Japończycy próbują wszystkiego
Honda jest niesamowicie zdesperowana, aby wrócić na szczyt w MotoGP. Były próby przebudowania motocykla na różne nieznane nam sposoby. Zmieniano też składy zawodników w głównym zespole oraz LCR. Odeszli Marc Marquez i Pol Espargaro, a przyszli Joan Mir i Luca Marini. Do projektu kilka lat temu dołączył Kalex, jako producent ram. Zaś sponsoring firmy Repsol zamieniono na rywalizującą z nim markę Castrol. Jak na razie nic szczególnie nie drgnęło i nadal najbardziej utytułowany producent w MotoGP szoruje brzuchem o dno.
To może Romano Albesiano da radę? Tak, dobrze widzicie. Włoch opuścił Aprilię po sezonie 2024 i od tego roku jest dyrektorem technicznym Hondy w MotoGP. Teraz kolej na niego i trzeba przyznać, że ma on przed sobą spore wyzwanie. Po testach na Sepang i Buriram zdecydowanie widać, że tego producenta czeka kolejny rok na końcu stawki.
Dodatkowo upokarzające jest to, że ich rywal, Yamaha, zdecydowanie odjechał i u progu sezonu 2025 prezentuje się znacznie mocniej. Alnesiano ma przed sobą sporo pracy i nie wydaje mi się, abyśmy dosiwiadczyli jej efektów przed wakacjami. O ile w ogóle takowe się pojawią. Nie można wykluczyć, że Honda mogła też zaangażować Włocha wyłącznie przy projekcie motocykla na sezon 2027. Czas pokaże.

Fot. Honda HRC Castrol
Nawet ostatni mają o co walczyć
To, że sytuacja nie sprzyja walce o większe punkty i pozycje w kwalifikacjach, nie oznacza, że zawodnicy mają odpuścić walkę na torze i skupić się wyłącznie na testowaniu podczas weekendów Grand Prix. Joan Mir po dwóch sezonach naznaczonych kontuzjami musi przypomnieć kibicom, że ma na koncie mistrzostwo świata klasy królewskiej. Niestety ostatnio o tym zaczynamy zapominać. Pokonanie Mariniego to żadne wyzwanie, ale z Zarco może czekać go ciekawa batalia.
Niewykluczone, że na torze zobaczymy go często w okolicach trzynastego miejsca i motocykli KTM Tech3. Luca Marini powinien być w stanie celować w podobnie rejony stawki, ale wiedząc, jak wyglądał jego debiut z Hondą to trudno mi oczekiwać wielkiego postępu. Jednocześnie taka dysproporcja między ich rezultatami jest bardzo dziwna.

Fot. LCR Honda
Ciekawe może być to, co zaprezentuje Johann Zarco. Francuz rok temu był głównym testerem Hondy na torze i jego motocykl wzbogacony o różne części eksperymentalne czasami pozwalał na walkę o czołową dziesiątkę. Zobaczymy, co tym razem może osiągnąć. Znacznie mniej oczekujemy od Somikiata Chantry. Tajlandczyk zdecydowanie zamykał stawkę w testach. Jedyne, co było warte obserwacji w kontekście jego osoby to strata do rywali, która jednak malała.

Fot. LCR Honda
Oprócz tego warto jeszcze wspomnieć, że poza zawodnikami wyścigowymi, Honda ma też sporo testerów. Najwięcej pracy ma wykonywać ściągnięty z Aprilii… Aleix Espargaro. Natomiast ważną rolę przy rozwoju będzie ogrywał także Takagi Nakagami. Japończyk ma pomagać we współpracy pomiędzy japońskim a europejskim oddziałem projektu.