Connect with us

Skoda Yeti (2009-2017) – czy warto kupić? Opinie, problemy

Skoda Yeti to pierwszy crossover czeskiej marki, który do dziś cieszy się sporą sympatią wśród kierowców. Co prawda był to debiut Skody w tym segmencie, ale już na początku było wiadomo, że projektanci przyłożyli się do swojego zadania. Poznajmy bliżej to sympatyczne auto. Czy nadal warto je kupić?

Opublikowano

w dniu

Skoda Yeti 2010

Skoda Yeti i jej historia

Skoda Yeti pojawiła się na rynku w 2009 roku – została zaprezentowana szerokiej publiczności na Salonie Samochodowym w Genewie. Za projekt byli odpowiedzialni Thomas Ingenlath, Peter Wouda, Andres Meyer oraz Jens Manske. Co ciekawe, auto powstało na bazie modelu Octavia z napędem 4X4, choć gabarytowo pozycjonowane jest nieco niżej. Warto pamiętać, że model nie ma ani poprzednika, ani pełnoprawnego następcy.

W 2012 roku została zaprezentowana wersja po modernizacji. Zmian było sporo, niektóre z nich niemal rewolucyjne w skali marki. Modyfikacji uległ przód pojazdu, w którym zastosowane zostały nowe reflektory zintegrowane ze światłami do jazdy dziennej, zastosowano nową atrapę chłodnicy, zderzak oraz maskę silnika. Zmodyfikowana została także klapa bagażnika, tylne lampy oraz zderzak. Na liście wyposażenia pojawiły się nowe pozycje, zaś największą ciekawostką była kamera cofania, która była pierwszym tego typu rozwiązaniem w modelach marki Skoda.

ZOBACZ TAKŻE
Audi A4 B6 (2000-2006) - czy warto kupić?

Stylistyka Skody Yeti

Niektórzy mówią, że Skoda Yeti była najciekawszym i najodważniejszym projektem czeskiej marki w ostatnich latach. Coś w tym jest, bowiem mimo stonowanej sylwetki, wiele rozwiązań stylistycznych mogło zaskakiwać. Z pewnością model Yeti wyróżniał się z tłumu i mimo bardzo praktycznego zastosowania, mógł cieszyć oko. Ba! To wersja sprzed liftingu z 2012 roku cieszyła się większą sympatią. Dlaczego?

Głównie przez przedni pas, który był cechą wyróżniającą tego modelu. Charakterystyczne okrągłe światła, wkomponowane pomiędzy dużą atrapę chłodnicy a główne światła, wyglądały jak rajdowe reflektory i nadawały całemu autu ciekawego klimatu. Do tego liczne nakładki, czarne wstawki na nadwoziu i dość wysoka sylwetka sprawiały, że auto wydawało się większe niż w rzeczywistości. Do tego nieco podniesione zawieszenie i mamy obraz dzielnej terenówki.

Na uwagę zasługuje także boczna linia okien. Lakierowane na czarno słupki A, C i D oraz słupek B w kolorze dolnej części nadwozia sprawiały wrażenie, że dach unosi się nad karoserią. To naprawdę bardzo ładne auto pod warunkiem, że mówimy o wersji sprzed liftingu. Po 2012 roku przedni pas stał się nijaki, bowiem charakterystyczne okrągłe lampy zamieniono na zespolony klosz o ostrych kształtach. Pozostał jedynie charakterystyczny słupek B. Owszem, sylwetka stała się nowocześniejsza, ale straciła na swojej oryginalności.

Wnętrze Skody Yeti

Nieco inaczej jest z wnętrzem Skody Yeti. Zarówno przed, jak i po liftingu jest tam smutno i bezbarwnie. Oczywiście ergonomia leży na najwyższym poziomie, jakość materiałów też jest w porządku, podobnie jak ich spasowanie, ale po prostu nie ma na czym zawiesić oka. Po liftingu we wnętrzu pojawiło się kilka nowych elementów, ale największą zmianą jest nowa, nowocześniejsza i wygodniejsza kierownica, która ostała się w większości modeli bez większych zmian do dziś.

Pod względem funkcjonalności, trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. Ba! Nawet dziś niełatwo znaleźć auto o takiej praktyczności przestrzeni bagażowej. Pojemność 405 litrów co prawda nie robi olbrzymiego wrażenia, ale po złożeniu tylnej kanapy przestrzeń ta rośnie do 1760 litrów, a to już coś! Mało tego, po zakupie specjalnych szyn mocujących zmieszczą się tutaj 3-4 rowery (ze zdjętymi przednimi kołami). Które auto ma podobne rozwiązania?

Skoda Yeti i jej silniki

Jeśli chodzi o jednostki napędowe, trudno zaobserwować większą popularność wśród jednostek konkretnego rodzaju. W ofertach znajdziemy zarówno silniki benzynowe, jak i wysokoprężne. Być może fakt ten spowodowany jest tym, że silniki benzynowe niechętnie współpracują z instalacjami LPG. Poza tym silniki 1.2 TSI o mocy 110 KM posiadają łańcuch rozrządu. Teoretycznie „wieczny”, w praktyce niekiedy już po 100 tysiącach kilometrów łańcuch wymaga wymiany. Są również inne problemy, o których napiszę niżej.

Alternatywą jest silnik 1.4 TSI o mocy 125 lub 150 KM (ten drugi parowany był z napędem 4X4). Przyspieszenie od 0 do 100 km/h w tych silnikach zajmowało odpowiednio 10 lub 8,8 sekundy. Dla tych, którzy oczekują największej dynamiki, przygotowano jednostkę 1.8 TSI o mocy 160 KM z momentem obrotowym 250 Nm. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h w tym przypadku zajmowało 8,4 sekundy, a prędkość maksymalna dobijała do 200 km/h.

Wśród silników Diesla, podstawą jest 1.6 TDI generujący 105 KM oraz 250 Nm. Niestety auto z tym motorem jest mocno ospałe, a sprint do setki zajmuje ponad 12 sekund. O wiele lepiej zdecydować się na słynne już 2.0 TDI o mocy od 110 do 170 KM. Ten najmocniejszy oferuje sprint do setki w czasie 8,4 sekundy i mnóstwo zapasu momentu obrotowego, który przyda się podczas jazdy w terenie.

Typowe usterki i problemy Skody Yeti

Skoda Yeti nie jest wolna od wad. Niestety, ma ich sporo, a większość z nich skupia się na jednostkach napędowych. Zaczynając od silników benzynowych, sporo problemów może sprawiać podstawowy 1.2 TSI, w którym dość szybko zużywa się „wieczny” łańcuch rozrządu. Zaniedbane jednostki już przy około 100 tysiącach kilometrów mogą wymagać kosztownej naprawy. Sporo problemów przysparza mityczne już nadmierne zużycie oleju silnikowego, spowodowane przez wadliwe pierścienie tłokowe. Trzeba również zwrócić uwagę na turbosprężarkę, która już przy niewielkich przebiegach może wykazywać objawy zużycia.

Wybierając jednostki 1.4 TSI oraz 1.8 TSI nie fundujemy sobie świętego spokoju, bowiem w tych silnikach pojawiają się podobne usterki. W 1.4 TSI dość często zdarzają się problemy z wtryskiwaczami, a nawet pękającymi tłokami. Wiele z tych problemów usunięto po 2012 roku, ale i tak warto dokładnie sprawdzić jednostki napędowe przed zakupem. A co z silnikami Diesla?

Tutaj praktycznie tradycyjna litania. Przed zakupem koniecznie trzeba sprawdzić wydajność wtryskiwaczy, sprawność dwumasowego koła zamachowego, sprzęgła oraz filtra cząstek stałych. Zaniedbanie tych elementów może skutkować szybkim uszczupleniem portfela o kilka tysięcy złotych. Co jeszcze należy sprawdzić?

Rdza. Przed zakupem dokładnie sprawdźcie tylne drzwi, na których mogą pojawiać się pierwsze oznaki korozji. Warto także sprawdzić działanie wszystkich urządzeń pokładowych oraz pobawić się klimatyzacją, bowiem panele sterujące lubiły sprawiać problemy. Podczas jazdy próbnej koniecznie wyciszcie radio i wsłuchajcie się w działanie skrzyni biegów. Nawet, jeśli jest to skrzynia manualna, nieprzyjemne wycie może zwiastować konieczność wymiany łożysk przekładni. W przypadku skrzyń DSG, przy około 150-160 tysięcy kilometrów lubi strajkować dwumasowe koło zamachowe oraz układ mechatroniki. Warto również sprawdzić, kiedy ostatnio (i czy w ogóle…) był wymieniany olej przekładniowy. W autach z napędem 4X4 trzeba sprawdzić stan sprzęgła Haldex.

ZOBACZ TAKŻE
BMW Serii 3 E46 (1998 - 2007) – czy warto kupić?

Skoda Yeti – sytuacja rynkowa i alternatywy

Skoda Yeti bardzo dobrze trzyma cenę. Modele z okolic 2010 roku (przed liftingiem) to koszt od 20 do 22 tysięcy złotych. Za wyjątkowo ładne egzemplarze z mocnymi silnikami, napędem 4X4 i dobrym wyposażeniem z tych roczników to koszt nawet 30 tysięcy złotych. Modele po liftingu w 2012 roku mogą kosztować od 35 do 45 tysięcy złotych, zaś egzemplarze z końca produkcji z małym przebiegiem to koszt nawet 50-55 tysięcy złotych. A jak wygląda sytuacja konkurencyjnych modeli?

Za około 50 tysięcy złotych znajdziemy Nissana Qashqaia drugiej generacji z rocznika 2014-2015. Za pierwszą generację z 2010 roku zapłacimy około 35 tysięcy złotych. Jeśli szukamy czegoś prostszego i tańszego, możemy zwrócić uwagę na Fiata Sedici np. z 2010 roku za około 20 tysięcy złotych. Bliżniaczy model Suzuki SX4 o wiele lepiej trzyma wartość i trzeba doliczyć ok. 5 tysięcy złotych do porównywalnego egzemplarza. Dla tych, którzy oczekują większej przestrzeni, ciekawą propozycją może być Chevrolet Captiva. Za model z okolic 2010 roku zapłacimy 20-25 tysięcy złotych.

Podsumowanie

Skoda Yeti to naprawdę ciekawe auto, ale modele z początków produkcji cierpią na choroby wieku dziecięcego. Martwią przede wszystkim wadliwe jednostki napędowe, które przez zaniedbania pierwszych (i kolejnych) właścicieli mogą nadawać się tylko do generalnego remontu. Zakup modelu z początku produkcji musi być poprzedzony wnikliwymi oględzinami. W modelach po liftingu poprawiono wiele bolączek, ale z drugiej strony pozbawiono auto stylu, zaś wysokie ceny zakupu skłaniają do rozważenia propozycji konkurencyjnych modeli.

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama