McLaren miał duże oczekiwania przed startem sezonu 2015. Zdawano sobie sprawę, że to dopiero pierwszy rok współpracy i nie ma co marzyć o mistrzostwie, jednak regularne dojeżdżanie w czołówce albo przynajmniej w górnej części stawki wydawało się czymś niemal oczywistym.
Jednakże już na początku 2015 roku wszyscy zostali sprowadzeni na ziemię za sprawą wielu awarii nowego silnika. Podczas testów inżynierowie Hondy i McLarena mieli masę pracy przy usuwaniu usterek, przez co ich przygotowania były bardzo ograniczone. Najdłuższy przejazd bolidu MP4-30 liczył sobie „aż” 12 okrążeń. Takiej katastrofy nie przeżywał żaden inny zespół.
Nie pomógł także wypadek Fernando Alonso, który nie tylko nie mógł dokończyć zimowych testów i dostarczyć zespołowi informacji, ale także był zmuszony opuścić pierwszy wyścig sezonu z powodu odniesionej wówczas kontuzji. Zastąpił go Kevin Magnussen (po sezonie 2014 zdegradowany do roli kierowcy rezerwowego), który nawet nie rozpoczął niedzielnej rywalizacji w Australii – jak można się domyślić, zawiódł japoński silnik.

Fot. Jakub Winiewski / McLaren MP4-30 – model
W sezonie 2015 odbyło się 19 rund Grand Prix. W każdym z nich McLaren wystawiał dwa bolidy, co daje 38 szans na punkty w roku i taką też liczbę będziemy analizować. W owych 38 przypadkach bolid aż 13 razy nie dojeżdżał do mety, a 2 razy w ogóle nie wystartował. W tej liczbie zawierają się dwie kolizje (Alonso zderzył się z Raikkonenem w GP Austrii, z kolei w Wielkiej Brytanii w bratobójczej walce ucierpiał samochód Buttona) oraz wspomniane trzynaście awarii.
Dokładne sprawdzenie wyników poszczególnych eliminacji pozwala wyrobić sobie jasny pogląd na formę omawianego bolidu. Kierowcy brytyjskiego teamu punktowali bowiem tylko 6 razy, zdobywając 27 „oczek”, co przełożyło się na przedostatnie miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Stajnia z Woking okazała się lepsza tylko od Marussii, która przez cały sezon nie zdobyła ani jednego punktu, a do GP Australii w ogóle nie przystąpiła. Bezpośrednio przed brytyjskim zespołem znalazł się Sauber, który zdobył prawie 1/3 punktów więcej.

Fot. Jakub Winiewski / McLaren MP4-30 – kokpit
Twórcami McLarena MP4-30 byli Tim Goss (dyrektor techniczny), Neil Oatley (inżynier odpowiedzialny za projekt i rozwój w trakcie sezonu) oraz Matt Morris (odpowiedzialny za inżynieryjną stronę przedsięwzięcia). Peter Prodromou doradzał ponadto w kwestiach aerodynamicznych. Swoje dzieło nazwali „size zero”. Dlaczego? Otóż było to powodem m.in. bardzo ciasno upakowanego tyłu – przestrzeń na jednostkę napędową Honda RA615H i skrzynię biegów miała być jak najmniejsza.
Inżynierowie japońskiego producenta po dziś dzień uważają, że rygorystyczne wymagania stajni z Woking ograniczały im rozwój. Za projekt pierwszej wersji nieudanego silnika odpowiadał Yasuhisa Arai.
Sezon 2015 dla McLarena MP4-30 wyglądał następująco:
- GP Australii – Kevin Magnussen zastępujący kontuzjowanego Fernando Alonso nie wystartował z powodu awarii silnika. Jenson Button zajął 11. lokatę.
- GP Malezji – w bolidzie z numerem 14 na 22. okrążeniu zepsuł się systemu ERS (Alonso był wtedy na 8. miejscu), a w samochodzie z numerem 22 na 42. kółku wystąpił spadek mocy (jechał wtedy 15.).
- GP Chin – Alonso zajął 12., a Button 14. miejsce.
- GP Bahrajnu – Hiszpan był jedenasty, a Brytyjczyk nawet nie wystartował przez awarię po stronie elektryki.
Dłuższą analizę zawierającą szczegółowy spis rezultatów Jensona Buttona i Fernando Alonso we wszystkich wyścigach, obliczenia dotyczące średnich pozycji przez nich zajętych (a także porównanie punktów, jakie McLaren zdobył w omawianym sezonie i na jakie miał szanse, gdyby nie usterki), wnioski nt. rzeczywistej formy MP4-30, oraz więcej zdjęć modelu z różnych etapów budowy znajdziecie na moim fanpage’u „Ze świata F1”. Za jego pośrednictwem staram się także jak najszybciej przekazywać informacje dotyczące królowej sportów motorowych. Dłuższymi treściami będę chciał was uraczyć za pośrednictwem MotoHigh.pl.