Binotto nie ukrywał, że pit-stopy to słaby punkt stajni spod znaku czarnego konia. – Nasze zmiany nie były wystarczająco dobre. Kilkukrotnie zajęły nam ponad sześć sekund, co jest nie do przyjęcia dla takiego zespołu, jak nasz. Jeśli chcesz wygrać, musisz być doskonały na wszystkich obszarach.
Najszybszymi pit-stopami w zeszłym roku wyróżniała się ekipa Red Bulla. Aż pięć zjazdów wykonano w czasie poniżej dwóch sekund. Drugie miejsce zajął Williams, a Ferrari było trzecie. Ekipa z Maranello była więc lepsza od Mercedesa, swojego najgroźniejszego konkurenta.
W stosunku do niemieckiego zespołu, Scuderia Ferrari mogła poszczycić się również lepszą jednostką napędową. Jak przyznał Toto Wolff – różnice pomiędzy dwoma rywalami zmieniała się w zależności od toru, ale górą było Ferrari. – Na niektórych obiektach rosła nawet do 50 KM – przekonywał Austriak.