Connect with us

Czego szukasz?

Samochody

Astronauci i pasażerowie elektrycznego Ferrari mogą mieć ten sam problem. Dlatego Włosi zwrócili się do NASA

Ferrari zwróciło się o pomoc do NASA w trakcie prac nad swoim pierwszym samochodem elektrycznym. Włoski producent luksusowych aut chce uniknąć problemu choroby lokomocyjnej u pasażerów, który może być szczególnie dotkliwy w pojazdach elektrycznych. Współpraca dwóch ikonicznych instytucji budzi ogromne zainteresowanie w branży motoryzacyjnej.

ferrari 12 cilindri
Fot. Ferrari

Ferrari sięga po wiedzę NASA

Ferrari podjęło niecodzienny krok, nawiązując współpracę z Narodową Agencją Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej Stanów Zjednoczonych, czyli NASA. Włoska marka słynąca z wyjątkowych osiągów i charakterystycznego dźwięku silników spalinowych stoi przed zupełnie nowym wyzwaniem – stworzeniem samochodu elektrycznego godnego swojego logo. Sięgnięcie po ekspercką wiedzę agencji kosmicznej pokazuje, jak poważnie Ferrari traktuje ten projekt.

Głównym problemem, który skłonił Ferrari do poszukiwania pomocy poza branżą motoryzacyjną, jest choroba lokomocyjna. W pojazdach elektrycznych, które charakteryzują się natychmiastowym dostarczaniem momentu obrotowego i bardzo płynnymi przyspieszeniami, pasażerowie są szczególnie narażeni na nieprzyjemne dolegliwości związane z mdłościami i zawrotami głowy. NASA od dekad bada podobne zjawiska u astronautów przebywających w warunkach zmieniającego się przyspieszenia.

Eksperci z NASA dysponują rozległą wiedzą na temat tego, jak ludzki organizm reaguje na gwałtowne zmiany prędkości i kierunku ruchu. Doświadczenia zebrane podczas misji kosmicznych, symulacji oraz szkoleń astronautów mogą okazać się bezcenne przy projektowaniu systemu zarządzania dynamiką jazdy w pierwszym elektrycznym Ferrari. To partnerstwo może zdefiniować nowy standard komfortu w samochodach sportowych.

ZOBACZ TAKŻE
Okrągłe tylne lampy, litera „S" z przodu i sedan zamiast coupe. Nowy Nissan Skyline już skłóca fanów

Dlaczego to tak poważny problem?

Choroba lokomocyjna, znana też jako kinetoza, jest wynikiem konfliktu między sygnałami wysyłanymi przez oczy, uszy wewnętrzne i receptory ciała do mózgu. W samochodach elektrycznych problem ten jest szczególnie wyraźny, ponieważ pojazdy te przyspieszają i hamują w sposób odmienny od tradycyjnych aut spalinowych. Brak dźwięku silnika dodatkowo zaburza percepcję ruchu przez pasażerów.

W przypadku sportowych samochodów pokroju Ferrari problem ten nabiera dodatkowego wymiaru. Osoby siedzące na tylnych siedzeniach lub po stronie pasażera są szczególnie podatne na dolegliwości, ponieważ nie mają bezpośredniej kontroli nad pojazdem i trudniej im przewidzieć nadchodzące manewry. Gwałtowne przyspieszenia elektrycznego supersamochodu mogą potęgować ten efekt wielokrotnie.

Inżynierowie z całej branży motoryzacyjnej pracują nad różnymi rozwiązaniami tego problemu – od systemów aktywnego zawieszenia, przez specjalne algorytmy sterowania napędem, aż po inteligentne fotele dopasowujące pozycję ciała. Ferrari, chcąc zachować reputację producenta samochodów oferujących doskonałe doznania z jazdy, musi znaleźć rozwiązanie, które zadowoli zarówno kierowcę, jak i pasażerów.

ZOBACZ TAKŻE
To symboliczny moment dla branży. Mercedes zwraca się do Geely

Pierwsze elektryczne Ferrari. Czego możemy się spodziewać?

Ferrari od lat zapowiadało, że wejście w segment samochodów elektrycznych nastąpi dopiero wtedy, gdy technologia będzie gotowa na spełnienie wyśrubowanych standardów marki. Pierwszy w pełni elektryczny model Cavallino Rampante ma zadebiutować w najbliższych latach i już teraz wzbudza ogromne emocje wśród fanów i analityków branżowych. Współpraca z NASA sugeruje, że Włosi nie zamierzają iść na żadne kompromisy.

Producent z Maranello zdaje sobie sprawę, że elektryczne Ferrari musi być czymś więcej niż tylko samochodem z baterią zamiast silnika spalinowego. Marka budowana przez dziesięciolecia na emocjach, dźwięku i charakterze jazdy musi znaleźć nowy sposób na dostarczenie tych samych wrażeń w zupełnie innej formie. Partnerstwo z NASA jest dowodem na to, że Ferrari szuka innowacyjnych odpowiedzi na te fundamentalne pytania.

\
Reklama