Kuba Przygoński i jego „Diabeł” mieli ręce pełne roboty
Zabawa związana z Red Bull Speed Ways zaczęła się już o godzinie 12:00. Kuba Przygoński zaprezentował się fanom na błoniach niedługo później. Wielokrotny mistrz Polski w driftingu za kierownicą swojej Toyoty GR86 wyjechał na prowizoryczny tor przed stadionem tuż po popisach Adama Małysza. Nie zabrakło kręcenia bączków, kontrolowanych uślizgów oraz strzelania z wydechu. Fani zebrani za barierkami nie kryli ekscytacji i entuzjastycznie okazywali emocje. Większym zainteresowaniem cieszyła się jedynie maszyna Formuły 1, Red Bull RB7.
Drugi showrun tego dnia stał pod znakiem zapytania z powodu opadów deszczu. Były one dość intensywne. Jednak Kuba Przygoński wydawał sobie nic nie robić z mokrej nawierzchni i ponownie pokazał klasę, tym razem na mokrym torze. To wzbudziło jeszcze większy podziw wśród licznych kibiców.
Kuba Przygoński dokonał czegoś wielkiego w pojedynku z motocyklem żużlowym
Wisienką na torcie imprezy były liczne pojedynki na torze żużlowym. Kuba Przygoński również mierzył się z „gospodarzem” – Maciejem Janowskim. Utytułowany żużlowiec rywalizował z wielokrotnym mistrzem Polski w drifcie w jego dyscyplinie. Zawodnicy mieli zmieścić się podczas uślizgu w wyznaczonych zonach po dwóch stronach toru. Za jednym przejazdem sportowcy mieli zmieścić się przednią oponą w wyznaczonym miejscu, a za drugim tylną.
Pojedynek był bardzo wyrównany, zarówno Przygoński, jak i Janowski wydawali się wykonać zadanie perfekcyjnie. Dlatego o werdykcie zadecydowała publiczność. Ta była zakochana w popisach kierowcy „Diabła”, więc dała zwycięstwo właśnie mu. W wywiadzie po rywalizacji Janowski przyznał, że w pewnym momencie nie zmieścił się w wyznaczonym polu, więc uważa ten wynik, jako sprawiedliwy. To była pierwsza sytuacja podczas całego eventu, kiedy Maciej Janowski został pokonany. Później ten wyczyn powtórzył tylko David Coulthard podczas wyścigu w odwrotnym kierunku.
Poza pojedynkiem driftingowym Przygoński i Janowski wzięli udział w wyścigu na dochodzenie. Tutaj górą był jednak żużlowy mistrz.

Fot. Adrian Drozdek
Jak Przygoński zapatruje się na jazdę bolidem F1?
Mimo że Kuba Przygoński nie stoczył bezpośredniej walki z DC w jego bolidzie, to postanowiliśmy się zapytać go o porównanie swojej maszyny do RB7. Nasz rozmówca dodatkowo porównał driftowóz także do motoru żużlowego, z którym już miał okazję się ścigać.
Artur Różański: Jakie znajdujesz podobieństwa i różnice pomiędzy driftowozem i samochodem Formuły 1, który dzisiaj oglądaliśmy?
Kuba Przygoński: To są w ogóle inne samochody. Tylny napęd, to można do siebie porównać. Tak naprawdę są to inne pojazdy, inna wielkość, wszystko jest inne. W drifcie nie ma aerodynamiki takiej, bo samochód jest cały czas w uślizgu, więc to wszystko inaczej wygląda, inaczej działa. Na pewno bliżej samochodowi driftingowemu do motocykla żużlowego, bo jednak jedziemy cały czas w uślizgu i jak najszybciej i tutaj te dyscypliny się bardzo ze sobą równają.
AR: Czy jakbyś miał okazję przejechać się bolidem Formuły 1, to czy byś się na to zdecydował i jak uważasz, jakie byłyby odczucia za kierownicą konkretnie?
KP: Na pewno chciałbym się przejechać, bo to jest jednak fajna technologia i fajny pojazd, którym można by na pewno szybko pojechać. Odczucia? Na pewno byłbym zaskoczony przyczepnością, jaki ma ten samochód, no bo jak się jedzie 300 km/h i on skręca, no to znaczy, że tam jest potężna precyzja i jakby zachowanie tego samochodu. Też bolid F1 jest duży, długi, więc taka precyzyjna jazda i też komfort jest na pewno duża, bo to jest wielki pojazd, którym łatwo się steruje przy 300 km/h.
Poniżej znajdziecie pełny wywiad.
Przed Przygońskim pracowity sezon
Po wywiadzie życzyliśmy Kubie powodzenia, gdyż już 3 dni po evencie we Wrocławiu musiał znaleźć się w Kielcach. Brał tam udział w Driftingowych Mistrzostwach Polski. Nasza redakcja była obecna na tym wydarzeniu i również przeprowadziła relację, do której odsyłamy poniżej. To jednak dopiero początek pracowitej kampanii dla Kuby Przygońskiego. Czołowy zawodnik polskiego driftu będzie rywalizował także w prestiżowym cyklu Drift Masters.