Ferrari przyznaje się do błędu?
Przez ostatnią dekadę zdecydowana większość producentów samochodów stawiała na cyfryzację wnętrza – ekrany dotykowe miały świadczyć o nowoczesności i technologicznym zaawansowaniu pojazdu. Estetyka wzięła górę nad ergonomią, a kierowcy przez lata musieli zmagać się z interfejsami, które wyglądały imponująco, lecz w codziennym użytkowaniu okazywały się frustrujące i niebezpieczne.
Ferrari jest jedną z niewielu marek, która nie tylko przyznała się do tego błędu, ale podjęła konkretne działania naprawcze. Włoski producent zdecydował się zaoferować swoim klientom możliwość powrotu do fizycznych elementów sterowania na kierownicy – rozwiązanie, które nie wymaga głębokiej ingerencji w strukturę pojazdu, lecz polega na wymianie jednego modułu przycisków na drugi, z zachowaniem poduszki powietrznej, tapicerki i pozostałych elementów kierownicy.
Cały proces wymiany może zostać przeprowadzony bezpośrednio w autoryzowanym salonie Ferrari, co czyni go dostępnym i stosunkowo prostym do realizacji. To właśnie ta dostępność sprawia, że inicjatywa wyróżnia się na tle podobnych gestów innych producentów – Ferrari idzie o krok dalej, nie ograniczając się jedynie do nowych modeli schodzących z taśmy produkcyjnej.
Model Amalfi to pierwszy sygnał nadchodzącej zmiany
Pierwszym wyraźnym sygnałem nowego kierunku obranego przez Ferrari było lipcowe premierowe przedstawienie modelu Amalfi w 2025 roku – następcy serii Roma, dostępnego zarówno w nadwoziu coupé, jak i spider. Wśród wielu nowości, które zaprezentowało Ferrari przy okazji tej premiery, na szczególną uwagę zasługiwała kierownica z całkowicie przeprojektowanym układem sterowania.
W modelu Amalfi dotykowe elementy sterowania zostały zastąpione tradycyjnymi, fizycznymi przyciskami i przełącznikami. Zmiana ta była bezpośrednią odpowiedzią na wieloletnią krytykę ze strony klientów, którzy skarżyli się na niezamierzone aktywowanie funkcji pojazdu podczas jazdy oraz na rozproszenie uwagi wynikające z konieczności precyzyjnego trafienia w gładką powierzchnię bez żadnego wyczuwalnego punktu odniesienia.
Decyzja o wdrożeniu nowych rozwiązań w modelu Amalfi okazała się nie tylko krokiem projektowym, ale zapowiedzią szerszego programu, który Ferrari zaczęło stopniowo rozwijać i oferować swoim klientom. Reakcje na tę zmianę były jednoznacznie pozytywne zarówno w środowisku motoryzacyjnym, jak i wśród nabywców samochodów tej marki.
Które modele skorzystają na zmianach?
Zgodnie z informacjami uzyskanymi przez redakcję Car&Driver bezpośrednio od włoskiego producenta, Ferrari planuje rozszerzyć program wymiany przycisków na kolejne modele ze swojej gamy. Marka potwierdziła już, że konwersja zostanie udostępniona właścicielom modeli 296 GTB i GTS, a także posiadaczom Romy Spider.
To potwierdzenie oznacza, że Ferrari traktuje inicjatywę jako element spójnej strategii, a nie jednorazowe działanie wizerunkowe. Klienci, którzy zakupili swoje samochody w czasach, gdy branża jeszcze masowo wdrażała dotykowe interfejsy, otrzymają realną możliwość dostosowania pojazdu do swoich preferencji bez konieczności kupowania nowego auta.
Warto podkreślić, że Ferrari jest jak dotąd jedynym producentem samochodów, który ogłosił tak kompleksowy plan retrofitu dla już wyprodukowanych egzemplarzy. Jednocześnie coraz więcej marek – w tym kilku liczących się graczy na rynku motoryzacyjnym – przyznaje, że postawi na powrót fizycznych elementów sterowania w nowych modelach, nikt inny nie zaproponował jeszcze rozwiązania dla samochodów będących już w rękach klientów. To właśnie ten aspekt inicjatywy Ferrari zasługuje na najgłośniejsze brawa i stanowi wzorzec, który reszta branży powinna jak najszybciej naśladować.