Elektryczny rallycross?
– W 2020 roku musi wystartować piętnaście samochodów. Do tej pory w dyskusje i negocjacje zaangażowanych jest dziewięciu producentów, ale możliwość zakupu wymaganych elementów i budowy samochodów musi być dostępna także dla prywatnych ekip – podało źródło „Motorsportu”.
W artykule możemy przeczytać, że silniki nie będą pochodzić od jednego dostawcy, podobnie jak kompozytowe korpusy nadwozia. Wiele elementów ma być jednak wspólnych, aby umożliwić start wspomnianym prywatnym ekipom. Będą to m.in. zawieszenie czy układy hamulcowe. Samochody mają być nieznacznie szersze od obecnych i posiadać większe elementy aerodynamiczne.
Elektryczny rallycross nie oznacza końca Supercars
Źródło „Motorsportu” podało także, iż wprowadzenie elektrycznych samochodów nie oznacza końca obecnej klasy Supercars. – Jest niemal w 100% pewne, że mają funkcjonować w ramach Rallycrossowych Mistrzostw Europy, ale być może także jako pewna forma międzynarodowych mistrzostw, w których wyścigi będą się odbywać także poza Europą.
Zainteresowanie elektrycznym rallycrossem już wcześniej wyrażały Peugeot i Audi, a szef Audi Sport, Dieter Gass, mówił niedawno, że elektryfikacja jest obecnie na tapecie u niemieckiego producenta, także jeśli chodzi o motorsport.