Nasze social media

Formuła 1

Flavio Briatore powinien być szefem Ferrari?

Zdaniem byłego szefa FOM, Mattia Binotto nie jest właściwą osoba do kierowania zespołem Ferrari. Bernie Ecclestone zaproponował, aby zastąpił go Flavio Briatore, który doprowadził Michaela Schumachera i Fernando Alonso do mistrzowskich tytułów.

Opublikowano

w dniu

Flavio Briatore YouTube
Fot. YouTube / Flavio Briatore

Ekipa z Maranello lata świetności przeżywała w sezonach 2000-2004, kiedy to dominowali wraz z Michael Schumacher zdominował królewską klasę. Później szarżę niemieckiego zawodnika przerwali Fernando Alonso i Renault w latach 2005 i 2006. W sezonie 2007 dość niespodziewanie Kimi Raikkonen zdobył mistrzowski tytuł dla włoskiej stajni. Następnie w 2008 r. udało się jeszcze sięgnąć po MŚ wśród konstruktorów. Od tamtej pory nastały dla nich chude lata. Wielu proponowało Flavio Briatore na stanowisko szefa Scuderii Ferrari, ale Włoch nigdy nie pasował nikomu z zarządu spółki FCA.

Obecnym szefem legendarnego zespołu jest Mattia Binotto, który do Ferrari zawitał w 1995 roku, jako osoba zajmująca się jednostką napędową. W 2016 r. awansował na stanowisko dyrektora technicznego, aby finalnie w 2019 roku zastąpić Maurizzo Arrivabene na stanowisku szefa zespołu.

Od momentu, gdy Włoch przejął wyżej wymienione stanowisko, Ferrari wciąż żyje tylko i wyłącznie nadzieją. Chociaż sezon 2019 miał być momentem przełomowym, w którym dominacja Mercedesa dobiegnie końca, tak znów zobaczyliśmy szereg błędów. Oliwy do ognia dodała wewnętrzna walka Vettela i Leclerca. Słabsze wyniki zespołu z Maranello nasiliły pytania, czy Binotto faktycznie jest właściwą osobą. Na to pytanie odpowiedział Bernie Ecclestione na łamach Daily Mail.

Nie, on jest inżynierem. Ferrari potrzebuje kogoś, kto sprawi, że ludzie zrobią natychmiast to, co im powiesz, bez wdawania się w dyskusję. Chciałbym, aby to Flavio Briatore poprowadził Ferrari. On zrobiłby to, co wykonał z Benettonem i Renault, czyli zatrudniłby najlepszych ludzi z innych ekip. Problem byłby jeden, a mianowicie taki, iż pozwoliłby ludziom myśleć, że Ferrari należy do niego – powiedział 89-latek.

Czy nie byłoby przeszkód przed Flavio?

Flavio Briatore to włoski przedsiębiorca, który w F1 pojawił się w 1988 roku wraz z ekipą Benetton. To właśnie w tym zespole Michael Schumacher zdobył dwa tytuły mistrzowskie (1994 i 1995). W 2002 r. ekipa została przekształcona w zespół Renault, a już rok później liczyła się w walce o pojedyncze pole position i triumfy. Przełom nastąpił w 2005 roku, gdy okazali się pogromcami Ferrari.

W 2009 roku były szef Renault zrezygnował ze swojej funkcji po zarzutach dotyczących afery ”crashgate”, związanej z GP Singapuru 2008. Kilka dni po rezygnacji Briatore, Światowa Rada Sportów Motorowych nałożyła na niego dożywotnią dyskwalifikacje oraz zakaz jakiejkolwiek działalności związanej z królową sportów motorowych. W 2010 roku zakaz Włocha został uchylony, dlatego też, Flavio Briatore mógłby powrócić do F1 jako szef zespołu.

Co nie gra w Scuderii?

Ecclestone podkreślał w wywiadzie również, że w Ferrari wciąż został nierozwiązany pewien problem. Mowa tutaj o czterokrotnym mistrzu świata. Sebastian Vettel przegrał wewnętrzną rywalizację z Charlesem Leclerkiem, a jego umowa kończy się pod koniec sezonu. Warto tutaj nadmienić, że podczas przedostatniej rundy w 2019 r. w Brazylii, obaj kierowcy zderzyli się ze sobą. Sytuacja była bardzo podoba do tej z GP Turcji 2010, gdzie również zawinił Sebastian Vettel, uderzając w Marka Webbera.

Sebastian skończył tam, gdzie na to zasłużył, czyli na piątym miejscu. Prawdą jest, że Ferrari zaczęło faworyzować Leclerca w 100 procentach. Zakochali się w nowym kierowcy i to jest bardzo trudne dla Vettela. Wiele rzeczy zadziałało przeciwko Sebastianowi. Leclerc jest niezwykle uzdolniony i pokazał, jak bardzo potrafi być szybki. Wykonał dobrą robotę i będzie ją robić nadal, więc nie spodziewam się żebyśmy zobaczyli coś spektakularnego ze strony Sebastiana – stwierdził były szef FOM.

Sytuacja z Kanady zdenerwowała Vettela. On wiedział, że Ferrari powinno go bardziej poprzeć, a tego nie zrobiło. On miał rację – zakończył Brytyjczyk, który niegdyś zaliczył Niemca do grona swoich przyjaciół.

Reklama

Facebook

Reklama
Reklama