Czego szukasz?

Samochody

TEST | DS 7 Crossback 1.6 PureTech 225 KM – bujaj się!

Jazda nowym DS 7 Crossback przez kilka dni zapewniła całkiem dobrą zabawę oraz wprowadzała w relaksacyjny stan. Jakie są moje wrażenia? Poznacie je w teście!

DS7 Crossback 1.6 PureTech 225 KM

Kto z Was pragnie testów „od do”, nie powinien czytać moich wypocin. Nie lubię działań według określonych schematów. Kluczyki do DS 7 Crossback wpadły w moje ręce dosyć nieoczekiwanie, bowiem test tego samochodu umówiony był dla mojego redakcyjnego kolegi Pawła. W zasadzie nie oczekiwałem od DS-a niczego więcej niż atrakcyjnego wyglądu i komfortu w środku. Z góry nastawiłem się na to, że Francuzi potrafią projektować, ale z wykończeniem miewają już problemy. Jesteście ciekawi jak było tym razem? Gdy go odbierałem, sam byłem niezwykle ciekaw.

W wielkim skrócie: DS 7 to SUV zaprojektowany na nowo pod szyldem DS (luksusowej marki wskrzeszonej przez grupę PSA). Samochód ten z założenia miał wyróżniać się wizualnie na tle obecnie dostępnych aut, a także zaskakiwać komfortem podróżowania czy starannie wykończonym wnętrzem. Na pierwszy rzut oka zdecydowanie wywarł na mnie dobre wrażenie. Całość wyglądała jak auto koncepcyjne, zawierała różne stylistyczne smaczki i właściwie to chce się go „zjeść”. Jest jak świeżo wypieczony rogalik z pysznym nadzieniem – patrząc na niego z zewnątrz cieknie Ci ślinka, a gdy zanurzysz się do środka chcesz więcej.

Wnętrze auta to prawdziwy projektancki majstersztyk. Nie dziwiło mnie to, bowiem Francuzi słyną z tego, że wiedzą, co modne. Kiedy już zajmiemy wygodną pozycję za kierownicą (o tym później) otoczy nas wszechobecna i pachnąca alcantara, którą znajdziemy dosłownie wszędzie – na fotelach, na desce rozdzielczej, podłokietniku, obiciach drzwi. Pachnie luksusem. Problem jest jeden, ponieważ kiedy zaczniemy przyglądać się dokładniej i spoglądać w zakamarki, widać pewne niedociągnięcia, tj. odstające plastiki marnej jakości. „A nie mówiłem?” Projektować potrafią, a z wykończeniem mają problem.

Pierwsze kilometry za kierownicą DS 7 sprawiły, że poczułem się przytłoczony. Nic nie było intuicyjne! Dosłownie pół godziny zastanawiałem się jak uruchomić komputer pokładowy, aby sprawdzić spalanie. Ogromny ekran systemu rozrywkowego jest przejrzysty, ale niezbyt przyjemnie się go obsługuje. Każdą opcję, którą chcemy uaktywnić musimy „wyklikiwać” na ekranie, co podczas jazdy staje się niebezpieczne. Nie chcę narzekać, ale standardowe przyciski są zdecydowanie wygodniejsze i bezpieczniejsze. Cóż… w środku jest po prostu za ładnie, aby zdecydowano się na zwykłe guziki. Jak otworzyć okna? A… no tak! Przecież służą do tego przyciski zlokalizowane w samym środku konsoli. Obsługa francuskiego SUV-a wymagała przyzwyczajenia. Jeśli przesiadasz się do niego (np. z Audi) to mocno się zaskoczysz.

Kiedy już ruszymy, to nagle zdajemy sobie sprawę, że znajdujemy się w pojeździe, który fantastycznie izoluje nas akustycznie od tego co dzieje się dookoła nas. Cisza! Śmiało mogę pokusić się o porównanie do Mercedesa klasy S, w którym jest równie cicho. Czy ktoś mógłby to potwierdzić? Ze środka kabiny czujemy się jak królowie unoszący się na latającym dywanie, zrelaksowani i uśmiechnięci. Pod maską testowanego egzemplarza znajdował się turbodoładowany silnik benzynowy 1,6 l o mocy 225 KM i 300 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Liczby same w sobie wydają się w porządku, jednak po pierwszej setce auto puchnie i nie chce przyspieszać. Osobiście wybrałbym specyfikację DS 7 Crossback z dwulitrowym dieslem generującym co prawda mniej, bo 180 KM, ale za to bardziej zwartym. Ciekawa opcją może być wersja hybrydowa, o której pisaliśmy tutaj.

Nowa, 8-biegowa skrzynia automatyczna zmienia biegi niemal niezauważalnie i nie popełnia wielu błędów, choć do przekładni DSG obecnej w VAG-ach jej jeszcze trochę brakuje. Nie jest to auto sportowe, jednak nie lubię, kiedy odczuwam brak mocy. Spalanie? W moim teście DS 7 przejechał ponad 1000 km ze średnią na poziomie 9,6 l/100 km. Około 300 kilometrów zrobiłem nim po zakorkowanej Warszawie, a resztę przebiegu „dobiłem” na trasie Warszawa-Gdańsk-Warszawa.

Teraz czas na najlepsze, czyli aktywne amortyzatory. Pamiętacie jak zachowywał się podczas jazdy Citroen C5 z zawieszeniem hydropneumatycznym? Ten układ zawieszenia funkcjonował przez lata w wielu modelach tej marki. Znajdziemy go m.in. w modelach CX i BX. Zwłaszcza w tym pierwszym komfort jazdy był tak wysoki, że model wspominany jest z nostalgią do dziś i nadal jest bardzo ceniony wśród miłośników klasyków. 

W testowanym przez nas DS-ie wykorzystano tzw. DS Active Scan Suspension – czyli system, który w trybie jazdy Comfort skanuje powierzchnię znajdującą się przed pojazdem i dostosowuje ustawienia zawieszenia do nawierzchni, na którą zaraz wjedziemy. Do komfortu znanego z zawieszenia hydropneumatycznego trochę brakuję, ale wciąż jest wygodnie i przyjemnie nas „buja”. Niestety nieprzyjemne rzeczy działy się z tylną osią podczas przejeżdżania przez nierówności. Samochód zaczynał dziwnie myszkować, jakby tracił przyczepność z nawierzchnią. Trzeba to poprawić!

Czy chciałbym jeździć takim samochodem? Sam nie wiem. Z jednej strony jest unikalny i zdecydowanie wyróżnia się na tle innych pojazdów. Z drugiej jeżdżąc nim czułem się jakby przeprowadzano na mnie test zadowolenia z użytkowania i nie wszystko było przygotowane w stu procentach. Nie uważam, że był to egzemplarz przedprodukcyjny, ale w trakcie pokonywania ponad 1000 km brakowało mi tego spokoju i pewności podczas jazdy. 

Rzeczywistość bywa okrutna, bo w cenie niemalże 200 tysięcy złotych prędzej wybrałbym Volvo XC60 lub Audi Q5. Z chęcią poczekam na rozwój marki DS i na pewno nie skreślę ich samochodów. Swoją przygodę DS rozpoczął przyzwoicie i na pewno mają potencjał do dalszego rozwoju. Cieszę się, że mogłem poznać motoryzację w trochę inny sposób, ale osobiście wybieram pewność i spokój. Niemniej, zachęcam wszystkich do zapoznania się z modelem DS 7 Crossback i sprawdzenia, co oferuje nam francuska marka premium.

Przygoda z DS 7 była jak spotkanie z tym „jedynym” kolegą, który jest wiecznie oderwany od rzeczywistości i nie przepada za pragmatycznymi rozwiązaniami. Czasem warto spotkać się z taką osobą, aby zyskać inna perspektywę.

Podobał Ci się nasz test? Polub nas na , aby nie przegapić następnych!

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama