Connect with us

Czego szukasz?

Testy nowych samochodów

TEST | Nissan Micra 1.0 Acenta – czyli jak nie stracić prawka

Nissan zrobił coś fajnego. Pytanie jak bardzo pomogło w tym Renault? Nissan Micra K13 to zdecydowanie udane autko miejskie, które na tle spotykanych na co dzień samochodów wyróżnia się prezencją i jak najbardziej spełni oczekiwania mniej wymagających użytkowników.

Nissan Micra 1.0 Acenta

Słowem wstępu

Zazwyczaj, gdy odbieramy auta prasowe do naszych testów jesteśmy przygotowani na samochody wyposażone po pachy. Standardowo importerzy różnych marek przygotowują dla dziennikarzy pojazdy wyposażone we wszystkie udogodnienia, które możemy wybierać z cennika przy konfiguracji danego modelu. Nissan Micra 1.0 Acenta oznaczał, że tym razem będzie inaczej.

Nasz test tego samochodu będzie jednym z tych, który spodoba się osobom nie szukającym wypasionego samochodu z myślą o zakupie go w kredycie z ratą powyżej dwóch tysięcy brutto miesięcznie. Tym razem wspólnie przejedziemy się samochodem przeznaczonym dla „szarego Kowalskiego”. Na chwilę sprowadzi nas to na ziemię i zabierze z dala od luksusu i przepychu.

Nowa konstrukcja

Testowy Nissan Micra dostępny jest na polskim rynku od wiosny 2017. Co ciekawe całość powstała przy współpracy Renault i Nissana, a Micra zbudowana jest na tej samej płycie podłogowej co Renault Clio. Toteż miało kolosalne znaczenie w kontekście produktu finalnego, bowiem nowa Micra w porównaniu do poprzedniej generacji K13 to zupełnie inne auto. Całość zyskała na przestronności, rozstaw kół się zwiększył, a bryła auta konkretnie zmieniła kształt. Nijak nie da się porównać najnowszej odsłony tego modelu do jego poprzedników. To dobrze. Teraz auto jest atrakcyjne stylistycznie, wyróżnia się z tłumu i nie wieje od niego nudą.

Nissan Micra 1.0 Acenta na pierwszy rzut oka

Wsiadamy i… czujemy się jak w domu. Nissan Micra został stworzony tak, aby swoją wygodą we wnętrzu zaspokoić oczekiwania wszystkich. Fotele są wygodne, a dostosowanie ich do własnych upodobań nie stanowi problemu. Zajmując miejsce w środku i wybierając własne ustawienie fotela i kierownicy ze spokojem i wygodą możemy ruszać w podróż. Środek wykonany jest z miękkich materiałów, nic nie skrzypi i nie puka. Atrakcyjna kierownica została pokryta skórą i posiada regulację pionową, a także przód i tył.

Ekran systemu multimedialnego jest prosty w obsłudze i dostarcza nam podstawowych informacji. Cieszy obecność Apple Car Play i Android Auto. Z tyłu spokojnie podróżować będą dwie osoby o wzroście do 180 cm. Do otwierania okna będą jednak potrzebować „mocnego bicepsa”, ponieważ z tyłu okno otwieramy za pomocą korbki. O tym, że na pokładzie mamy do dyspozycji automatyczną klimatyzację czy tempomat chyba nie muszę wspominać? Naprawdę nie chciałbym, aby testy, które przeprowadzam, były jak czytane ze scenariusza splecionego z konfiguracją auta, więc pozwólcie, że będę w nich opisywał wszystko, to co czułem podczas jazdy.

Pierwsze problemy

Pierwszym, a zarazem jednym problemem tego samochodu jest wolnossący silnik o pojemności niespełna jednego litra i mocy 71 KM. Ta zawrotna moc drzemiąca pod maską pozwala rozpędzić „mikrusa” do pierwszej setki już w 16 sekund! Prędkość maksymalna to około 150 km/h, więc na tym polu „szału” również nie ma. Na szczęście (jak na „wolno ssaka” przystało) z każdego biegu i zakresu obrotów auto idzie tak samo – czyli w ogóle. Dla mnie tydzień spędzony z tym autem to była męczarnia, ale jeszcze raz wspomnę, że tylko pod kątem osiągów. Nieważne jak, nieważne gdzie i nieważne z jakiej prędkości, auto w ogóle nie chce przyspieszać.

W momencie, gdy na pokładzie znajdzie się czterech rosłych chłopów i bagaż z tyłu, nie ma mowy o jakiejkolwiek dynamice, a o wyprzedzaniu zapomnijcie. Za to cieszy niski poziom zużycia paliwa. W mieście będzie to około 6,5 litra na 100 km. W trasie spokojnie zejdziemy do „piątki”. Gdyby nie wspominać o dynamice, to samochód zasługuje na solidną piątkę. Skrzynia biegów jest jak na tą klasę samochodu precyzyjna, a całość prowadzi się lekko i pewnie. Nie zaskakuje i jest mocno przewidywalna – ot zwykły samochód do miasta. Do bagażnika spokojnie wsadzimy kilka toreb na weekendowy wyjazd poza miasto. W środku poczujemy się natomiast wygodnie, a także zbyt często nie będziemy musieli odwiedzać stacji benzynowych. Byłbym zapomniał! Standardowy zestaw audio gra bardzo fajnie! I nieważne jakiego rodzaju muzyki słuchacie.

Nissan Micra 1.0 Acenta – podsumowanie

Nissan wykonał krok w dobrym kierunku. Jak bardzo pomogło w tym Renault? Nissan Micra K13 to zdecydowanie udane autko miejskie, które na tle spotykanych na co dzień samochodów wyróżnia się prezencją i jak najbardziej spełni oczekiwania mniej wymagających użytkowników. Myślę, że na tle np. Mazdy 2, Seata Ibizy czy Skody Fabii, Nissan nie musi się niczego wstydzić i Micrą może spokojnie konkurować z innymi graczami z segmentu B.

Testowany przeze mnie egzemplarz wyceniony był na 52 490 zł. Uważam, że to odpowiednia cena za auto, które oferuje nam wygodę podróżowania, bezawaryjność i podstawowe wyposażenie bez zbędnych „bajerów”. Cieszę się, że spędziłem tydzień w towarzystwie nowej Micry. Gdyby tylko nie ten silnik…

Oceń nasz artykuł!
\
Reklama