Czego szukasz?

Załóż konto w Betfan!

IndyCar

Magnussen o IndyCar. „Poziom jest tam cholernie wysoki”

Kevin Magnussen został zapytany o poziom serii IndyCar. Duńczyk bardzo skomplementował te mistrzostwa i pokusił się o kilka ciekawych stwierdzeń na bazie swoich doświadczeń z 2021 roku.

Kevin Magnussen debiut w IndyCar
Fot. Penske Entertainment

Przeprowadzka do USA i nieoczekiwana propozycja

Kevin Magnussen musiał odpocząć przez rok od F1, po tym jak opuścił ekipę Haasa wraz z zakończeniem sezonu 2020. Duńczyk swoje kroki skierował za ocean, głównie z myślą o rywalizacji w serii IMSA Sportscar Championship. Zdarzyło mu się jednak zaliczyć także epizod w IndyCar. Wszystko stało się to w efekcie poważnego wypadku Felixa Rosenqvista w Detroit. Szwed na pełnym gazie wpakował się w bariery i nie był w stanie wystąpić podczas zmagań na torze Road America. Ekipa Arrow McLaren SP zwróciła się do Skandynawa z prośbą o zastąpienie swojego etatowego kierowcy. Magnussen zgodził się na ten układ, nie wiedząc co go czeka.

ZOBACZ TAKŻE
IndyCar: Poznaj bliżej świat amerykańskiej formuły

„Nie tego się spodziewałem”

„K-Mag” do zawodów przystąpił bez żadnego przygotowania, nawet w symulatorze. Kierowca z Danii pomimo, że jeszcze kilka miesięcy temu jeździł bolidami F1, miał wielki problem, aby ujarzmić maszynę IndyCar.

Najtrudniejszą rzeczą dla mnie była jazda bez wspomagania kierownicy. To było dla mnie zupełnie obce. Przyzwyczaiłem się do uczucia jazdy bolidem Formuły 1, który jest kompletnie inny od maszyny IndyCar. Kiedy dostałem taką możliwość, to było na kilka dni przed wydarzeniem. Więc nie miałem czasu na nic. Jechałem bez symulatora, bez wcześniejszych testów. Więc tak naprawdę odjechałem 2 treningi przed moim debiutem w kwalifikacjach i wyścigu. Powiedziałem sobie „ok, warto spróbować mimo wszystko, bo dlaczego do diabła nie?” To było trudne – wspominał Duńczyk.

Problemy w wyścigu i awaria

Magnussen do rywalizacji przystępował z 21. miejsca. Skandynaw od początku rywalizacji miał wielkie problemy z opanowaniem swojej maszyny. Raz po raz wypadał bowiem z toru, w wyniku czego w pewnym momencie omal nie uszkodził przedniego skrzydła. Kierowca ekipy Arrow McLaren SP, był jednym z pierwszych, którzy pojawili się w alei serwisowej. Dzięki temu podczas neutralizacji objął on prowadzenie. W tym miejscu warto zaznaczyć, iż w IndyCar pit-stop za samochodem bezpieczeństwa jest dozwolony tylko wtedy, gdy wszyscy kierowcy ustawią się za nim w szeregu.

 

Po tym jak wznowiono rywalizację, K-Mag od razu zaczął tracić pozycje. Jakby tego było mało, w jego bolidzie doszło do awarii silnika i tym samym pożegnał on się z wyścigiem. Zawodnik ze Skandynawii był tym faktem bardzo zasmucony. Ostatecznie został on sklasyfikowany na odległej 24. pozycji, z dorobkiem 7 punktów. 

Ocena poziomu stawki serii IndyCar

Magnussen po zawodach odniósł się do pytania o ocenę poziomu umiejętności stawki amerykańskiej serii. Duńczyk zachwalał konkurentów i stwierdził, że spora część kierowców odnalazłaby się w F1.

Absolutnie część zawodników nadaje się do F1. Poziom jest tu cholernie wysoki. Należy jednak pamiętać, że są to jednak dwa bardzo różne światy. Przyszedłem tutaj i naprawdę walczyłem z bolidem. Byłem zaskoczony, jak trudno jest prowadzić ten samochód. Jest tak inny od maszyn F1, że tak naprawdę nie można go porównać. Myślę, że to nie jest łatwe, aby się tu odnaleźć. Niemniej seria jest bardzo konkurencyjna, a zawodnicy prezentują wysoki poziom – zakończył swoje rozważania obecny kierowca F1.

Co ciekawe kilka miesięcy po swoim debiucie, Skandynaw wziął udział w testach IndyCar na torze Sebring. Kierowca z Danii po raz kolejny miał problemy z okiełznaniem Dallary DW12, czego efektem był najsłabszy czas podczas sesji. 

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama