Niedawno pojawiło się kilka ważnych komunikatów, które pokazują, jak dynamicznie zmienia się krajobraz kategorii hypercarów. Alpine oficjalnie rozstało się z Paul-Loupem Chatinem – Francuzem, który w tym roku wygrał razem z zespołem wyścig w Fuji i który w 2014 roku stanął na podium 24h Le Mans. Drzwi do fabrycznego programu w Dieppe są tym samym szeroko otwarte dla nowych nazwisk.
Kolejnym potwierdzonym transferem jest przejście António Félixa da Costy do Alpine, natomiast wciąż nie wiadomo, co stanie się z Ferdinandem Habsburgiem. Mick Schumacher bowiem odchodzi z francuskiej ekipy. Takie ruchy mogą otworzyć miejsce dla kolejnego młodego kierowcy z akademii francuskiej marki, a najbardziej prawdopodobnym kandydatem jest Victor Martins – zwłaszcza po tym, jak nie powiodły się próby ściągnięcia Kévina Estre i Nicka Tandy’ego z Porsche.
Kubica: „Zwycięstwo w Le Mans powinno się cieszyć w 100%, a my cieszyliśmy się tylko w 10-20%”
Największą niewiadomą pozostaje jednak przyszłość Roberta Kubicy. Polak, który w czerwcu 2025 roku razem z zespołem AF Corse i Ferrari wygrał 24h Le Mans w klasie hypercarów, w obszernym wywiadzie dla amerykańskiego magazynu RACER przyznał, że nie potrafił w pełni cieszyć się tym sukcesem. „Myślę, że mogliśmy i powinniśmy byli cieszyć się bardziej, bo dokonaliśmy naprawdę niezwykłych rzeczy w tym roku, a niestety cieszyliśmy się chyba tylko w 10-20 procentach” – powiedział Krakowianin.
Te słowa padły kilka miesięcy po wyścigu, a Kubica wciąż przyznaje, że gdy ktoś pyta go o Le Mans, emocje wracają. „Niestety po wyścigu miałem mieszane uczucia” – dodał, co wywołało falę spekulacji. Wielu obserwatorów odczytuje te wypowiedzi jako delikatną krytykę decyzji podejmowanych podczas samego wyścigu, w tym możliwych zespołowych dyrektyw Ferrari, które mogły ułatwić zwycięstwo jednemu z oficjalnych 499P.
Kubica nie potwierdził tych domysłów wprost, ale jego słowa jasno pokazują, że nie wszystko w zespole układało się tak, jak powinno. Zwycięstwo w Le Mans to dla kierowcy endurance świętość – najważniejsza wygrana w karierze – a Polak żałuje, że nie mógł świętować jej w pełni.
41. urodziny na horyzoncie – Kubica chce walczyć o Le Mans, ale tylko w pełnym sezonie i z konkurencyjnym samochodem
Robert Kubica zbliża się wielkimi krokami do 41. urodzin i coraz bardziej świadomie podchodzi do wyboru kolejnych wyzwań. „Zdecyduję przede wszystkim, co będzie dla mnie najlepszym rozwiązaniem, bo w wieku 40 lat wraca się do domu i chce się być szczęśliwym. Człowiek jest już na tyle dojrzały, żeby zrozumieć, że nie chodzi tylko o najszybsze okrążenie – szczęście pomaga lepiej pracować i być lepszym kierowcą” – podkreślił.
Polak jasno deklaruje, że chce nadal startować w 24h Le Mans i walczyć o kolejne zwycięstwa. Jednocześnie podkreśla, że w dzisiejszym WEC nie da się być konkurencyjnym, startując tylko w wybranych rundach. „Żeby być na najwyższym poziomie, trzeba jeździć cały sezon – wszystko rozbija się o szczegóły” – tłumaczy.
Na razie nie padło jednak żadne wiążące oświadczenie o kontynuacji współpracy z Ferrari i zespołem AF Corse (samochód #83). Kubica zostawia sobie otwartą furtkę: jeśli pojawi się oferta pełnego programu w fabrycznym zespole z realnymi szansami na walkę o najwyższe laury, najprawdopodobniej z niej skorzysta. W przeciwnym razie polski kierowca może rozważyć zupełnie inne opcje – a jego nazwisko z pewnością będzie jednym z najgorętszych na zimowym rynku transferowym WEC.