Zamów książkę „W sercu Red Bull Racing” w przedsprzedaży na LaBotiga.pl: https://bit.ly/motohigh-redbull
- atrakcyjne pakiety z innymi książkami i gadżetami o F1
- z kodem MUNDIAL4ZA3 czwarty najtańszy produkt Wydawnictwa SQN w koszyku gratis!
Fragment książki
Co sezon Verstappen zabiera swoich mechaników na pizzę i piwo, tym razem zaplanował to na weekend z Grand Prix Węgier. To rzadki moment, gdy wszyscy jego najbliżsi współpracownicy mogą spotkać się naraz, on symbolicznie okazuje im w ten sposób, jak bardzo docenia ich pracę. Toczone tam rozmowy mogą dotyczyć wszystkiego, byle nie Formuły 1 – o niej wystarczająco dużo dyskutują na torze i w fabryce. Oprócz tego w Brazylii odbywa się również spotkanie całego zespołu jeżdżącego na wyścigi, za które również płaci Verstappen. W tych chwilach świętowania po zakończeniu rywalizacji Holender z wielką radością jest dla wszystkich tylko kumplem.
Podczas rozmowy z nim można łatwo zapomnieć, że jest supergwiazdą wyścigów, jest to natomiast zdecydowanie trudniejsze, gdy wsiada się na fotel pasażera do prowadzonego przez niego Forda Mustanga Dark Horse na kilka okrążeń najsłynniejszego toru F1. Fotografowie twierdzą, że gdy wkłada kask i wchodzi w rolę kierowcy, zmienia się wyraz jego twarzy. Na tym torze w bolidzie F1 osiąga się 280 kilometrów na godzinę, więc teraz Holendrowi wydaje się, że jedzie wolno, nawet jeżeli i tak momentami zbliżamy się do 200 kilometrów na godzinę. Mimo wszystko ściganie kocha do tego stopnia, że choć po raz pierwszy w życiu jeździ po tym torze ulicznym samochodem drogowym, i tak widać, że jest w swoim żywiole. „Chyba dobrze wybrałeś” – komentuje fakt, że wozi mnie akurat tutaj spośród 24 obiektów w kalendarzu.
Unosi brwi na widok samochodu, ponieważ jest to wersja brytyjska, ma kierownicę z prawej strony i nawet brytyjskie tablice rejestracyjne. Ustawia sobie fotel i kolumnę kierowniczą, zerka na deskę rozdzielczą i odpala auto. Dynamicznie rusza z miejsca, nie omieszkawszy rzucić najpierw: „Wiesz, że miałem tu już kilka dzwonów?”. Gdy w 2015 roku debiutował tutaj w wieku 17 lat, podczas próby wyprzedzania zahaczył o Lotusa Romaina Grosjeana i czołowo uderzył w bariery, mając już niemalże urwane lewe koło. Przeciążenie wyniosło 30G. Trzy lata później, w trzeciej sesji treningowej, rozbił się w Rascasse, rozrzucają odłamki po całym torze. Nawet przy znacznie niższych prędkościach niż te osiągane przez bolidy F1, bariery w Monako zbliżają się naprawdę szybko. Tor wydaje się jeszcze węższy niż w telewizji, a na takim laiku jak ja wrażenie robi również gwałtowność hamowania. Verstappen tkwi nieruchomo w swoim fotelu, mną rzuca natomiast na każdym wyboju, w każdym zakręcie i każdej zmianie prędkości. Od razu widać, że jego miejsce jest tutaj, a nie w padokowym cyrku, otaczającym wyścigi F1. „Na co dzień samochodem drogowym nie jeżdżę tutaj tak szybko” – mówi. Widzę, że choć przejechał tu w karierze mnóstwo okrążeń, tor w Monako nadal potrafi zrobić na nim wrażenie. Jest czwartek, ale on nawet dzisiaj jest wyczulony na wszystko, co pozwoli mu uzyskiwać tutaj lepsze wyniki. W niektórych miejscach położono nowy asfalt, więc Verstappen zastanawia się, czy będzie mógł tu liczyć na odrobinę więcej przyczepności.
Wyjeżdża na prostą, licznik pokazuje okolice 160 kilometrów na godzinę. W sumie to sporo mniej niż Verstappen osiągnie jutro rano podczas sesji treningowej. Hamulce po raz pierwszy muszą się wykazać przed Sainte Dévote, w Beau Rivage stopa Maxa wraca na pedał gazu. Przy okazji zwraca uwagę, że tu również leży nowy asfalt. Podjazd w tym miejscu jest znacznie bardziej stromy niż wydaje się to w telewizji. Dalej mamy Massenet, a w szybkim zakręcie Mirabeau po raz pierwszy piszczą opony. Chwilę później samochód ostrzega nas jakimś pikaniem, z którego Verstappen nic sobie nie robi, więc ja też staram się zgrywać twardziela. Wjeżdżamy do tunelu, na najszybszy fragment toru, gdzie w bolidzie F1 kierowcy zbliżają się do 280 kilometrów na godzinę. Verstappen mówi, że normalnie jedzie się tutaj bez odjęcia. Nie tym razem. Ford, we współpracy z którym Red Bull buduje własny silnik na następny sezon, nie daje takiej możliwości. Dojeżdżamy do szykany, gdzie znów mogę poczuć siłę hamowania. Potem zwalniamy, ponieważ ze względów bezpieczeństwa w sekcji basenowej Verstappen ma jechać nie szybciej niż 50 kilometrów na godzinę. Informacja ta została podana na briefingu dla wszystkich kierowców, ale najwyraźniej niektórzy nie słuchali albo się nie przejęli, ponieważ właśnie śmignął obok nas inny samochód. Verstappen nieszczególnie często bywa wyprzedzany, więc jest tym faktem jednocześnie lekko poirytowany i rozbawiony. „Kazali jechać mi tu nie szybciej niż pięćdziesiątką” – rzuca, po czym rozpoczyna drugie, szybsze okrążenie. Zauważalnie szybciej jedzie w szczególności w tunelu i we wspomnianej sekcji basenowej, tej z ograniczeniem prędkości.
Zwycięstwo w Monako to jeden z obowiązkowych punktów w CV kierowcy wyścigowego, a Verstappen jak dotąd ma takie triumfy dwa. Najpierw wygrał w 2021 roku, a potem w 2023 roku, w którym tak dominował. W obu przypadkach prowadził od startu do mety. Chętnie powtórzyłby tamte sukcesy, ale choć nie wyjechał jeszcze na ani jedną sesję treningową, doskonale wie, że wszystko zależy niemal wyłącznie od tego, jak szybki będzie Red Bull w kwalifikacjach. RB21 raz radzi sobie świetnie, a raz mizernie, trudno więc sensownie ocenić jego pozycję w stawce. Punktem odniesienia pozostaje McLaren, a zastanawiać można się tylko nad tym, który z kierowców tej ekipy zbierze największą chwałę.
O książce
Za kulisami sezonu, który zapisze się w historii na zawsze
Przemierz tajne korytarze fabryki w Wielkiej Brytanii, gdzie opracowuje się cuda techniki. Poczuj smugę powietrza zostawioną za sobą przez bolid, który właśnie minął cię na torze. Zajrzyj do garażu Red Bull Racing i zobacz, jak pracują inżynierowie, mechanicy, stratedzy czy najwyżsi rangą szefowie. Skorzystaj z zaproszenia na luksusowe jachty kierowców.
Matt Majendie w 2025 roku spędził kilka miesięcy w padoku i za kulisami ekipy Red Bull Racing podczas jednego z najbardziej kontrowersyjnych i dramatycznych sezonów w historii tego sportu. Żaden dziennikarz nie miał wcześniej tak ekskluzywnego dostępu do zespołu Formuły 1, by nawet ścigać się po ulicach Monako z samym Maxem Verstappenem.
Zajrzyj razem z Majendiem tam, gdzie kibic motorsportu nie ma wstępu. Dowiedz się, w jaki sposób dobiegła końca era Christiana Hornera jako szefa zespołu, prześledź losy i zmagania kierowców – zarówno młodego Liama Lawsona, którego bez sentymentów wyrzucono z teamu po zaledwie dwóch wyścigach, jak i Maxa Verstappena zmagającego się z ograniczeniami bolidu, którego nie mógł okiełznać.
2000 pracowników, 24 wyścigi, trzech kierowców, jeden wyjątkowy sezon. Przeżyj to jeszcze raz, będąc tak blisko, jak tylko się da.
Książkę znajdziecie na: https://bit.ly/motohigh-redbull