Sezon królowej sportów motorowych rozpoczął się wyśmienicie dla byłego kierowcy Williamsa. Triumfował w Australii oraz potrafił powtórzyć w Azerbejdżanie. Dodatkowo zapuszczenie brody i pełne skupienie zaowocowało nazwaniem fińskiego zawodnika nowym ”Bottasem 2.0”. Jego forma początkowo była utożsamiana z tą prezentowaną przez Nico Rosberga w 2016 roku. Wówczas Niemiec pokonał Hamiltona i zdobył swój jedyny tytuł mistrza świata.
Niestety w dalszej części sezonu Valtteri Bottas wyraźnie stracił tempo i stał się tłem dla zespołowego kolegi. Mimo wszystko, zawodnik Mercedesa przejechał swój najlepszy sezon w karierze. Zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej kierowców oraz zwyciężył w czterech rundach. Sam zainteresowany nie poddaje się w kontekście walki o wymarzony tytuł i zapowiedział twardą walkę:
– Faktem jest, że rywalizacja między trzema czołowymi ekipami będzie jeszcze bardziej zaostrzona. W dodatku pokonanie Lewisa jest niezwykle trudne, ale oznacza to również pokonanie innych zawodników. Wiem, że mam w sobie odpowiednią prędkość i umiejętności, aby tego dokonać. Nie muszę dokonywać cudów na torze, ale poprawić się w kilku drobnych rzeczach, które nałożą się na całość. Powiedzmy, że będę wtedy Bottasem 2.77 – oznajmił fiński kierowca.
30-latek podsumował również sezon 2019, który jego zdaniem nie był jeszcze w pełni idealny. – Cały rok był bardzo udany. Jednakże muszę kontynuować swój rozwój w zespole. Nauczyłem się dużo o sobie od poprzedniego sezonu i nie popełniam podobnych błędów. Co prawda miałem kilka weekendów, które powinny zakończyć się lepiej. Jest wiele punktów, które omówię z zespołem i ustalimy wspólnie przyczyny, dlaczego nie miałem tempa w danym wyścigu lub skąd wziął się drobny błąd. Nie potrafię wskazać jednej rzeczy, dlaczego byłem gorszy. To efekt drobnych rzeczy, które złożyły się na cały przebieg sezonu – zakończył.