Relacje między zawodnikami chwilami przypominały konfrontacje Fernando Alonso i Lewisa Hamiltona z 2007 roku oraz Lewisa Hamiltona z Nico Rosbergiem w latach 2014-2016. Jednakże, poza torem Max Verstappanem i Daniel Ricciardo często rozmawiali ze sobą i żartowali.
Według nieoficjalnych informacji ”kamieniem milowym”, który poskutkował odejściem Australijczyka do Renault było zajście z ubiegłorocznego Grand Prix Azerbejdżanu. Wówczas Ricciardo na 40. okrążeniu zaatakował młodego Holendra na prostej start-meta. Verstappen najpierw odbił w lewo, następnie w prawo i ponownie w lewo, co spowodowało kolizję i wyeliminowało obydwu zawodników.
Chociaż takie historie często niszczą przyjaźnie w królewskiej klasie, dla obecnego kierowcy Renault nie stanowi to przeszkody w utrzymywaniu dobrej relacji. Jedynym problemem, jaki widział u Maxa był jego zbyt agresywny styl jazdy, z którego zasłynął już od swojego pierwszego wyścigu w F1.
– Szanuje bardzo Maxa, za to, jak potrafi się bronić. Myślę, że jedynym problemem, jaki miałem z nim, było oczywiście to, na co narzekali wszyscy kierowcy. Od swojego pierwszego wyścigu F1, zmieniał linie jazdy podczas hamowania, co było zabronione – przyznał Daniel Ricciardo dla Sky Sports.
Na dwa ostatnie wyścigi przed końcem sezonu 2019, Max Verstappen plasuje się na czwartym miejscu w klasyfikacji generalnej kierowców z dorobkiem 235 pkt. Dla porównania, Daniel Ricciardo znajduje się na dziewiątej lokacie z zaledwie 46 punktami. W klasyfikacji konstruktorów Aston Martin Red Bull Racing zamyka podium z wynikiem 366 punktów, a fabryczna ekipa Renault mająca 83 punktu plasuje się na rozczarowującym 5. miejscu.