Ten transfer poruszył padok
Już od jakiegoś czasu w środowisku Formuły 1 krążyły spekulacje na temat możliwego odejścia Gianpiero Lambiase z Red Bulla do McLarena. Informacje, które początkowo wyglądały jak niezweryfikowane plotki z kuluarów, stopniowo nabierały konkretnego kształtu, aż ostatecznie oba zespoły potwierdziły je oficjalnie.
Red Bull traci jedną z kluczowych postaci swojego zaplecza wyścigowego, podczas gdy McLaren wzmacnia się w obszarze, który w decydujący sposób wpływa na osiągi na torze i przebieg całego weekendu wyścigowego. Transfer wzbudził ogromne zainteresowanie w całym środowisku F1, ponieważ Lambiase od lat uznawany jest za jednego z najlepszych inżynierów wyścigowych na świecie.
Brytyjsko-włoski inżynier ma w nowym miejscu pracy objąć stanowisko szefa operacji wyścigowych i będzie podlegał bezpośrednio szefowi zespołu, Andrei Stelle. Pozycja ta już istnieje w strukturach McLarena, jednak do tej pory jej obowiązki wykonywał… sam Stella, równolegle do swojej głównej funkcji.
Nowa rola w strukturach McLarena
„McLaren Racing z przyjemnością ogłasza, że Gianpiero Lambiase dołączy do zespołu McLaren Mastercard Formula 1 jako szef operacji wyścigowych i będzie podlegał szefowi zespołu, Andrei Stelle” – poinformował rzecznik prasowy zespołu. Komunikat rozwiał wszelkie wątpliwości co do charakteru nowego stanowiska.
Zespół podkreślił jednocześnie ciągłość zarządzania i wyraźny podział kompetencji. „Rola szefa operacji wyścigowych już istnieje w strukturze organizacyjnej zespołu i obejmuje całościowe kierowanie zespołem wyścigowym. Obowiązki te pełni obecnie Andrea Stella obok swojej funkcji szefa zespołu.” Tym samym McLaren jednoznacznie zdefiniował miejsce Lambiase w hierarchii.
Włoski inżynier ma być według kierownictwa kolejnym elementem szerszych działań wzmacniających zespół. „Lambiase jest najnowszym wzmocnieniem, którego celem jest rozbudowanie i wsparcie talentów istniejących w McLaren Mastercard, a zarazem potwierdzenie długoterminowego zobowiązania zespołu do umocnienia swojej pozycji jako ekipy zdolnej do wygrywania mistrzostw.” Słowa te jasno określają ambicje brytyjskiego zespołu.
Powrót do dawnych kolegów
Interesujący jest również szerszy kontekst tego transferu. W McLarenie Lambiase ponownie spotka się z dawnymi współpracownikami, co według zespołu potwierdza jego wysoką wartość na rynku transferowym w Formule 1. Zdolność do przyciągania tak doświadczonych specjalistów świadczy o rosnącej sile organizacyjnej McLarena.
„Zdolność zespołu do przyciągania i zatrzymywania najlepszych talentów jest dowodem strategicznej wizji i kultury, które są głęboko zakorzenione w zespole McLaren Mastercard F1″ – oświadczył zespół, powołując się na kierownictwo z Zakiem Brownem i Andreą Stellą na czele. Oficjalne komunikaty brzmią jednak także jak próba uciszenia spekulacji o tym, że Lambiase mógłby w przyszłości przejąć rolę szefa zespołu.
Za kulisami nadal pozostaje otwarte pytanie, czy jego nowa pozycja nie jest przygotowaniem do ewentualnego awansu, gdyby Stella kiedyś zdecydował się odejść. Na razie obie strony konsekwentnie podkreślają klarowny podział ról, jednak środowisko F1 z uwagą będzie obserwować rozwój sytuacji w kolejnych miesiącach i latach.
Transfer nie wydarzy się lada dzień
Kluczową rolę w całej sprawie odgrywa kwestia czasu. Lambiase ma bowiem ważny kontrakt z Red Bull Racing aż do 2028 roku, co oznacza, że jego odejście nie nastąpi natychmiastowo. Obie strony będą musiały uzbroić się w cierpliwość, zanim transfer faktycznie dojdzie do skutku.
„Zespół z niecierpliwością czeka na powitanie Gianpiero Lambiase po wygaśnięciu jego obecnego kontraktu, najpóźniej w 2028 roku” – poinformował McLaren w swoim oficjalnym komunikacie. To oznacza, że Włoch przez najbliższe lata pozostanie związany z austriacką stajnią i być może będzie nadal wykonywał swoje dotychczasowe obowiązki.
Red Bull Racing potwierdził ze swojej strony, że Gianpiero Lambiase opuści zespół w 2028 roku po wygaśnięciu obecnej umowy. Do tego czasu ma nadal pełnić swoją aktualną rolę szefa działu wyścigowego oraz inżyniera wyścigowego Maxa Verstappena. Czterokrotny mistrz świata straci zatem swojego wieloletniego inżyniera dopiero za 1,5 roku, co daje Red Bullowi czas na znalezienie godnego następcy.