Układ sił w stawce
Jak wygląda obecnie układ sił w stawce F1? Na to pytanie odpowiedziało już kilku ekspertów i dziennikarzy ze świata F1. Większość w roli faworyta stawia Scuderię Ferrari, z czym po znakomitych testach włoskiej stajni trudno polemizować. Według medialnych pogłosek Mattia Binotto, który zastąpił w styczniu Maurizio Arrivabene (najczęściej pojawiający się zarzut to toksyczne środowisko pracy) na stanowisku szefa zespołu, będzie dysponował większym budżetem niż w 2018 r.

Fot. Scuderia Ferrari
Scuderia Ferrari podobno dokonała zmian w konstrukcji tłoków – postawiono na stal, dodając dodatkowy kilogram wagi, co jednak powinno pomóc im wytrzymać siedem weekendów wyścigowych. Dodatkowa trwałość sprawi także, że tłoki będą bardziej odporne na uderzenia, pomagając zespołowi w lepszym mapowaniu silników. „Autobild” donosi, że te mapowania silników poprawią właściwości jezdne, ułatwią wyjście z wolnych zakrętów, a zmodyfikowane paliwo od Shella pomoże uwolnić więcej mocy. Matowe malowanie bolidu – choć z całą pewnością łapiące więcej brudów, więc tym samym generujące więcej pracy dla mechaników – ma zmniejszyć wagę bolidu, co jednocześnie pozwala na bardziej korzystne umieszczenie balastu.
W wielu serwisach internetowych możemy jednak przeczytać o tym, ze czerwoni mają przewagę 0,5 sekundy nad Mercedesem i Red Bullem. Wnikliwie analizując tempo wyścigowe z Barcelony z pewnością można stwierdzić, że Scuderia Ferrari jest obecnie najmocniejszym zespołem, ale pół sekundy przewagi to przesada. Porównując tempo Ferrari i Mercedesa na dłuższych dystansach, można zauważyć tylko lekką przewagę ekipy z Maranello.

Fot. Mercedes-AMG Petronas Motorsport F1 Team
Toto Wolff, szef niemieckiego zespołu, cały czas jest sceptycznie nastawiony do nowych regulacji i podkreśla, że każdy zespół może znaleźć lukę w przepisach i znacząco przyspieszyć swój bolid. Pytanie jednak, kto jeszcze nabiera się na słowne gierki Austriaka z polskimi korzeniami? Od pięciu lat nigdy nie jest zadowolony, ciągle powtarza słowa o sile rywali, a mimo to zgarnia wszystko, co jest do zgarnięcia. Zewnętrzny pesymizm Mercedesa to jedno, ale wygląda na to, że rozwój aerodynamiczny W10 przebiega gładko. Zespół podobno ma tylko problemy z silnikiem, który nie spełnia oczekiwań.
Tuż za Mercedesem powinien być Aston Martin Red Bull Racing, który ze względu na brak symulacji wyścigu i kwalifikacji pozostaje największą zagadką ze ścisłej czołówki. Austriacki zespół z nowym silnikiem Hondy jest póki co niewiadomą, ale według medialnych pogłosek Adrian Newey w momencie ,kiedy poznał możliwości japońskiej jednostki napędowej, to mocno zaangażował się w projekt samochodu. Do tego stopnia, że poprawki, które zespół miał wprowadzić w Chinach, będą gotowe już na Australię.

Fot. Aston Martin Red Bull Racing

