Kolorystyka FW48 nie przynosi jednak rewolucji. Dominującym kolorem pozostał niebieski, zastosowany na bazowym projekcie nadwozia dostosowanym do nowych przepisów technicznych. Zmiany wizualne są raczej kosmetyczne, a całość sprawia wrażenie zachowawczej kontynuacji dotychczasowej identyfikacji zespołu.
Najbardziej zauważalną nowością jest pojawienie się nowego sponsora. Brytyjska instytucja finansowa Barclays zaznaczyła swoją obecność jasnoniebieskimi akcentami na bocznych sekcjach bolidu. Choć współpraca ta wzmacnia zaplecze finansowe zespołu, nie sposób nie zauważyć, że sezon rozpoczął się dla Jamesa Vowlesa w dość nerwowej atmosferze, pełnej improwizacji i pracy wykonywanej na ostatnią chwilę.
Nadzieje są związane głównie z… Mercedesem
Williams FW48 ma zadebiutować dopiero podczas dwóch oficjalnych sesji testowych zaplanowanych w Bahrajnie jeszcze w tym miesiącu. To właśnie tam zespół liczy na możliwość zrealizowania pełnego programu ocen technicznych, którego zabrakło w Barcelonie. Brak wcześniejszego sprawdzianu oznacza jednak stratę cennego czasu względem konkurencji.
Pewnym powodem do optymizmu pozostaje współpraca z Mercedesem, który dostarcza jednostki napędowe dla zespołu z Grove. Niemiecki producent zakończył pierwsze testy przedsezonowe z bardzo dobrymi wynikami, co w teorii powinno przełożyć się na mniejszą liczbę problemów technicznych po stronie Williamsa.
Mimo to opóźnienie w przygotowaniu samochodu uwypukliło inne trudności organizacyjne. FW48 był wciąż nieukończony w momencie pierwszych testów, a zespół nie dysponował wystarczającą liczbą części zapasowych, by zabezpieczyć się na wypadek kolizji. To wszystko sprawia, że start nowego sezonu i nowej ery regulaminowej jest dla Williamsa znacznie bardziej wymagający, niż pierwotnie zakładano.

Fot. Williams Racing

Fot. Williams Racing
Skład kierowców ma być siłą zespołu
Jednym z największych atutów Williamsa pozostaje skład kierowców. Álex Albon oraz Carlos Sainz Jr. to zawodnicy o bardzo solidnych referencjach, którzy – jak się oczekuje – powinni szybko zaadaptować się do nowego bolidu. Jest to szczególnie istotne w sytuacji, gdy muszą przystępować do testów bez wcześniejszych kilometrów przejechanych w FW48.
Cele zespołu pozostają realistyczne, ale ambitne. Williams chce nadal regularnie zdobywać punkty i utrzymać się w środku stawki, co przy obecnym poziomie konkurencji nie będzie łatwe. Brak przygotowania testowego oznacza bowiem oddanie przewagi rywalom już na starcie sezonu.
Pozytywnym sygnałem jest również utrzymanie dotychczasowych partnerów i sponsorów. Duża w tym zasługa wyników z poprzedniego sezonu, w którym Albon zdobył 73 punkty, a Sainz 64, dorzucając do tego dwa podia – w Baku oraz Katarze. Takie rezultaty wzmocniły wizerunek zespołu jako stabilnego i perspektywicznego projektu.
James Vowles optymistą
Do niedawna James Vowles cieszył się bardzo dobrą opinią jako szef zespołu, jednak obecna sytuacja stawia jego decyzje w nowym świetle. Wyraźnie widać, że znaczną część projektu na sezon 2026 poświęcono na rozwój i dopracowanie modelu FW47 w ubiegłym roku, co przyniosło wymierne korzyści sportowe i finansowe.
Piąte miejsce w klasyfikacji konstruktorów oznaczało bowiem istotny wzrost nagród finansowych, ale powtórzenie tego sukcesu wydaje się obecnie niezwykle trudne. Opuszczenie pierwszych testów oraz problemy logistyczne sugerują, że Williams zapłacił wysoką cenę za wcześniejsze skupienie się na krótkoterminowych celach.
Sam Vowles odnosi się jednak do przyszłości z ostrożnym optymizmem. „Sezon 2026 to kolejny krok na drodze powrotu Williamsa na szczyt, gdy wkraczamy w nową erę tego sportu. Mamy świetny skład kierowców, wspaniałych nowych partnerów, stale rosnącą bazę fanów i chcemy wykorzystać sukces, którym cieszyliśmy się w zeszłym roku. Nie jesteśmy jednak naiwni wobec wyzwań, które nas czekają. Nikt nie wie dokładnie, co wydarzy się w pierwszym wyścigu, ale nie możemy się doczekać, by to odkryć” – powiedział.