Connect with us

Czego szukasz?

Samochody

Mercedes SL wraca do korzeni. V6 jako baza i koniec kompromitującego napędu

Mercedes-Benz przyznał, że obecna, siódma generacja modelu SL okazała się sprzedażową klapą. Niemiecki producent zdecydował się na gruntowny lifting, który zmieni charakter roadstera niemal nie do poznania. Zmiany obejmą zarówno jednostki napędowe, jak i stylistykę oraz wyposażenie technologiczne.

mercedes sl silnik
Fot. Mercedes

Model, który miał zachwycać, a stał się porażką

Mercedes SL jest dla marki jednym z kluczowych modeli. Nie ze względu na wolumen sprzedaży, bo ten nigdy nie był imponujący, lecz przede wszystkim dlatego, że pełni rolę wizerunkowej lokomotywy rozpalającej pragnienie klientów wobec innych samochodów z gwiazdą. To właśnie ten aspekt Niemcy starali się podkreślić przy okazji premiery siódmej generacji, jednak efekt okazał się zgoła odwrotny od zamierzonego. Auto niemal nigdzie się nie sprzedaje.

Roadster jest charakterowo chybiony i jak na swoje parametry absurdalnie ciężki. Choć wszystkie trzy wersje noszą oznaczenie AMG, tylko dwie z nich napędza ośmiocylindrowy silnik. Podstawę oferty stanowi wersja SL 43 z czterocylindrową jednostką, która od samego początku spotykała się wyłącznie z krytyką. Warto przypomnieć, że już pierwsza generacja 300 SL z 1954 roku dysponowała sześciocylindrowym silnikiem o mocy 240 koni mechanicznych, przy masie zaledwie 1295 kg.

Współczesna wersja SL 43 co prawda oferuje 381 koni mechanicznych, jednak zestawione jest to z masą przekraczającą dwie tony. Przy cenie startującej od 692 800 złotych to po prostu kompletny absurd, który nie przyciąga klientów, a jedynie szkodzi wizerunkowi marki i samego modelu. Sześciocylindrowy silnik 300 SL z roku 1954 i czterocylindrowa jednostka w aucie kosztującym fortunę w XXI wieku. To zestawienie mówi samo za siebie.

ZOBACZ TAKŻE
To symboliczny moment dla branży. Mercedes zwraca się do Geely

Mercedes w końcu przyznaje się do błędu

Producent najwyraźniej uświadomił sobie popełniony błąd. Marka dostrzegła również, że po odejściu od pierwszej generacji SL nigdy nie był już typowym sportowym samochodem – zamiast tego model przesuwał się stopniowo ku szybkim, lecz luksusowym grand touреrom. Niemcy zrozumieli też, że za czterocylindrowe auto nikt nie zapłaci siedmiuset tysięcy złotych.

Decydującym bodźcem do zmian okazały się – jak podaje marka – „więcej niż pozytywne reakcje” na Maybacha SL, który oferowany był wyłącznie z silnikami V8, łącząc ich moc z podwyższonym komfortem. To właśnie ten kierunek Mercedes-Benz zamierza teraz konsekwentnie realizować. Czterocylindrowy silnik odejdzie do historii, a rolę bazowej wersji przejmie SL 53 z trzylitrowym sześciocylindrowym silnikiem o mocy około 450 koni mechanicznych.

W przypadku modeli z silnikiem V8 marka planuje zastąpić dotychczasowe czterolitrowe jednostki nowymi o tym samym pojemności, lecz wyposażonymi w płaski wał korbowy. SL 55 zyska moc około 540 koni mechanicznych, natomiast topowy SL 63 zaoferuje 650 koni. W wariancie Maybach silnik zostanie zestrojony łagodniej i będzie dostarczać na cztery koła około 612 koni mechanicznych. To zestawienie luksusu i osiągów godne flagowego roadstera.

ZOBACZ TAKŻE
Mercedes GLC czy BMW iX3. Który SUV jest lepszy?

Co jeszcze przyniesie lifting?

Zarówno sześciocylindrowa, jak i wszystkie wersje ośmiocylindrowe zostaną połączone z dziewięciostopniową skrzynią automatyczną oraz łagodną hybrydyzacją w postaci rozrusznika-generatora. SL przy okazji liftingu zyska więc nie tylko wyższą moc, ale również niższe emisje spalin – to zdecydowanie godne uznania połączenie.

Radość może jednak studzić kilka rzeczy. W ramach liftingu roadster ma otrzymać nową stylistykę zgodną z aktualnym językiem projektowym marki, co w praktyce oznacza zalewającą karoserię z przodu i z tyłu niewyobrażalną liczbę trójramiennych gwiazd. We wnętrzu SL postawi na najnowszą wersję systemu operacyjnego MB.OS, której towarzyszyć będą inne wyświetlacze oraz zmieniona kierownica – to może przynieść dramatyczną przemianę kabiny pasażerskiej.

Jak całość będzie wyglądać w praktyce, przekonamy się najprawdopodobniej w przyszłym roku, gdy odświeżony roadster powinien trafić do pierwszych klientów. Wyższe osiągi oznaczają jednak nieuchronnie wyższe ceny – można się spodziewać, że wersja sześciocylindrowa wystartuje powyżej 700 tysięcy złotych. Jedno jest pewne: Mercedes SL po liftingu stanie się autem bliższym swoim korzeniom, bardziej luksusowym i – co najważniejsze – pozbawionym kompromitującego czterocylindrowego silnika.

\
Reklama