Connect with us

Czego szukasz?

MotoGP

GP Tajlandii MotoGP: Marc Marquez wygrał po starciu z bratem | Analiza

Piekielnie gorąca pogoda w Tajlandii nie była straszna dla 9-krotnego mistrza świata. Marc Marquez zakończył swój pierwszy weekend w barwach fabrycznego Ducati jako zdobywca pole position, zwycięzca sprintu oraz zwycięzca Grand Prix. Nie obyło się jednak bez problemów oraz walki z młodszym bratem.

Marc Marquez GP Tajlandii 2025 podium
Fot: Michelin Motorsport / X (Twitter)

Wymagające okoliczności

Na wstępie należy zaznaczyć, jak trudne w ten weekend były warunki pogodowe dla zawodników. Już w piątek i sobotę zmagali się oni z okropnymi upałami, a niedziela okazała się jeszcze gorsza, gdyż temperatura powietrza przekroczyła 40°C. Mimo wstępnych dyskusji, wyścig nie został z tego powodu skrócony, choć już w sprincie Fabio Di Giannantonio musiał się przedwcześnie wycofać z powodu parzącego go motocykla. Nieco wbrew logice, na tak gorący wyścig aż połowa zawodników wybrała miękkie opony, po tym jak świetnie spisały się one w sobotę. Jeżeli chodzi o pozycje startowe, Somkiat Chantra oraz Franco Morbidelli otrzymali kary +3 miejsc na starcie za przyblokowanie kolejno Alexa Marqueza oraz Pecco Bagnaię w drugim treningu. W przypadku zawodnika Ducati, incydent ten kosztował go prawdopodobnie bezpośredni awans do Q2. Chantra oraz Morbidelli ruszali zatem z P22 oraz P8.

ZOBACZ TAKŻE
Marquez zwycięsko otworzył sezon w MotoGP. Sensacyjny Ogura

Kiedy światła zgasły, zobaczyliśmy kopię wczorajszego startu. Po jeszcze bardziej agresywnej walce, Alex Marquez utrzymał się przed Pecco Bagnaią, a starszy brat Hiszpana zaczął uciekać na pierwszej pozycji. Tymczasem tuż za liderami, Ai Ogura, Franco Morbidelli, Raul Fernandez oraz Jack Miller stoczyli genialny pojedynek o P4. Zwycięsko wyszedł z niej debiutant. Dramat spotkał natomiast Fabio Quartararo, który na drugim okrążeniu spadł na dziewiętnastą pozycję. Realizator nie pokazał przyczyny tego incydentu. Chwilę później mistrz świata odzyskał jedno miejsce na rzecz Pedro Acosty. Gwiazda KTM zbyt szybko próbowała wjechać w T1, co zakończyło się wywrotką. Hiszpan zdołał podnieść motocykl, ale rzecz jasna wrócił do rywalizacji na odległym, ostatnim miejscu.

Pozorny dramat Marqueza

Na siódmym okrążeniu wyścig Marca Marqueza zupełnie się odmienił. Hiszpan nagle zwolnił i przepuścił swojego brata. Zrobił to, gdyż zauważył problem ze zbyt niskimi ciśnieniami opon. Skutkiem nie spełnienia regulaminowych wymagań byłaby sroga kara, przez którą straciłby zwycięstwo. Choć próbował mocniej hamować i podbić ciśnienia, Marquez nie miał wyboru, jak schować się w gorącym powietrzu innego motocykla.

Alex jadący z przodu zdecydowanie zredukował tempo Marca. Co za tym idzie, po kilku kółkach dogonił ich Bagnaia. Wydawało nam się, że walka o zwycięstwo zakończyła się na pierwszym okrążeniu, po czym nagle otrzymaliśmy – pozorny – pojedynek. Przez prawie cały wyścig starszy Marquez nie wyprzedzał młodszego brata, a Bagnaia nie był w stanie zbliżyć się na dystans wystarczający do ataku. 

ZOBACZ TAKŻE
Ducati zna swój tegoroczny cel. Zapowiedź sezonu 2025 MotoGP

Sytuacja ponownie odmieniła się na sześć okrążeń do mety. Zawodnik Gresini zaczął stopniowo popełniać drobne błędy, wyjeżdżając za szeroko tu i tam. Jego zdaniem, za bardzo zużył tylną oponę w celu utrzymania się przed Marciem. Z prawidłowymi ciśnieniami, jego brat w końcu mógł przystąpić do ataku, wpadł na wewnętrzną w ostatnim zakręcie i odzyskał prowadzenie na trzy kółka przed metą. W zdecydowanie bardziej ciekawy sposób niż oczekiwaliśmy, Marc Marquez zakończył swój debiut w czerwieni jako zwycięzca. Pole position oraz wygrana w obu wyścigach to perfekcyjny start jego kampanii mistrzowskiej. W połączeniu z hat-trickiem drugich miejsc Alexa, rodzina Marquezów ma co w ten weekend świętować. Pecco Bagnaię czeka natomiast sporo pracy, aby móc dobić do poziomu Hiszpanów

Nieznane historie z tego wyścigu

Z racji, że przez cały czas skupialiśmy się na liderach, czwarte miejsce Franco Morbidelliego przeszło bez echa. W połowie wyścigu zawodnik VR46 uporał się z Ai Ogurą, który zakończył swój genialny debiut na P5. 

Cichym bohaterem dnia okazał się natomiast Johann Zarco. Francuz zdobył fenomenalne P7 dla Hondy, utrzymując jednocześnie status lidera japońskiej marki z zeszłego roku. Pomógł mu w tym jednak Joan Mir, który przewrócił się w momencie, kiedy jechał ósmy. „Wsparcie” dla Zarco okazali też Jack Miller i Fabio Di Giannantonio swoją kolizją, a także mistyczny DNF Raula Fernandeza. Zawodnik Trackhouse najprawdopodobniej wycofał się z powodu upału lub problemu mechanicznego.

Choć całe testy przedsezonowe oraz weekend w Buriram były dla niego beznadziejne, Enea Bastianini nareszcie wykonał progres za kierownicą KTM-a RC16. W końcówce wyścigu jego tempo zdecydowanie się poprawiło, dzięki czemu zakończył GP Tajlandii na zaskakująco wysokim P9. Ostatnie punkty zdobyli Luca Marini, debiutujący Fermin Aldeguer oraz Miguel Oliveira i Fabio Quartararo po trudnych przygodach ze swoimi Yamahami. 

Następny przystanek: Termas

Po raz pierwszy od Grand Prix Walencji 2019, Marc Marquez jest liderem klasyfikacji generalnej. Po tak dominującym weekendzie w Tajlandii, Hiszpan już teraz wydaje się bardzo pewnie zmierzać w kierunku siódmej korony mistrzowskiej. Kolejny krok ku temu wykona za dwa tygodnie w Argentynie, która powraca do kalendarza MotoGP po roku przerwy. Na obiekcie uwielbianym przez Aprilię oraz ich nowego zawodnika, Marco Bezzecchiego, o powtórkę z Buriram będzie jednak dużo ciężej. Zagrożeniem powinien też być fenomenalny w swoim debiucie Ai Ogura. Niestety, u boku tej dwójki nie zobaczymy urzędującego mistrza świata, Jorge Martina, który wciąż jest kontuzjowany.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz MotoGP 2025. Aktualny harmonogram nowego sezonu

Wyniki Grand Prix Tajlandii 2025

Wyniki Grand Prix Tajlandii 2025

Fot: Igor Długosz, Świat Motorsportu

\
Reklama