Ambitny projekt w sercu pustyni
Kamień węgielny pod Qiddiya City położono już w 2019 roku, a sama nazwa projektu sugeruje, że nie chodzi o przedsięwzięcie skromnych rozmiarów. W pobliżu Rijadu ma powstać zupełnie nowe miasto, które stanie się światowym centrum rozrywki wszelkiego rodzaju – nie tylko motoryzacyjnej. To specjalnie zaprojektowane i wybudowane od podstaw miasto, które ma przyciągać gości z całego świata.
Integralną częścią Qiddiya City są między innymi park rozrywki Six Flags, wodny park Aquarabia oraz właśnie tor wyścigowy. Saudyjscy szejkowie naftowi postanowili, że choć ich kraj nie ma historycznych tradycji motorsportowych – nie powstał tam przecież żaden liczący się producent samochodów, a pierwsza runda Formuły 1 odbyła się w Arabii Saudyjskiej dopiero w 2021 roku – to uczyni z niego przynajmniej pępek nowoczesnego motorsportu. I na samych deklaracjach nie poprzestali.
Na razie otwarty został jedynie park Six Flags, i to dopiero ostatniego dnia ubiegłego roku – z zaledwie dwuletnim opóźnieniem. Reszta projektu wciąż pozostaje w budowie, a tempo prac bywa nieregularne. Niemniej zdjęcia i nagrania z placu budowy pokazują, że projekt naprawdę istnieje i nabiera realnych kształtów, a nie jest jedynie wizualizacją na papierze.

Fot. Qiddiya Media
Hermann Tilke i Alex Wurz odpowiedzialni za projekt toru
Za projektem Qiddiya Speed Park stoi Hermann Tilke – człowiek mający niemal monopol na projektowanie nowoczesnych torów Formuły 1. Tym razem jednak nie pracował sam. Do współpracy zaproszono byłego kierowcę F1 i zwycięzcę 24-godzinnego wyścigu Le Mans, Alexa Wurza, który wniósł do projektu perspektywę kierowcy i swoje doświadczenie z najszybszymi zakrętami świata.
Tor ma zastąpić obecny Jeddah Corniche Circuit i od początku był planowany jako integralna część nowego miasta. Dlatego nie znajdziemy tu klasycznych trybun – zamiast nich widzowie będą mogli obserwować wyścigi praktycznie z każdego balkonu i piętra okolicznych budynków. Tor prowadzi nawet pod przeszklonym basenem, co już samo w sobie brzmi jak scenariusz science fiction.
Tor ma być jednym z najdłuższych na świecie – ma przekroczyć długość legendarnego Spa-Francorchamps, które liczy ponad siedem kilometrów. Przygotowano tu aż 80 garaży, co wystarcza dla wszystkich kategorii wyścigowych. Qiddiya Speed Park ma bowiem gościć nie tylko Formułę 1, ale również MotoGP i wyścigi długodystansowe. Dokładna długość trasy nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona.
مضمار سرعة يعانق السماء بإطلالة ساحرة على منطقة الفعاليات الموسيقية
عصر جديد يرتقي برياضة المحركات إلى آفاق غير مسبوقة 🏎️🏁☁️#مدينة_القدية #اللعب_يحيينا pic.twitter.com/3VLENe1JzU
— Qiddiya | القدية (@qiddiya) March 12, 2024
Zakręt Blade 70 metrów nad ziemią
Najbardziej spektakularnym elementem całego projektu jest pierwszy zakręt, nazwany Blade. Zaraz po starcie kierowcy zaczną piąć się w górę, osiągając wysokość aż 70 metrów nad poziomem ziemi. Na tej wysokości czeka ich powolny lewy zakręt, po którym następuje zjazd z pełnym gazem z powrotem na poziom toru. Brzmi jak atrakcja z parku rozrywki, ale to ma być prawdziwy wyścig Formuły 1.
Cała ta konstrukcja nie jest przypadkowa – wiadukt zakrętu Blade stanowi jednocześnie dach nad sceną koncertową. Strefy bezpieczeństwa zaprojektowano z dużym zapasem, a ponieważ prędkość w tym miejscu będzie stosunkowo niska, ryzyko, że bolidy F1 pospadają na głowy widzów zgromadzonych na dole, ma być minimalne. Twórcy toru podkreślają, że bezpieczeństwo zostało tu potraktowane priorytetowo mimo niekonwencjonalnej formy.
Pierwotnie planowano, że tor zacznie przyjmować wyścigi już w 2024 roku – tak się nie stało, jednak właśnie wtedy ruszyły na dobre wszystkie prace budowlane. Marcowe nagrania z 2026 roku pokazują, że budowa pierwszego zakrętu jest już zaawansowana – widać pierwsze stalowe płyty stropowe na poziomie odpowiadającym wysokości dwudziestopiętrowego budynku. Jeśli prace utrzymają tempo, Formuła 1 przyjedzie tu w sezonie 2028, i jak twierdzą komentatorzy, cyrk jakim stała się współczesna F1 znajdzie tu idealne nowe wcielenie.