Connect with us

Czego szukasz?

Biznes

Continental zwalnia kolejne tysiące pracowników. Kryzys w europejskiej motoryzacji się pogłębia

Niepokojące wieści napływają z europejskiego sektora motoryzacyjnego. Continental, który niedawno ogłosił zwolnienie 7150 pracowników, zapowiada kolejną redukcję zatrudnienia. Jak informuje agencja Reuters, firma planuje zwolnić dodatkowe 3000 osób z działu badań i rozwoju, który obecnie zatrudnia około 31000 pracowników.

continental siedziba
Fot. Continental

W samych Niemczech pracę straci 1450 osób, natomiast kolejne 1550 stanowisk zostanie zlikwidowanych w innych krajach. Firma deklaruje chęć złagodzenia skutków redukcji poprzez naturalne odejścia i nieuzupełnianie wakatów, jednak to tylko techniczna drobnostka – miejsca pracy i tak przestaną istnieć.

Nie jest to odosobniony przypadek. Niedawna seria zwolnień w całej Europie pokazuje, że problem dotyka wielu lokalnych gigantów motoryzacyjnych. Sytuacja jest na tyle poważna, że zwolnienia w fabrykach samochodów przestały być już tylko nagłówkiem w mediach, a stały się realnym problemem społecznym.

Unijna polityka klimatyczna niszczy konkurencyjność europejskiego przemysłu

Niestety, nie można spodziewać się dobrych wiadomości, dopóki osoby odpowiedzialne za podejmowanie decyzji w Europie nie zmienią swojego podejścia. Kierownictwo Unii Europejskiej uległo „zielonej religii” do tego stopnia, że nie patrząc na konsekwencje, wprowadza kolejne tykające bomby zegarowe.

Codziennie słyszymy o nowych, absurdalnych pomysłach – od prób regulacji elektrycznych kominków po zakaz serwowania dżemów w plastikowych opakowaniach. Te decyzje, choć mogą brzmieć jak żart, mają realny wpływ na gospodarkę i codzienne życie milionów ludzi. Ignorują one podstawowe zasady racjonalności, technicznej wykonalności czy ekonomicznej opłacalności, prowadząc do chaosu i frustracji.

Politycy zdają się nie dostrzegać, że te zmiany nie są bez kosztów i wymagają ofiar. Choć niektóre poświęcenia mogą być uzasadnione, trudno zaakceptować rezygnację z obecnej, racjonalnej egzystencji w zamian za mglistą wizję pozytywnych zmian za 50 czy 500 lat, szczególnie gdy działania podejmowane przez Europę i tak nie będą miały znaczącego wpływu na globalną sytuację.

ZOBACZ TAKŻE
Szersza opona na tej samej feldze. Czy to w ogóle możliwe?

Niemożliwa konkurencja z azjatyckimi producentami

Unijna doktryna CO2 i związane z nią restrykcje dotyczące produkcji samochodów prowadzą do drastycznego spadku efektywności europejskiego przemysłu motoryzacyjnego. Im dłużej podążamy tą ścieżką, tym bardziej przekonujemy się, że konkurowanie z producentami z krajów rozwijających się jest niemożliwe.

Różnice są drastyczne – w krajach rozwijających się pracownik, otrzymując jedynie wyżywienie i zakwaterowanie, może w fabryce ogrzewanej odpadami wyprodukować proste, funkcjonalne auto z silnikiem 1.6 za niewielką cenę. Tymczasem w Europie, w fabryce z certyfikatem energetycznym A, pracownik z gwarancją wysokiej odprawy produkuje samochód elektryczny z baterią odpowiadającą pojemnością 20-litrowemu zbiornikowi benzyny, którego cena jest bardzo wysoka.

To nie jest kwestia opinii czy perspektywy – to jest fakt. Konkurowanie w takich warunkach jest po prostu niemożliwe. Prostę. To. Nie. Jest. Możliwe. W rezultacie europejski przemysł motoryzacyjny staje przed dramatycznym wyborem – ograniczanie produkcji lub całkowite zamykanie fabryk, co nieuchronnie prowadzi do redukcji zatrudnienia.

ZOBACZ TAKŻE
Jak mogą zużywać się opony samochodu? Wszystko, co warto wiedzieć

Niepewna przyszłość europejskiej motoryzacji

Te wszystkie regulacje prowadzą do nieuchronnego wniosku – nie ma sensu produkować tak wielu samochodów w Europie, a niektórych nie da się tu produkować wcale. To prowadzi do jedynego możliwego rezultatu: ograniczania produkcji lub zamykania fabryk, które logicznie nie potrzebują tylu pracowników, ilu zatrudniały dotychczas, jeśli w ogóle ich potrzebują.

Sytuacja jest tym bardziej niepokojąca, że dotychczasowe zwolnienia, jak te w Continentalu, mogą być dopiero początkiem większego kryzysu. Kolejne fabryki i przedsiębiorstwa stają przed podobnymi wyzwaniami, a spirala zwolnień może się tylko nakręcać.

Powstaje więc kluczowe pytanie: ile jeszcze takich informacji o masowych zwolnieniach musimy usłyszeć, zanim powiemy „dość”? Czy będziemy czekać, aż problem dotknie nas bezpośrednio? Czy nie będzie wtedy za późno, biorąc pod uwagę, że do tego stanu doprowadzają działania pozbawione racjonalnego uzasadnienia? Odpowiedź na te pytania wydaje się oczywista.

\
Reklama