance oraz ruch na torze okażą się być ich sprzymierzeńcem? To się okaże. Oprócz DPi na torze zobaczymy także GTD. Tam na czele w tabeli znajduje się Mercedes Korthoff Motorsports, który musi się oglądać za siebie, ponieważ gonią go Porsche Wright Motorsports oraz BMW Turner Motorsport.

Wyścig IMSA Sportscar o GP Detroit wystartuje w sobotę, 4 czerwca, o godzinie 21:10 czasu polskiego. Natomiast w niedzielę, 5 czerwca, o godzinie 21:35 czasu polskiego wystartuje wyścig o Grand Prix Detroit w serii IndyCar.

Powtórka Grand Prix Detroit 2021 w IMSA Sportscar Campionship


Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama